Arka Gdynia wydostała się ze strefy. Zespół znad Bałtyku pokonała w delegacji Wisłę Płock (3:0) i zepchnęła do strefy zagrożonej degradacją Zagłębie Lubin. Wszystko to w ramach naszej inicjatywy na okoliczności przerwy spowodowanej „zamrożeniem” piłki nożnej w powodu pandemii koronawirusa.
Arka Gdynia wydostała się ze strefy spadkowej (fot. Tomasz Zasiński / 400mm.pl)
W Płocku celowali dużo wyżej i jeszcze pod koniec ubiegłego roku wydawało się, że Nafciarze nie będą mieli problemów z tym, by znaleźć się podczas rundy finałowej w górnej połówce tabeli. Jak się jednak okazało, w głosowaniach organizowanych w zabawie pod szyldem #EkstraklasaGra, kibice uznali, że Wiśle przypadnie w udziale walka o utrzymanie.
Ta miała się rozpocząć właśnie od domowego meczu z Arką Gdynia. Podopieczni Krzysztofa Sobieraja zbierali dla odmiany bardzo dobre noty i dzięki odniesieniu kilku zwycięstw udało się im zbliżyć do bezpiecznych lokat. Przed startem 31. kolejki strata Arki do Zagłębia Lubin wynosiła już zaledwie dwa punktu i było wiadomo, że w przypadku piątkowej wygranej w Płocku uda się jej uciec spod topora.
Jak pokazały już pierwsze minuty głosowań na społecznościowych kanałach „Piłki Nożnej”, goście bardzo szybko przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Na efekty nie trzeba było zbyt długo czekać, ponieważ jeszcze przed upływem kwadransa rezultat spotkania otworzył precyzyjnym uderzeniem głową Maciej Jankowski. Popularny „Jankes” wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony od Mateusz Młyńskiego i uprzedził wychodzącego z bramki Thomasa Dahne.
Gol został oczywiście zapisany na konto Jankowskiego, ale nie ma co ukrywać – spory udział miał przy nim właśnie bramkarza Wisły, który wychodząc z bramki powinien być pewny złapania bądź odbicia piłki.
Gospodarze mieli problem, by podnieść się po takim ciosie, natomiast Arka ewidentnie złapała wiatr w żagle i przed przerwą miała już na rywalem dwa gole zapasu. Tym razem z pomocą przyszedł stały fragment gry, a konkretnie rzut wolny z odległości około 22 metrów. Celnie ze stojącej piłki przymierzył Nemanja Mihajlović, po którego strzale futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i po raz drugi zatrzepotała w siatce.
Po 45 minutach było już widać jak na dłoni, dlaczego to Arka jest na fali, a Wisła Płock dołuje. Goście grali bardzo dobrze, jednak na tle słabego przeciwnika, nie było to wcale takie trudne.
Jeśli ktoś się spodziewał, że po zmianie stron piłkarze Radosława Sobolewskiego będą w stanie nawiązać walkę z Arkę, ten musiał poczuć srogi zawód. Goście kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i w 58. minucie po raz trzeci udało się im zmusić Dahne do kapitulacji. Na skrzydle urwał się Adam Marciniak, który precyzyjnie dośrodkował przez bramkę, a po zamieszaniu w polu karnym futbolówkę do siatki z najbliższej odległości skierował Fabian Serrarens.
Kolejnych goli już w Płocku nie zobaczyliśmy. Arka nie forsowała już tempa, mając pewny wynik, natomiast rozbita Wisła nie była w stanie nawiązać walki i zdobyć chociażby bramkę honorową. Gdynianie wydostali się ze strefy spadkowej, natomiast drużyna Nafciarzy nadal jest dziewiąta, a już podczas tego weekendu może stracić przodownictwo w dolnej połówce tabeli.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.