Brak jakichkolwiek sukcesów polskich klubów w europejskich pucharach, a także fatalna gra reprezentacji sprawiają, że pytanie „na co choruje polski futbol?” nasuwa się samo. Czas na czwarty odcinek naszego cyklu. Tym razem na chwilę zatrzymamy się nad słabą frekwencją na polskich stadionach.
Za nami 30 kolejek Ekstraklasy, czyli cała faza zasadnicza. Przed nami finałowa runda, w której każdy z zespołów rozegra siedem spotkań. Już teraz jednak możemy pokusić się o pierwszą analizę zainteresowania ligą ze strony kibiców. I nie będzie ona niestety optymistyczna biorąc pod uwagę bardzo słabą frekwencję na obiektach klubów z Ekstraklasy.
Niestety zainteresowanie spotkaniami w najwyższej klasie rozgrywkowej systematycznie maleje. Ekstraklasa najlepszą frekwencją od lat mogła pochwalić się w sezonie 2011-12, kiedy to średnio na mecz ligowy przychodziło 8741 widzów. Rok później frekwencja była znacznie słabsza, a w sezonie 2013-14 nie doszło do poprawy.
Frekwencja na meczach Ekstraklasy w ostatnich latach:
Sezon 2009-10: 5020 Sezon 2010-11: 8406 Sezon 2011-12: 8741 Sezon 2012-13: 8314 Sezon 2013-14: 8313
Jak widać zbyt wielkich powodów do optymizmu nie ma. – Frekwencja rzeczywiście nie zwiększyła się w porównaniu do poprzedniego sezonu, natomiast musimy pamiętać o pewnych uwarunkowaniach. W trwających rozgrywkach aż pięć meczów odbyło się bez udziału publiczności, co miało znaczący wpływ na ostateczną frekwencję. Na pewno nie pomogły również kolejki rozgrywane w środku tygodnia – powiedział nam jeden z przedstawicieli Ekstraklasy SA. Jednak czy jest to wystarczające wytłumaczenie? Na pewno zamknięcie stadionów aż na pięć meczów nie pomogło we wzroście frekwencji, natomiast należy pamiętać, że do ligi wróciły dwa kluby z bardzo dużym potencjałem kibicowskim – Cracovia oraz Zawisza Bydgoszcz.
Przed nami finałowa część sezonu, w której frekwencja – przynajmniej teoretycznie – powinna być lepsza. Jednak nawet znaczna poprawa nie zmieni faktu, że na tle innych europejskich lig wypadamy po prostu bardzo słabo i plasujemy się na dopiero piętnastej pozycji w Europie, jeśli bierzemy pod uwagę tylko najwyższe klasy rozgrywkowe. Z tymi najsilniejszymi, jak Bundesliga czy Premier League nie wypada się nawet porównywać. Jednak nawet 2. Bundesliga deklasuje Ekstraklasę. Jesienią frekwencja w tej lidze wyniosła prawie 17,5 tysiąca widzów na mecz! A nam daleko nawet do 10 tysięcy.
Kluby z najwyższej klasy rozgrywkowej zgodnie przyznają, że promocja Ekstraklasy ze strony zarządu ligi stoi na wysokim poziomie. – Uważam, że Ekstraklasa S.A. wraz z realizatorami transmisji telewizyjnych (LivePark, Canal +) robi bardzo dobrą pracę na rzecz promocji rozgrywek. Od strony „opakowania” rozgrywki przygotowane są na najwyższym poziomie – podkreślił Marcin Zarębski, rzecznik prasowy Podbeskidzia Bielsko-Biała. – Nie mam wątpliwości, że dużo dobrej pracy jest za nami, ale zdaję sobie także sprawę z tego, że wciąż wiele można zrobić. Z Ekstraklasą w wielu aspektach rozmawiamy na bieżąco właśnie po to, aby podnosić jakość wizerunkową ligi – dodał z kolei Krzysztof Ufland z Pogoni Szczecin.
Podsumowując, Ekstraklasa jest nieźle opakowanym produktem. Transmisje telewizyjne stoją na wysokim poziomie, a władze robią wiele, aby liga była dobrze postrzegana. Do tego dochodzą stadiony na światowym poziomie, gdzie spotkania można oglądać w wyśmienitych warunkach. Niestety brakuje najważniejszego – jakości na boisku. I do momentu, kiedy to się nie zmieni, to nawet najładniej opakowana liga nie przyciągnie tłumów na trybuny.
Legia przegrała po raz pierwszy. To oni są teraz najdłużej niepokonani w PKO BP Ekstraklasie
W niedzielę niepokonana w bieżącym sezonie Legia Warszawa przegrała u siebie 1:2 z Lechem Poznań, przerywając serię meczów bez porażki. W PKO BP Ekstraklasie jest jednak zespół, który obecnie może pochwalić się dwucyfrową liczbą gier, w których wyłącznie wygrywał lub remisował.