Kolejne zgrupowanie reprezentacji Polski przyniosło spory niedosyt i całą masę pytań o przyszłość zespołu, jednak w tym ogólnym chaosie można wyselekcjonować jednostki, które wykorzystały swoją szansę. O ile stworzenie listy przegranych tego okresu nie była trudna do stworzenia, o tyle grono rzeczywistych wygranych zamyka się w zaledwie trzech nazwiskach: bramkarzu Marcinie Bułce, debiutującym Wiktorze Nowaku oraz kapitanie Robercie Lewandowskim.
Marcin Bułka
Marcin Bułka po raz kolejny udowodnił, że dojrzał do roli „jedynki” w narodowych barwach. Bez niego Polacy przegraliby zarówno ze Szwecją, jak i Bośnią jeszcze wyżej. Bardzo dobrze wyglądał też na początku meczu z Rumunią.
Jego spokój na linii, precyzyjne wznowienia gry oraz kluczowe interwencje w trudnych momentach sprawiły, że pozycja bramkarza zdaje się być na ten moment jedyną pozycją w kadrze, o której obsadę kibice nie muszą się martwić.
Wiktor Nowak
Debiutujący Wiktor Nowak wszedł do drużyny bez żadnych kompleksów. Młody zawodnik dał zespołowi powiew dynamiki, nie bał się wchodzić w pojedynki jeden na jeden i udowodnił, że może stać się wartościową opcją w perspektywie walki o punkty.
Imponował wydolnością i po wejściu z ławki rezerwowych w pierwszym meczu od razu zaczynał w wyjściowym składzie wszystkie trzy kolejne potyczki. Do waleczności i zdobywania przestrzeni w środku pola dołożył kilka kapitalnych długich podań. Najlepsze z nich posłał do Karola Świderskiego przeciwko Bośni, ale snajper Widzewa zmarnował doskonałą sytuację.
Najbardziej skomplikowaną, wręcz słodko-gorzką postacią na tej liście jest Robert Lewandowski. Z jednej strony kapitan dobitnie udowodnił, że bez jego wykończenia ta drużyna prezentuje się bezbarwnie i bezradnie. Pokazał to jego wybitny hat-trick, który po przeciętnym występie z Bośnią na PGE Narodowym potwierdził, iż 38-letni snajper wciąż potrafi strzelać na najwyższym poziomie reprezentacyjnym i jest nadal naszym najlepszym napastnikiem.
Z drugiej jednak strony na ten sukces rzuca się głęboki cień w postaci zupełnie niepotrzebnej pauzy kartkowej. Lewandowski wygrał to zgrupowanie indywidualnie, ale jego absencja w kluczowym starciu postawiła sztab szkoleniowy w bardzo trudnym położeniu.