Możliwości ustalenia składu mistrzowskiej i spadkowej ósemki jest tak wiele, że nie ma sensu analizować wszystkich scenariuszy. Zakładając jednak, że Zawisza ugra chociaż oczko z Ruchem (tym samym zapewni sobie miejsce w elicie), kluczowe wydają się mecze w Zabrzu, Kielcach i Wrocławiu.
Dlaczego? Otóż Jagiellonia, mimo ewidentnej wpadki i ubytku sił w pucharowym starciu z Zawiszą, ma obowiązek z Piastem wygrać na własnym boisku. W takim wypadku Żubry mieć będą 41 oczek i mogą znaleźć się nad kreską, o ile: nie wygra Cracovia, a Lechia nie wywalczy przynajmniej remisu.
Ci, którzy spodziewali się cudu wraz z podjęciem w Zabrzu pracy przez Roberta Warzychę mogą czuć się oszukani. Cudu nie ma. Co więcej, Górnik punktuje równie nędznie jak za Ryszarda Wieczorka i tym samym niedawny wicelider dziś musi bać się o miejsce w górnej ósemce. Na pożegnanie sezonu zasadniczego na Roosevelta przyjeżdża rozpędzony Lech, jest więc prawdopodobne, że konto Górnika nie wzbogaci się nawet o punkt i to mimo powrotu do składu Sobolewskiego. – Musimy wyglądać jak drużyna, a nie grupa indywidualistów – mówi trener Warzycha. Ale czy to wystarczy? Jeden punkt ratuje górników. Tylko tyle i aż tyle…
Korona już straciła szanse na awans, ale przecież Cracovii meczu nie odpuści. Jeśli wygra, to po podziale punktów będzie mieć dwa więcej, a to sprawa niebagatelna. W Kielcach wszyscy starają się zapomnieć o fatalnym meczu z Ruchem. Zabraknie Trytki, jest za to szansa, że wróci Jovanović. Pasy nie mają nic do stracenia. Będą grać swoją piłkę licząc na jedną, złotą bramkę. – Umiesz liczyć, licz na siebie – uważa Wojciech Stawowy. A zatem najpierw wygrać z Koroną, a potem nasłuchiwać wieści z Wrocławia… No właśnie, częściej zawodzący niż zachwycający Śląsk podejmuje Lechię. Przynajmniej na trybunach zapowiada się mecz przyjaźni. A jak będzie na murawie? Nikt nie musi pauzować za kartki, na uraz narzeka natomiast bohater ostatniej kolejki – Stevanović. Wraca za to do składu Grodzicki, który nie mógł wystąpić z Podbeskidziem. Tadeusz Pawłowski jest optymistą, ale optymizmem akurat meczów się nie wygrywa, o czym dobitnie przekonują ostatnie mecze WKS.
Na reszcie stadionów gra toczyć się będzie oczywiście o cenne punkty, ale już bez takiego ciężaru gatunkowego. Wisła po trzech kolejnych porażkach ma doskonałą okazję do rehabilitacji. Na własnym boisku gości tym razem Podbeskidzie. Lekko nie będzie, ale mimo wszystko Biała Gwiazda powinna zwyciężyć dzięki większej jakości swoich zawodników.
Ciekawie może być w Lubinie. Solidne wiosną Zagłębie podejmie Legię. Punkty Miedziowym są oczywiście niezbędne, by gonić choćby Śląsk, ale celem numer 1 w najbliższym czasie pozostaje awans do finału Pucharu Polski. Jest już na wyciągnięcie ręki, tak samo jak mistrzostwo dla Legii. Jeśli warszawianie wywiozą komplet punktów z Lubina, ciężko będzie ich już zatrzymać. W tym meczu poznamy jednak wartość pracy Henninga Berga. Otóż Legia będzie musiała sobie radzić bez swojego lidera i najskuteczniejszego zawodnika, czyli Radovicia. Jej fani być może doczekają się powrotu na boisku Saganowskiego, natomiast niewątpliwie odetchnąć mogą obrońcy mistrza Polski – z tego samego powodu, co Serb (nadmiar żółtych kartek) pauzować będzie również Piech, główny architekt wiosennych sukcesów Zagłębia.
Zbigniew Mucha Piłka Nożna
Nasze typy Górnik – Lech 2 Jagiellonia – Piast 1 Korona – Cracovia x Pogoń – Widzew 1 Śląsk – Lechia x Wisła – Podbeskidzie 1 Zagłębie – Legia 2 Zawisza – Ruch x