355 milionów euro. Właśnie tyle, zliczając wszystkie możliwe składowe, ma kosztować transfer Erlinga Haalanda. Mimo tego, chętnych na skorzystanie z usług norweskiego napastnika wcale nie brakuje.
Kogo będzie stać na zatrudnienie Haalanda? (fot. Reuters)
Nazwisko Haalanda jest jednym z najgorętszych – obok Kyliana Mbapp – na rynku transferowym. Borussia Dortmund, w której występuje chciałaby go zatrzymać, ale wydaje się, że będzie to misja niemożliwa do wykonania.
Przypomnijmy, że już w lecie zacznie bowiem obowiązywać klauzula odejścia napastnika, która wynosi zaledwie 75 milionów. Zaledwie, ponieważ w przypadku tak klasowego snajpera będzie można mówić o wielkiej promocji.
„Bild” wyliczył jednak, że to wcale nie wszystko, a potencjalny kupiec będzie musiał się liczyć ze znacznie większymi kosztami.
Do łącznej kwoty transakcji trzeba będzie bowiem doliczyć również prowizję dla Mino Raioli, agenta piłkarza, a także ojca samego Haalanda. Piłkarz otrzyma również stosowny bonus powitalny za fakt złożenia podpisu pod umową z nowym klubem, a sam kontrakt – notabene niezwykle lukratywny – ma obowiązywać przez pięć najbliższych lat.
Wszystko to – jak donosi „Bild” – ma zamknąć się w łącznej kwocie 355 milionów euro. Kto się skusi na takie wydatek?
Erling Haaland jest obecnie łączony z takimi klubami jak Real Madryt, FC Barcelona, Arsenal, Bayern Monachium i Manchester City.
Harry Kane podpisze nową umowę z Bayernem Monachium. Anglik ma związać się z bawarskim klubem kontraktem do 2029 roku. Strony ustalają również warunki dotyczące ewentualnego odejścia napastnika.
To nowy klub Kownackiego? Mogą wybrać między nim a byłym napastnikiem Realu Madryt
Już wkrótce Dawid Kownacki może znaleźć nowego pracodawcę. Jeden z prześladowanych przez kontuzję niemieckich klubów awaryjnie poszukuje bowiem napastnika.
FC Koeln pilnie potrzebuje napastnika. Niemieckie media sugerują… Dawida Kownackiego
O prawdziwym pechu może mówić FC Koeln. Niemiecki klub w sparingu z Viktorią Koeln stracił dwóch napastników, którzy nabawili się kontuzji i niewykluczone, że będzie musiał rozejrzeć się za nowym graczem na tę pozycję.