Śląsk Wrocław nie wykorzystał wpadki Legii w meczu z Górnikiem i wypadł poza podium na zakończenie rundy zasadniczej w #EkstraklasaGra.
Śląsk podzielił się punktami z ŁKS (fot. Krystyna Paczkowska / 400mm.pl)
Wrocławianie przystępowali do meczu z outsiderem z Łodzi z kompletem informacji o poprzednich spotkaniach. Drużyna Vitzeslava Lavicki wiedziała, że trzeba wygrać, żeby: a) gonić Lecha, b) wywierać presję na Legii oraz c) odebrać trzecie miejsce Pogoni.
Początek spotkania był niemrawy, choć więcej ochoty do gry przejawiali piłkarze z Wrocławia. Szczególnie dobrze funkcjonowały skrzydła Śląska. Klasą sam dla siebie był Przemysław Płacheta, który raz po raz dawał się we znaki łódzkim defensorom. Młodzieżowiec, którym jest zainteresowany Olympiakos Pireus zrobił poważny krok w kierunku zagranicznego transferu, zdobywając gola na 1:0 po 30-metrowym rajdzie zakończonym podcinką nad bezradnym Arkadiuszem Malarzem.
ŁKS schodził do szatni podłamany, ale nie załamany. Trener Kazimierz Moskal nie zmarnował kwadransu spędzonego z drużyną. Rycerze Wiosny zaprezentowali po zmianie stron formę godną przydomka.
Trafną decyzją okazało się wprowadzenie Adama Ratajczyka. Młody piłkarz napatrzył się w pierwszej połowie jak szaleje Płacheta i pokazał, że nie jest gorszy. Po jego przebojowych akcjach pachniało bramką, jednak brakowało wykończenia. A to jemu, a to hiszpańskim partnerom z ofensywy.
Aż wreszcie przyszła 90 minuta. Artur Bogusz zacentrował w pełnym biegu, a Ratajczyk trafił do siatki, uprzedzając Israela Puerto. We Wrocławiu Hiszpanie byli w cieniu Polaków, a mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.
Śląsk zakończył rundę zasadniczą poza podium. ŁKS nie zdołał przeskoczyć przedostatniej Korony.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.