Czarna seria Cracovii trwa nadal. I perspektyw na poprawę sytuacji póki co próżno szukać. Podopieczni Michała Probierza przegrali właśnie czwarty mecz z rzędu w ramach akcji #EsktraklasaGra. Tym razem lepsza okazała się Wisła Płock. „Nafciarze” bez problemów ograli ekipę „Pasów” aż 4:0.
Dominik Furman po raz kolejny potwierdził reprezentacyjną formę. (fot. Włodzimierz Sierakowski)
Wielka Sobota zasługuje na wielkie granie. I tak właśnie było na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku, gdzie tamtejsza Wisła bez skrupułów wprost zdeklasowała Cracovię. Bo jak inaczej nazwać zwycięstwo okraszone czterema golami i zupełną dominacją nad przebiegiem boiskowych wydarzeń?
Worek z golami otworzył już w 9. minucie meczu Dominik Furman. Kapitan „Nafciarzy” został sfaulowany w niegroźnej sytuacji przez Janusza Gola na wysokości 25. metra. Furman nie zamierzał być dłużny i odwdzięczył się pięknym za nadobne – oddał precyzyjny strzał z rzutu wolnego tuż pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Michala Peskovicia. Słowacki bramkarz nawet nie drgnął.
Wynik na 2:0 podwyższył… Pesković! W jaki sposób? Ano taki, że futbolówka po mocnym uderzeniu z dystansu przez nowy nabytek płocczan, Torgila Gjerstena, odbiła się od słupka, a następnie od pleców interweniującego golkipera „Pasów”, i zakończyła swój lot w bramce. Gjersten – co zrozumiałe – radośnie celebrował trafienie, ale gol (w pełni słusznie) nie został zapisany na jego konto.
Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłoną meczu wiślacy zanotowali trzecią bramkę. Furman – który niepodzielnie jest odpowiedzialny za rozgrywanie stałych fragmentów gry – zacentrował piłkę w pole karne z rzutu rożnego, ale ostatecznie futbolówka nie odnalazła swojego adresata, bowiem przez moment utknęła w gąszczu walczących o nią zawodników. W zamieszaniu najlepiej odnalazł się Cillian Sheridan – Irlandczyk z bliskiej odległości strzelił nie do obrony.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Piłkarze prowadzeni przez Radosława Sobolewskiego co prawda wyraźnie spuścili nogę z gazu w porównaniu z imponującą pierwszą połową, ale w dalszym ciągu zachowali kontrolę nad meczem. Z kolei gra Cracovii z minuty na minutę się polepszała. Krakowianie wraz z upływem czasu nabierali coraz większej pewności siebie, lecz to nie wystarczyło, by choć raz umieścić piłkę w siatce. Najbliżej dokonania tej sztuki był w 63. minucie Pelle van Amersfoort – piłka po jego strzale głową o dosłownie milimetry minęła obramowanie bramki.
Nie pomylił się za to przy uderzeniu głową Jakub Rzeźniczak. W 90. minucie meczu, gdy wydawało się, że końcowy wynik został już dawno ustalony, Wiśle Płock przyszło rozegrać kolejny rzut rożny. Do piłki w narożniku boiska podszedł tradycyjnie Furman. Jego precyzyjna centra w kierunku zupełnie osamotnionego Rzeźniczaka sprawiła, że byłemu kapitanowi warszawskiej Legii nie pozostało nic innego, jak skierować futbolówkę do bramki.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.