Wiśle Kraków mimo udanego finiszu sezonu zasadniczego w naszej zabawie pod szyldem #EkstraklasaGra, nie udało się przedrzeć do grupy mistrzowskiej. Przy Reymonta musieli więc nadal walczyć o utrzymanie w elicie i jak się okazało, już od początku rundy finałowej Biała Gwiazda udowodniła, że nie powinna mieć z tym zadaniem większego problemu.
Wisła Kraków nie dała rywalowi najmniejszych szans (fot. Jakub Gruca / 400mm.pl)
Przypomnijmy, że we wspomnianej inicjatywie, poszczególne mecze rozgrywamy za pośrednictwem głosowań przeprowadzanych na naszych kanałach społecznościowych. Nasi czytelnicy, kibice poszczególnych drużyny, wskazują swoje typy, a następnie na tej podstawie ustalany jest wynik zawodów, a jego okrasą pozostaje relacja z meczu, w takiej formie, w jakiej być może faktycznie by się odbył, gdyby nie przerwa w rozrywkach.
Przed spotkaniem Wisły Kraków z Koroną Kielce dużo więcej szans na zwycięstwo dawano oczywiście gospodarzom i jak pokazał czas, nie były to prognozy przesadzone.
Podopieczni Artura Skowronka od początku przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku i rzucili się rywalowi do gardła. Korona mogła się spodziewać takiego obrotu spraw, jednak to wcale nie oznaczało, że była przygotowana na cios, który spadł na nią już w dwunastej minucie. Michał Mak przedarł się wtedy lewym skrzydłem, wpadł w pole karne i wyłożył piłkę do Pawła Brożka. Ten dopełnił formalności, dokładając stopę i kierując futbolówkę do siatki.
Wisła poszła za ciosem i zanim przeciwnik zdołał się pozbierać, już lądował na deskach ponownie. W 21. minucie obrońcę Korony zwodem „na zamach” nabrał Jakub Błaszczykowski, który przełożył sobie piłkę na lewą nogę i przymierzył w kierunku dalszego słupka. Marek Kozioł wyciągnął się jak długi, ale nie zdołał sięgnąć i zrobiło się 2:0. Zanim na stadionowym zegarze wybiła 30 minuta, było już z kolei po zawodach.
Dominacja Białej Gwiazdy w obu naszych sondach była tak ogromna, że trzecia bramka była jedynie kwestią czasu. Zdobył ją młodziutki Aleksander Buksa, który wykorzystał niefrasobliwość Adnana Kovacevicia, który zbyt długo zwlekał z podaniem do partnera. 17-latek przejął piłkę i niespodziewanie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, które nie zmarnował i już definitywnie pozbawił gości chęci do dalszej gry.
Jak się okazało, Wisła nie zamierzała zwalniać tempa i mając rywala na łopatkach, w drugiej połowie postanowiła dołożyć kolejne trafienia do swojego dorobku. Dobre dośrodkowanie Kamila Wojtkowskiego na drugie trafienie zamienił Brożek, a niedługo po nim, dubletem mógł się również pochwalić sam Błaszczykowski, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Ivana Marqueza.
Gospodarzom wciąż było mało, podczas gdy piłkarze Korony z nadzieją czekali na końcowym gwizdek arbitra. Zanim jednak do tego doszło, swoje trzy grosze dorzucił jeszcze Marcin Wasilewski, który po wrzutce z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył przed bramką gości i mocnym uderzeniem głową ustalił wynik spotkania. Piłka odbiła się jeszcze o poprzeczki i dopiero potem wpadła do siatki.
Dzięki wygranej Wisła powiększyła swoja przewagę nad strefą spadkową, natomiast sytuacja Korony stała się dramatyczna. Ekipa z Kielc to dziś główny kandydat do tego, by w #EkstraklasaGra pożegnać się z najwyższe klasą.
Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”
Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.
Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”
Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.