Na nich ostatnimi czasy nie ma po prostu mocnych! Arka Gdynia rozegrała trzeci mecz w ramach internetowej akcji #EkstraklasaGra i… trzeci mecz wygrała. Podopieczni Krzysztofa Sobieraja pokonali przed własną publicznością Wisłę Kraków 2:1.
Piłkarze Arki Gdynia mają powody do radości. (fot. Tomasz Zasiński)
W istotnym starciu w kontekście walki o ekstraklasowy byt w ostatecznym rozrachunku lepsza okazała się Arka. Choć wcale na to się nie zanosiło. Piłkarze Wisły Kraków bardzo dobrze weszli w mecz. Dość powiedzieć, że po upływie zaledwie pięciu minut na stadionowym telebimie pod herbem „Białej Gwiazdy” pojawiła się cyfra jeden.
A to wszystko za sprawą błyskawicznego kontrataku. Wracający do gry po kontuzji Alon Turgeman odebrał piłkę w środkowej strefie Marko Vejinoviciowi i od razu posłał prostopadłe podanie w kierunku wychodzącego na wolne pole Jakuba Błaszczykowskiego. Reprezentant Polski zagrał na wysokości pola karnego piłkę zwrotną do napastnika rodem z Izraela, a ten z bliskiej odległości umieścił futbolówkę w siatce.
Vejinović jednak szybko zrehabilitował się za popełniony wcześniej błąd skutkujący stratą gola. W 37. minucie Holender o serbskich korzeniach postanowił bowiem ukrócić bezowocne ataki pozycyjne w wykonaniu kolegów z drużyny strzałem z dystansu. I to jakim strzałem! Piłka znalazła się w samym okienku bramki strzeżonej przez Michała Buchalika, któremu nie pozostało nic innego, jak wzrokiem odprowadzić futbolówkę między słupki. Nie miał bowiem najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
Po zmianie stron przewaga gdynian jeszcze bardziej się pogłębiła. Pogłębiła się również defensywa zawodników prowadzonych przez Artura Skowronka, którzy postawili trudne do sforsowania zasieki na linii szesnastego metra. Szturm na wiślacką bramkę z każdą minutą był coraz bardziej intensywny, lecz jednocześnie „Arkowcy” długo nie byli w stanie udokumentować swojej dominacji w postaci trafienia.
Aż w końcu nadeszła 87. minuta spotkania. Wspomniany wcześniej Vejinović dośrodkował piłkę z rzutu rożnego w pole karne. Najwyżej w powietrze wyskoczył Frederik Helstrup, który precyzyjnym uderzeniem głową wpisał się na listę strzelców, dając zarazem Arce upragnione zwycięstwo i trzy punkty. Wraz z końcowym gwizdkiem arbitra kibiców zgromadzonych na obiekcie przy ulicy Olimpijskiej w Gdyni ogarnęła niepohamowana ekstaza. I nic w tym dziwnego, ponieważ gdynianie – wbrew wszystkiemu i wszystkim – rundę zasadniczą kończą ponad czerwoną kreską oznaczającą degradację na niższy szczebel rozgrywkowy.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.