Łódzki Klub Sportowy cały czas liczy się w wyścigu o utrzymanie w PKO Ekstraklasie, natomiast Górnik Zabrze nadal nie potrafi grać na wyjazdach. Taki wniosek należy wyciągnąć po głosowaniu w ramach gry #EkstraklasaGra. ŁKS pokonał podczas niego rywala aż (3:0) i zdobył niezwykle ważne trzy punkty.
Łodzianie nie złożyli jeszcze broni (fot. 400mm.pl)
Gdyby spotkanie w Łodzi mogło zostać rozegrane w terminie, to jego ciężar gatunkowy byłby ogromny. ŁKS wciąż miałby szanse na utrzymanie w Ekstraklasie, natomiast Górnik nie tylko chciałby powiększyć swoją przewagę nad strefą spadkową, ale miałby również szanse na zbliżenie się do czołowej „ósemki”.
Mało? No to warto przypomnieć, że Górnik to – obok właśnie beniaminka – najgorsza drużyna w meczach wyjazdowych. Podczas całego sezonu podopieczni Marcina Brosza nie wygrali w delegacji ani razu, a pięć zgromadzonych punktów to dość mizerny dorobek jak na zespół, który sięgał w swojej historii po czternaście tytułów mistrzowskich.
Przed tygodniem – cały czas mówimy oczywiście o naszej zabawie rozgrywanej pod szyldem #EkstraklasaGra – ŁKS nie sprostał na wyjeździe Rakowowi Częstochowa, przegrywając (1:3). Jeśli zaś chodzi o Górnik, to ten wykorzystał atut własnego boiska, gdzie pokonał Lechię Gdańsk (2:1). Co te wyniki oznaczały dla ligowej tabeli? Łodzianie mieli już dwanaście „oczek” straty do miejsca, które nie oznacza degradacji, natomiast zespół Brosza zbliżył się na odległość trzech punktów do grupy mistrzowskiej.
Widać więc jak na dłoni, że starcie z Łodzi miało ogromne znaczenie. Porażka praktycznie skazywała gospodarzy na spadek do I ligi, wygrana pozwala im marzyć o dokonaniu niemożliwego i ucieczce katu spod topora. Górnik degradacji raczej bać się nie musi, ale przełamanie na terenie rywala bardzo by mu pomogło w wyścigu o przedostanie się do górnej połówki tabeli.
Jak szanse obu zespołów widzieli głosujących w naszych sondach? Cóż, od początku zarysowała się dość wyraźna przewaga ekipy prowadzonej przez Kazimierza Moskala, która szybko przejęła kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Na efekty tej dominacji nie trzeba było zbyt długo czekać i już w 8. minucie po kombinacyjnej akcji i rozmontowaniu obrony Górnika, piłkę do siatki skierował Antonio Dominguez.
Goście mieli problem z zawiązaniem składnej akcji, a odcięty od podań Igor Angulo był praktycznie bezrobotny. ŁKS nie popełnił błędu i nie zadowolił się jednobramkowym prowadzeniem, dążąc do powiększenia przewagi. Udało się jeszcze przed przerwą. Tym razem talentem błysnął młodziutki Adam Ratajczyk, który przejął piłkę w polu karny, z dziecinną łatwością zwiódł dwóch rywali i bez większych problemów pokonał Chudego.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. ŁKS kontrolował spotkanie, Górnik nie miał zbyt wielu argumentów, by odpowiedzieć. To jednak wcale nie oznaczało, że w drugiej połowie nie zobaczyliśmy kolejnego gola. Strzelili go gospodarze, a konkretnie największy pechowiec w ekipie beniaminka, czyli słynący z błędów w defensywie – Jan Sobociński, który wyskoczył najwyżej w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i głową skierował piłkę do siatki.
Pełna pula padła więc łupek piłkarzy ŁKS-u, którzy dopisali na swoje konto cenne trzy punkty, przedłużające ich szanse na to, by utrzymać się w Ekstraklasie. Jeśli zaś chodzi o Górnik, to ten będzie musiał jeszcze poczekać na swoje wyjazdowe przełamanie.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.