Juskowiak dla PN: Gdańsk to dobry adres dla piłkarzy
Andrzej Juskowiak po zakończeniu barwnej kariery piłkarskiej doskonale radził sobie w roli telewizyjnego komentatora i eksperta. Jednak od 12 lutego, po otrzymaniu propozycji pracy w Lechii Gdańsk, były napastnik porzucił dziennikarskie obowiązki. Jak sam mówi – propozycji nie do odrzucenia, bo jednocześnie został dyrektorem sportowym i członkiem zarządu klubu. Celem pracy ma być zrealizowanie ambitnych planów: wypełnienie PGE Areny kibicami, wzmocnienie kadry oraz awans do Ligi Europy. Co ważne, w Gdańsku pojawiły się spore pieniądze na ich realizację.
ROZMAWIAŁ HUBERT MAĆKOWIAK
Przez lata był pan związany z Lechem Poznań – najpierw jako piłkarz, później trener napastników. Co skłoniło pana, żeby wybrać Lechię Gdańsk? Powodów było kilka, ale najważniejszy jest taki, że z Gdańska otrzymałem naprawdę konkretną propozycję – mówi Juskowiak (na zdjęciu). – Klub ma solidne podstawy i można w najbliższych latach zbudować dobry zespół z ciekawym zapleczem. Już teraz na niezłym poziomie jest praca z młodzieżą, co również miało wpływ. I, co tu dużo kryć, wielkie wrażenie zrobili na mnie nowi właściciele. To ludzie bardzo konkretni, zarządzający setkami milionów euro, choć w innej branży. Teraz są zainteresowani, żeby zbudować wielki klub. Dodatkowo bycie dyrektorem sportowym w Lechii to świetne wyzwanie. Byłem już piłkarzem, trenerem napastników, komentatorem i ekspertem telewizyjnym, ale teraz czeka mnie coś nowego. Mam bezpośredni, duży wpływ na losy klubu i decyduję o wielu sprawach.
Dość długo tajemnicą było, kto przejmie pakiet większości akcji klubu. W internecie pojawiały się różne, czasem sprzeczne lub nieprawdziwe informacje. Mógłby pan wyjaśnić, kto jest właścicielem Lechii i czy trafiła w dobre ręce? Na pewno tak. Większościowy pakietu jest w posiadaniu firmy ETL Gruppe, a jej właścicielem jest pan Josef Wernze. To duża sieć kancelarii adwokackich na świecie, z obrotem na poziomie 700-800 milionów euro. Człowiek, który stoi na czele takiego przedsięwzięcia, musi mieć predyspozycje, żeby robić interesy. Nazwisko i kontakty ma imponujące, a to przełoży się na większe możliwości. Jestem spokojny o rozwój finansowo-sportowy Lechii. Do tej pory, gdy powiedziałem, że potrzebujemy transferów, nie było problemów, żeby znaleźć na zakupy pieniądze. Pan Wernze od jakiegoś czasu interesuje się światem piłki, był inwestorem w FC Koeln i chociażby wykupił z Lecha Sławomira Peszkę.
(…)
Nie ma co ukrywać, że wiele ciekawych znajomości zawarł pan grając w Sportingu Lizbona, a później odwiedzając przy różnych okazjach swój były klub. Tym bardziej zaskakujące były informacje o tym, że Lechia ma współpracować z Benficą. Dlaczego nie Sporting? Podpisanie umowy z Benficą nie oznacza, że nie będę mógł ściągnąć dobrego piłkarza ze Sportingu. Szefowie klubu z Estadio da Luz nie będą mieli pretensji i na pewno nikt nie będzie robił problemów. Podpisanie porozumienia nie zamknie nam możliwości pracy z innymi klubami. Natomiast to nam ułatwi rozegranie meczu towarzyskiego, który odbędzie się jeszcze w tym roku. W tej i innych sprawach w przyszłym miesiącu wybieram się do Portugalii. Moim zdaniem tam jest mnóstwo bardzo dobrych piłkarzy niezarabiających dużo. Przy moich kontaktach można sprowadzić do Polski zawodnika o odpowiednich umiejętnościach. Poza tym jeden z inwestorów Lechii jest przyjacielem prezydenta Luisa Filipe Vieiry. Na takim połączeniu skorzystamy, to nam może pomóc.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika „Piłka Nożna”! Już w kioskach!