Tego chyba nikt się nie spodziewał. Mocny na swoim terenie Piast Gliwice nie był w stanie postawić się znakomicie dysponowanej Wiśle Kraków i ramach naszej zabawy #EkstraklasaGra został rozgromiony aż (1:5).
Piłkarze Białej Gwiazdy nie dali mistrzowi Polski żadnych szans (fot. 400mm.pl)
Sondy organizowane na naszych kanałach pod szyldem #EkstraklasaGra niekiedy są wyrównane, a niekiedy jednemu z zespołów udaje się w nich osiągnąć przewagę, która pozwala na zwycięstwo różnicą dwóch lub nawet trzech goli. Tego co wydarzyło się w trakcie głosowania przy okazji starcia Piasta Gliwice z Wisłą Kraków nie dało się jednak przewidzieć.
Ok, żeby wszystko było jasne – Biała Gwiazda spisywała się od początku roku znakomicie i odprawiała z kwitkiem niemal każdego kolejnego rywala. Efekt tego był taki, że drużyna prowadzona przez Artura Skowronka nie tylko uciekła na bezpieczny dystans od strefy spadkowej, ale także zbliżyła się do górnej połówki tabeli. Straty do grupy mistrzowskiej nie są duże, jednak można było zakładać, że o zwycięstwo w Gliwicach Wiśle wcale nie będzie łatwo.
Wciąż urzędujący mistrzowie Polski przed zawieszeniem rozgrywek pokonali w końcu Legię Warszawa, a już w ramach naszej zabawy ograli w delegacji Koronę Kielce. Jeśli dodać do tego fakt, że na swoim terenie Piastunki wywalczyły już w tym sezonie aż 29 punktów (lepszym domowym bilansem może pochwalić się jedynie Legia), to można było w ciemno zakładać, że przy Okrzei obejrzymy wyrównane widowisko.
Błąd? Zanim bowiem głosowanie w naszych sondach się zaczęło, to już się właściwie skończyło. Wisła od samego początku zyskała tak dużą przewagę, że nie było mowy o tym, by na końcu wszystkich rachunków rozstrzygnięcie inne od zdecydowanej wygranej gości było możliwe.
Tuż po pierwszym gwizdku na bramkę Piasta natarła prawdziwa nawałnica i zanim ktokolwiek się zorientował, było już po meczu. Już w 2. minucie na skrzydle urwał się Michał Mak, który wpadł w pole karne i wyłożył piłkę jak na tacy Aleksandrowi Buksie. Ten okazji nie zmarnował i Frantisek Plach skapitulował po raz pierwszy.
Biała Gwiazda ani jednak myślała, by się zatrzymywać i zanim Piast otrząsnął się po stracie pierwszego gola, już musiał przyjąć drugi cios. Swoją wysoką formę potwierdził Jakub Błaszczykowski, który po stracie piłki przez gospodarzy na ich połowie, dostrzegł, że Plach jest wysunięty przed linię bramkową i zaryzykował lobowanie. Jak się okazało, przymierzył idealnie i chociaż wydawało się, że golkiper zdoła sięgnąć futbolówki, to ta zmieściła się idealnie pod poprzeczką.
Mało? Nim upłynął kwadrans dziurawa jak szwajcarski ser obrona Piasta została rozmontowana po raz trzeci. Kamil Wojtkowski i Mak zagrali ze sobą bez przyjęcia, jednak ich akcja mogła nie przynieść zamierzonego skutku, gdyby nie przypadkowe odbicie piłki od nogi Bartosza Rymaniaka. Dzięki temu futbolówka spadła po stopy Vukan Savicevicia, a ten nie zastanawiał się zbyt długo i huknął pod poprzeczkę. 3:0 dla Wisły w niespełna piętnaście minut. Nokaut!
Po mocnym początku, goście nieco zwolnili i nie forsowali już tak bardzo tempa, natomiast rozbity Piast nie był w stanie zawiązać choćby jednej składnej akcji. Waldemar Fornalik mógł przecierać oczy ze zdumienia, ponieważ tak bezradnej drużyny nie miał jeszcze okazji oglądać w trakcie swojej przygody z gliwickim klubem.
Jeśli zaś ktoś liczył na to, że po przerwie gospodarze podejmą walkę i rzucą się do odrabiania strat, to jego nadzieja została rozwiana błyskawicznie. Już bowiem w 50. minucie Mikkel Kirkeskov zagrał piłkę ręką w polu karnym i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Błaszczykowski i nikt już nie mógł mieć wątpliwości, że to właśnie Wisła zgarnie pełną pulę.
Czas płynął, ale zrezygnowani mistrzowie kraju mieli już ewidentnie dość. Głosowanie na naszych kanałach cały czas jednak trwało i w 70. minucie przyniosło gościom kolejnego gola. Tym razem do siatki trafił Wojtkowski, który po koronkowej akcji całego zespołu, jedynie dołożył nogę i z najbliższej odległości posłał piłkę do siatki.
Mając pewny wynik Skowronek zaczął oszczędzać swoich liderów, a Wisła szóstego ciosu już nie wyprowadziła. Jeśli zaś chodzi o Piast, to jego honor – chociaż marne to pocieszenie – uratował tuż przed końcem Gerard Badia, ale jego trafienie było jedynie tym na otarcie łez.
Gliwiczanie zostali na swoim boisku rozbici w puch i pył, tracąc pozycję wicelidera, natomiast Wisła zbliżyła się na odległość czterech punktów do ósmego w tabeli Rakowa Częstochowa. Grupa mistrzowska jest więc nadal w zasięgu Białej Gwiazdy.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.