Grzelak nie myśli o dymisji, Klich wie, że przesadził, a Jop paraduje w koszulce „Wisła Pany”
Wisła, choć nie zagrała wybitnego spotkania, wygrała siódmy ligowy mecz u siebie. Cracovia, która długimi fragmentami potrafiła Białą Gwiazdę zamykać pod jej bramką, przegrała trzeci raz z rzędu i już ósmy w sezonie. Pozycja jej trenera wisi na włosku, ale Bartosz Grzelak nie chciał o tym po meczu dywagować
To był długi, mroźny, listopadowy wieczór w Krakowie. Pierwsze od czterech i pół roku derby się ciągnęły. Głównie za sprawą pirotechniki i przepychanek na boisku w końcówce. Przerwy w grze sprawiły, że do pierwszej połowy Szymon Marciniak doliczył aż dwanaście minut, do drugiej siedem. Na pomeczową konferencję prasową wyjątkowo licznie zgromadzeni dziennikarze też sporo czekali. Gdy wybijała północ stadion przy Reymonta daleki był od opustoszenia. Wciąż pulsował emocjami…
ZŁOŚĆ GRZELAKA
W sali konferencyjnej pierwszy pojawił się Bartosz Grzelak. Jeszcze przed meczem zewsząd słychać było głosy, że tylko zwycięstwo, i to przekonujące, może uratować jego posadę. Po spotkaniu był spokojny, ale widać było, że kipiała w nim złość. – Jestem zły i sfrustrowany – potwierdził kilkukrotnie. – Jestem zły i sfrustrowany w jaki sposób straciliśmy bramki w pierwszej połowie, zupełnie niepotrzebnie, bo mecz był dość równy, ale ewidentnie nasz rywal był bardziej skuteczny. W drugiej połowie byliśmy częściej w posiadaniu piłki od rywali, utrzymywaliśmy ją na ich połowie. Niestety nie wykorzystaliśmy okazji. Pytanie czy obawia się o pozostanie na trenerskim fotelu w obliczu nie tylko przegranych derbów, ale serii ostatnich złych wyników, nasuwało się samo przez się. – Za dużo się nad tym nie zastanawiałem – odpowiedział. – Naszą misją było wygrać dzisiejszy mecz i byłem w pełni skoncentrowany na tym. Jako trener oczywiście wiem się jakie są warunki, ale szczerze mówiąc za dużo o tym nie myślałem, teraz jestem zły, że nie wygraliśmy tego meczu.
WYBRYK KLICHA
Jednym z tematów, które zdominowały wieczór, była czerwona kartka w doliczonym czasie gry dla Mateusza Klicha. Były reprezentant Polski w chamski, podwórkowy sposób kopnął uciekającego mu Jeremy Guillemenota. Marciniak bez zastanowienia wyrzucił go z boiska, a wokół zrobiła się jatka z udziałem piłkarzy i ławek rezerwowych. – Oczywiście nie jest dobrą rzeczą, że dostał czerwoną kartkę – komentował szkoleniowiec Pasów. – Nie daliśmy sobie w końcówce możliwości, by grać jedenastu na jedenastu. W derbach jest dużo emocji, trochę za dużo pod koniec meczu. Nie było potrzeby, żeby dostał czerwoną, nie wiem, czy coś się więcej stało, może będzie zwykłe zawieszenie…
Mariusz Jop, który na konferencji pojawił się po Grzelaku, też odniósł się do zachowania Klicha, które powszechnie oceniono jako niegodne zwłaszcza piłkarza tej klasy. – Dziwię się, że tak doświadczony zawodnik ma problem z kontrolą emocji, myślę, że takie rzeczy są niepotrzebne – mówił szkoleniowiec Wisły. – Myślę, że powinniśmy się szanować. Tym bardziej zawodnik, który grał też w dobrych klubach, powinien wiedzieć o tym, że zdrowie rywala jest bardzo cenne i to było niepotrzebne zachowanie w mojej ocenie.
Obserwatorzy postępek Klicha łączyli z przemotywowaniem zespołu Pasów, które przy niekorzystnym wyniku znalazło takie ujście w końcówce. Przypominano, że przed meczem w ośrodku treningowym w Rącznej piłkarzy odwiedziła kilkusetosobowa grupa kibiców, która „dopingowała” ich w charakterystyczny dla siebie sposób.
– To wyjątkowy mecz, nie ma co tego ukrywać – tłumaczył się Klich. – Bardzo zależało nam na zwycięstwie, może nawet za bardzo. Głupi faul, niepotrzebnie to zrobiłem,stało się. Jako tak doświadczony zawodnik nie powinienem tego robić, ale nie miałem innej możliwości, żeby go zatrzymać. Każdy wiedział, że to była głupota i nie powinienem tak zrobić. Piłka nożna wywołuje duże emocje, które wzięły górę.
RADOŚĆ JOPA
Trener Wisły, który po meczu założył koszulkę z napisem „WISŁA PANY” spotkanie ocenił tak: – Można powiedzieć klasyczny mecz derbowy, było dużo walki, piłka często była w powietrzu. Sporo było pojedynków, sporo prowokacji. Cieszę się, że wykazaliśmy się dojrzałością w wielu takich momentach, bo nie daliśmy się prowokować a widać było tutaj, że rywalom puszczały nerwy w niektórych sytuacjach. Pokazaliśmy pewnego rodzaju dojrzałość, która też jest związana z piłkarską klasą. Bardzo się cieszę, że po tak długiej przerwie w tym klasyku zwyciężyliśmy. Gratuluję kibicom świetnej oprawy, fantastycznego dopingu. Na pewno mocno nam to pomogło, bo były sytuacje, kiedy musieliśmy się bronić trochę dłużej. Był taki moment w drugiej połowie.
Dziennikarze szybko wychwycili, że ten moment gdy Wisła po przerwie długo nie mogła wyjść z głębokiej defensywy skończył się wraz z przerwą po odpaleniu rac. Pauza wybiła Pasy z uderzenia. – To akurat był dobry timing, jeżeli chodzi o chwilę przerwy – żartował Jop zaznaczając, że oczywiście nie uzgadniał tego z kibicami. – Po pierwsze, żeby zawodnicy trochę złapali oddech, a po drugie zawsze można jakieś delikatne korekty zrobić.
Mariusz Jop przyznał, że ta głęboka defensywa jego drużyny spowodowana była dobrą grą Cracovii. – Absolutnie plan nie był taki, żeby się cofać i czekać na kontry, to nie jest w naszym stylu – mówił. – W przerwie mówiliśmy, żeby podejść do drugiej połowy tak, jakby było dalej 0:0 i grać naszą piłkę. Natomiast kilka razy zabrakło nam utrzymania się przy piłce w fazie przejściowej. Cracovia jest całkiem dobra właśnie w trzeciej tercji i potrafi w ataku pozycyjnym przygotować akcję. Natomiast jak spojrzymy na XG wykreowane bez stałych fragmentów gry to jest to 0,15 po stronie Cracovii, więc z tego posiadania niewiele wynikało. Oczywiście było kilka groźnych sytuacji, natomiast generalnie broniliśmy się dobrze w tej niskiej obronie. Czasami takie momenty są, trzeba cierpieć w defensywie. Finalnie na końcu zawsze najważniejsze jest to, co po stronie strat i zysków.
Damian Dąbrowski: Bałem się wizji życia bez piłki, dziś jestem na innym etapie [WYWIAD]
Choć sytuacja Zagłębia w Ekstraklasie nie jest zła, drużyna już musiała mierzyć się z trudnymi momentami, jak wstydliwa porażka w Pucharze Polski z Siarką Tarnobrzeg. O tamtym okresie, ale też krytyce własnych kibiców Damian Dąbrowski opowiada portalowi pilkanozna.pl.
Tabela Ekstraklasy po piątkowych meczach 14. kolejki
Weekend z Ekstraklasą zaczęliśmy od starcia Motoru Lublin z Wisłą Płock. Później odbyły się zaś derby Krakowa. Sprawdź, jak wyniki tych meczów wpłynęły na ligową tabelę!
Wisła Kraków rządzi w stolicy Małopolski! Biała Gwiazda triumfuje w derbach Krakowa!
Po ponad czterech latach przerwy derby Krakowa wróciły na boiska Ekstraklasy. Wisła Kraków w roli beniaminka pokonała Cracovię w wielkim hicie 14. kolejki PKO BP Ekstraklasa.