Za nami kolejny akt #EkstraklasaGra. Jagiellonia Białystok pokonała na swoim terenie Raków Częstochowa (2:1) w meczu rozegranym w ramach zmagań grupy mistrzowskiej PKO Ekstraklasy.
Jagiellonia wykorzystała atut własnego boiska (fot. Łukasz Skwiot)
Raków rzutem na taśmę zdołał wywalczyć miejsce w grupie mistrzowskiej, spełniając swój plan maksimum na pierwszy sezon po powrocie do Ekstraklasy. Tak oczywiście się zdarzyło w naszej zabawie pod szyldem #EkstraklasaGra, w której o wynikach w poszczególnych starciach decydują nasi czytelnicy.
Podopieczni Marka Papszuna mieli już więc komfort tego, że swoje zadanie wypełnili, jednak to nie oznaczało, że w ostatniej fazie sezonu osiądą na laurach. Nic bardziej mylnego. Raków już raz w tym sezonie pokonał na wyjeździe Jagiellonię Białystok i dlatego udał się na Podlasie, by powtórzyć to osiągnięcie.
Jeśli zaś chodzi o zawodników z Białegostoku, to ci zajmowali przed niedzielnym starciem bezpieczne szóste miejsce, mogą w przypadku zwycięstwa odrobić straty do ścisłej czołówki. Wyrównany poziom obu zespołów od samego początku znamionował jednak, że głosowanie będzie toczyło się na ostrzu nożna i dokładnie tak było.
Wzajemne badanie i respekt jakim darzyli się obaj przeciwnicy sprawił, że przez pół godziny na boisku działo się niewiele. Nikt nie był w stanie osiągnąć odpowiedniej przewagi i przez długi czas zanosiło się na to, że przed przerwą goli na Podlasiu nie ujrzymy. Wtedy jednak na prawym skrzydle zdołał się urwać Maciej Makuszewski, któremu udało się przedrzeć w pole karne. Skrzydłowy przytomnie odegrał piłkę do tyłu, a tam dopadł do niej Martin Pospisil, który uderzył pod poprzeczkę.
Jagiellonia nie poszła za ciosem i w doliczonym czasie gry pierwszej połowy została za to skarcona. Raków wykorzystał swoją wielką broń i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, kolejnego gola w sezonie strzelił Tomas Petrasek.
Druga część meczu, podobnie jak pierwsza – delikatnie mówią – nie rzuciła swoim poziomem na kolana. Doczekaliśmy się w niej jednak jeszcze jednego gola. Na kwadrans przed końcem zawodów Jarosław Jach sfaulował w polu karnym Jesusa Imaza i sędzia przy pomocy systemu VAR zdecydował się na wskazania na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się sam poszkodowany i Jagiellonia ponownie wyszła na czoło.
Jak się okazało, wspomniany karny przesądził o losach spotkania i to gospodarze zapisali na swoje konto komplet punktów. Jaga ma ich obecnie w dorobku 48, podczas gdy Raków nadal może się pochwalić bilansem 42 „oczek”.
Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”
Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.
Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”
Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.