Ostatnim aktem zabawy #EkstraklasaGra zaplanowanym na sobotę było starcie Lecha Poznań z Legią Warszawa. Obronną ręką wyszli z niego gospodarze, którzy wygrali (2:1) i wysłali jasny sygnał do rywali, że nie złożyli broni w walce o mistrzostwo kraju.
Dublet Gytkjaera zapewnił Lechowi ważne zwycięstwo (fot. Maciej Figielek / 400mm.pl)
Starcia pomiędzy Lechem Poznań i Legią Warszawa od lat elektryzują kibiców w Polsce i takie same emocje miały towarzyszyć spotkaniu tych drużyn, które docelowo miało się odbyć 14 marca. Pandemia koronawirusa i zawieszenie rozgrywek piłkarskich spowodowało, że nie było nam dane przekonać się, kto byłby lepszy na boisku, ale taka możliwość otwarła się dzięki naszej zabawie rozgrywanej pod szyldem #EkstraklasaGra.
Lepiej w sobotni mecz weszli gospodarze, którzy chcieli za wszelką cenę wykorzystać atut własnego boiska. Kolejorz osiągnął na początku lekką przewagę, jednak nie miało to przełożenia na ilość i jakość okazji bramkowych. Także po drugiej stronie barykady próżno było się doszukiwać finezji i pomysłu na grę. Obie drużyny darzyły się szacunkiem i można było zakładać, że spotkanie będzie toczyło się w takim właśnie tempie, dopóki wynik nie zostanie otworzony.
Tej sztuki udało się w końcu dokonać w 31. minucie, a piłkę do siatki skierował Christian Gytkjaer, który wyprzedził rywala, dopadł do piłki, którą ze skrzydła wrzucił Wołodymira Kostewycza i sprytnym strzałem pokonał Radosława Majeckiego.
Wydawało się, że Lech może pójść za ciosem, ale goście nie zamierzali łatwo składać broni i jeszcze przed przerwą stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje strzeleckie. Pierwszą zmarnował Arvydas Novikovas, który zdołał wpaść z piłką w pole karne, ale mając przed sobą jedynie bramkarza, uderzył prosto w niego. Drugą miał Paweł Wszołek, który wypracował sobie pozycję strzelecką na skraju „szesnastki” i uderzył, ale Kolejorza uratowała w tej sytuacji poprzeczka.
W pierwszej połowie wynik zmianie już nie uległ, ale po zmianie stron Legia dopięła w końcu swego. W 53. minucie prostopadłym podaniem uruchomiony został Tomas Peckhart, który uniknął pozycji spalonej, minął van der Harta i skierował piłkę do pustej bramki.
Głosowanie było bardzo wyrównane i żadnej z drużyn – licząc obie sondy – nie udało się osiągnąć odpowiedniej przewagi. Raz do głosu dochodził Lech, raz nieco więcej do powiedzenia miała Legia. Wynik remisowy nie ulegał jednak zmianie.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, gospodarzom udało się zadać decydujący cios. Fatalny błąd popełnił Mateusz Wieteska, który przy próbie wyprowadzania piłki z własnej połowy nie podał precyzyjnie do kolegi, a Kolejorza z takiego prezentu po prostu musiał skorzystać. Jakub Moder przejął futbolówkę, podciągnął z nią kilkanaście metrów i wyłożył ją jak na tacy do Gytkjaera, a ten dopełnił formalności.
Dzięki wygranej Lech awansował na pozycję wicelidera, a jego strata do liderujące w tabeli Ekstraklasy Legii stopniała do czterech punktów.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.