Piłkarze NK Rijeka postawili ogromny krok na drodze w kierunku obrony trofeum z poprzedniego sezonu i wywalczenie szóstego w historii Pucharu Chorwacji. W półfinale tych rozgrywek pokonali oni faworyzowane Dinamo Zagrzeb (1:0).
Drużyna Kądziora nie zdobędzie Pucharu Chorwacji (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Starcia Rijeki i Dinama Zagrzeb należą do jednych z najbardziej elektryzujących w chorwackim futbolu. Nie inaczej miało być w środowy wieczór, kiedy to piłkarze obu drużyn zmierzyli się na ubitej ziemi w walce o półfinał krajowego pucharu. Więcej szans przed pierwszym gwizdkiem dawano gościom ze stolicy, jednak gospodarze ani myśleli, by tanio sprzedawać skórę i od początku postawili ekipie Dinama bardzo wysoko ustawioną poprzeczkę.
W pierwszym składzie drużyny ze stolicy znalazło się miejsce dla Damiana Kądziora. Polak znajduje się od początku sezonu w bardzo wysokiej formie, czego najlepszym potwierdzeniem są jego liczby. W 22 spotkaniach udało mu się strzelić osiem goli i zapisać na swoim koncie siedem asyst, a kibice Dinama liczyli na to, że w środę uda mu się poprawić ten dorobek.
Jak się jednak okazało, ćwierćfinałowe starcie nie obfitowało w bramki, mimo tego, że pierwszą udało się strzelić już po zaledwie kwadransie. W 15. minucie dobrą okazję wykorzystał znany z występów na polskich boiskach Antonio-Mirko Colak i to Rijeka wyszła na czoło rywalizacji.
Goście próbowali odrobić straty, a chociaż w niemal każdym elemencie gry przeważali, to w tej najważniejszej statystyce nie udało się im dogonić przeciwnika. Damian Kądzior przebywał na boisku od początku do końca meczu, jednak nie pomógł odmienić oblicza zawodów.
Rijeka wygrała 1:0 po trafieniu wspomnianego Colaka z pierwszej połowy i to gospodarze zameldowali się w półfinale Pucharu Chorwacji.
Niesamowitą bramkę zdobył Leo Messi w spotkaniu Interu Miami w Atlancie. Argentyńczyk wykonał popisowy rajd i zdobył bramkę na 2:0. Chwilę później Messi strzelił jeszcze jednego gola, a piłkarze z Florydy ostatecznie wygrali 3:1.
Michele Kang znalazła się w gronie osób branych pod uwagę jako potencjalni rywale Gianniego Infantino w wyborach na prezydenta FIFA w 2027 roku. Czy właścicielka klubów piłkarskich będzie sterowała światową organizacją?