W ostatnim sobotnim meczu w ramach #EkstraklasaGra Jagiellonia Białystok podejmowała przed własną publicznością Piast Gliwice. Obie drużyny stoczyły zacięty bój, ale ostatecznie ani jedni, ani drudzy nie byli w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Mecz zakończył się sprawiedliwym 1:1.
Bramka Jesusa Imaza nie wystarczyła do tego, by Jagiellonia mogła cieszyć się ze zwycięstwa nad mistrzem Polski. (fot. Piotr Kucza/400mm.pl)
Od pierwszego gwizdka arbitra widać było wyraźnie, że na stadionie przy ulicy Słonecznej 1 w Białymstoku spotkały się dzisiejszego wieczora dwie równorzędne drużyny. Ani Jagiellonia, ani Piast nie byli w stanie przejąć boiskowej inicjatywy przez dłuższy fragment meczu, co jednak nie przeszkadzało im w kreowaniu sytuacji bramkowych, ponieważ obie drużyny dosyć często gościły pod polem karnym przeciwników.
Z wielkiej burzy mały deszcz. Bo choć rzeczywiście zarówno podopieczni Iwajło Petewa, jak i zawodnicy prowadzeni przez Waldemara Fornalika z dużą częstotliwością oddawali strzały na bramkę, właściwie rzecz biorąc nijak nie przekładało się to finalnie na zdobycz bramkową.
Jako pierwsi piłkę w siatce umieścili białostocczanie. A konkretnie – Jesus Imaz. Jego rodak, Juan Camara, w 32. minucie popędził z piłką lewą flanką i na wysokości pola karnego zagrał ją po ziemi w kierunku zupełnie niepilnowanego Imaza. Defensorzy gliwiczan popełnili poważny błąd, który były piłkarz Wisły Kraków bezwzględnie wykorzystał, pokonując Frantiska Placha strzałem z bliskiej odległości.
Piast na odpowiedzieć kazał czekać aż do ostatniego kwadransa. W 82. minucie meczu Jorge Felix posłał precyzyjną centrę na głowę Piotra Parzyszka, który oddał mocny strzał głową na bramkę strzeżoną przez Dejana Iliewa. Północnomacedoński golkiper co prawda zdążył sięgnął futbolówkę, lecz siła strzału była na tyle duża, że piłka ostatecznie wtoczyła się do bramki.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.