Przejdź do treści
„Była szansa pokonać Manchester City, ale…”

Polska Ekstraklasa

„Była szansa pokonać Manchester City, ale…”

Pięćdziesiąt lat temu, 29 kwietnia 1970 roku, Górnik wystąpił w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. W decydującym starciu na wiedeńskim Praterze zabrzanie przegrali 1:2 z Manchesterem City. Rozmawiamy z jednym z uczestników pamiętnego meczu – znakomitym napastnikiem Janem Banasiem.

ZBIGNIEW MROZIŃSKI


Była szansa na pokonanie Manchesteru City?
Po tylu latach mogę powiedzieć, że szansa była na pewno, ale było za duże samozadowolenie po wyeliminowaniu w półfinale Romy po dramatycznym trójmeczu, gdy były dwie dogrywki, a na koniec jeszcze szczęśliwe dla nas losowanie – mówi Banaś. – Niepotrzebny był ten nasz prawie godzinny wypad w dniu finału wraz z żonami i dziewczynami na zakupy na głównej ulicy handlowej Wiednia. Wieczorem pogoda też była taka angielska, w trakcie spotkania zaczął lać deszcz. Mecz nam nie wyszedł, ale wyglądałby inaczej, gdyby naszym trenerem był nie Michał Matyas, lecz jego poprzednik Geza Kalocsay, z którym przeszliśmy dwie pierwsze rundy, eliminując kolejno Olympiakos Pireus i Rangersów. Węgier miał doświadczenie w pracy w różnych krajach, był świetny taktycznie, dobrze znał futbol angielski, to za jego kadencji Górnik dwa lata wcześniej w ćwierćfinale Pucharu Mistrzów wygrał na Stadionie Śląskim z Manchesterem United. 

Ale nie zapominajmy, że to jednak Matyas prowadził was nie tylko w meczach z AS Roma, ale i we wcześniejszych spotkaniach ćwierćfinałowych z Lewskim Sofia.
Wtedy nie byliśmy jednak nastawieni tak defensywnie, jak przeciw Manchesterowi City i nie było kombinowania z wystawianiem Jurka Gorgonia na lewej obronie, zamiast na środku. A wracając do meczów z Lewskim, dla mnie są szczególnie pamiętne, bo w obu z podań Zygi Szołtysika zdobyłem bramki. To były drugie gole zarówno w spotkaniu przegranym 2:3 w Sofii, jak i wygranym 2:1 w Chorzowie, który przy remisie bramkowym w dwumeczu zdecydował o naszym awansie. 

To również pan wpisał się jako pierwszy na listę strzelców w maratonie z Romą.
Do Rzymu nie jechaliśmy jako faworyci. Byli nimi podopieczni słynnego argentyńskiego trenera Helenio Herrery. Tymczasem w pierwszym meczu na Stadio Olimpico już w pierwszej połowie objęliśmy prowadzenie po moim strzale z podania Włodka Lubańskiego. Mieliśmy takie swoje zagranie polegające na tym, że jeden z nas dwóch schodził na skrzydło i podawał do drugiego, który w tym czasie był bliżej bramki rywali. Jednak pierwsze dwa gole w tej edycji Pucharu Zdobywców Pucharów strzeliłem już w I rundzie w rewanżowym meczu z Olympiakosem – wygraliśmy 5:0.

Dodajmy, że od zaledwie kilku tygodni był pan wtedy piłkarzem Górnika, dokąd latem 1969 roku przeszedł pan z Polonii Bytom.
To był dla mnie wielki zaszczyt trafić do zespołu, który miał w planach osiąganie sukcesów na arenie międzynarodowej. Co roku sprowadzano do Zabrza dwóch-trzech nowych piłkarzy i tym razem ja otrzymałem ofertę. Odnosiłem też sukcesy z Polonią, w 1965 roku wygraliśmy rozgrywki o nazwie Puchar Rappana, a zza Atlantyku przywieźliśmy Puchar Ameryki, na Placu Thalmanna w Bytomiu sukces fetowało z nami 60 tysięcy ludzi.

Nie obawiał się pan, że nie będzie jednak szansy na wyjazdy zagraniczne z Górnikiem, za karę, że trzy lata wcześniej pozostał pan po wyjazdowym meczu Polonii z IFK Norrkoeping w Pucharze Intertoto w Szwecji, a stamtąd pojechał do Republiki Federalnej Niemiec, by tam podjąć próbę kontynuowania kariery.
Jak pokazały moje późniejsze losy, zakaz to miałem tylko na podróże do Niemiec Zachodnich, ale Górnik akurat z zespołami z tego kraju w tym okresie nie grał. Natomiast jeśli chodzi o wyjazd w 1966 roku, za sprawą stał mój ojciec, który był Niemcem, a wtedy w Szwecji zobaczyłem go pierwszy raz od 23 lat. Jak by mógł, to na ten prom zabrałby nie tylko mnie, Konrada Bajgera i Norberta Pogrzebę, ale przynajmniej pół drużyny Polonii.

Te Niemcy ciągną się za panem od urodzenia.
Zgadza się, urodziłem się w czasie II wojny światowej w Berlinie. Ojciec nazywał się Paul Helwig, był niemieckim żołnierzem, moją matkę poznał we Lwowie, gdzie pracowała przez półtora roku jako tłumaczka. Po moim urodzeniu przez kilka miesięcy mieszkaliśmy z mamą w Berlinie, a potem przyjechaliśmy do jej rodzinnych Katowic. 

Kim był pański ojciec po wojnie?
Pracował jako księgowy w klubie z niemieckiej ligi regionalnej w mieście Hof. Gdy podsunął mi jednak papier, żebym zgodził się, że z każdego mojego ewentualnego transferu 10 procent będzie szło na jego konto, nasze drogi się rozeszły. Po trzech miesiącach pojechałem do Kolonii, gdzie przez kilka miesięcy trenowałem w 1. FC Koeln z takimi gwiazdami reprezentacji RFN jak pomocnik Wolfgang Overath, obrońca Wolfgang Weber i napastnik Hannes Loehr, jugosłowiański bramkarz Milutin Soskić, czy szwedzki drybler Roger Magnusson. Tyle że oni w weekend grali w Bundeslidze, a ja znowu tylko trenowałem. Nie widząc nadziei na uzyskanie zgody na grę w niemieckim zespole, byłem przez polskie władze sportowe zdyskwalifikowany na dwa lata, zdecydowałem się wrócić do kraju. Zresztą cały czas do powrotu namawiał mnie prezes Polonii Bytom, pisał do mnie listy. Już po powrocie odbyłem dobrą rozmowę z przewodniczącym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach, Jerzym Ziętkiem.

Po roku nieobecności wrócił pan więc do Polonii, znowu dobrze spisywał się na boiskach, ale do reprezentacji Polski nie był pan powoływany od czerwca 1966 roku aż przez cztery lata.
Pobyt w 1. FC Koeln miał jednak taką zaletę, że zobaczyłem na własne oczy na czym polega zawodowy futbol, jak trenuje się na zachodzie Europy. To podejście potem zaprocentowało, bo przez kilka sezonów byłem w bardzo wysokiej formie i wróciłem wreszcie do reprezentacji. 

Podobno wzorem był dla pana Irlandczyk George Best, znakomicie grający w tym okresie w Manchesterze United.
Też miałem ciemne, długie kręcone włosy, śledziłem jakie nosi ciuchy, ale gdzie mi tam było do niego. My mogliśmy kupić fajne ubrania przy okazji zagranicznych wyjazdów, ale nie za skromne diety, jakie wtedy otrzymywaliśmy, tylko dzięki pieniądzom zarobionym na sprzedaży wywiezionych z Polski kryształów, alkoholu… Tak postępowali praktycznie wszyscy polscy sportowcy. A wracając do Besta, tak jak on grałem na prawym skrzydle, też lubiłem dryblować. Pod tym względem jeszcze większym mistrzem był inny mój idol, brazylijski prawoskrzydłowy Garrincha. 

Za wygranie meczu finałowego z Manchesterem City chyba jednak mieliście obiecane jakieś wysokie premie.
Miało to być około 300 dolarów, a Anglicy otrzymali za wygranie tego meczu po 12 tysięcy funtów. Teraz takie pieniądze nie robią może dużego wrażenia, bo w piłce nożnej są o wiele większe zarobki, zresztą nawet w naszej lidze piłkarze są dobrze opłacani. Mogę mieć tylko żal do losu, że nie urodziłem się jakieś czterdzieści lat później, wtedy mógłbym bez problemu wyjechać do klubu zagranicznego.

W połowie lat siedemdziesiątych dostał pan jednak zgodę na wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
Tyle że była to tylko polonijna Wisła Chicago, skąd już po kilku miesiącach pojechałem do Meksyku, gdzie w zespole Atletico Espanol grał już kolega z Górnika bramkarz Jasiu Gomola. Co z tego, skoro akurat nastąpił tam kryzys gospodarczy i w konsekwencji 600-procentowa inflacja. Spakowałem się i wróciłem do Europy, w Belgii pobyłem trochę u Włodka Lubańskiego, ale bardziej towarzysko, a potem przeniosłem się do Francji, gdzie miałem być kilka miesięcy, a zostałem na trzynaście lat. Po co miałem wracać, skoro w Polsce wprowadzono stan wojenny? Fortuny się nie dorobiłem, ale przynajmniej dobrze poznałem piękny kraj i język francuski. W drugiej lidze grałem w Boulogne, w trzeciej w Melun, także w kilku drużynach z niższych lig, między innymi na Korsyce w Porto-Vecchio.

Górnik z przełomu lat 60. i 70. XX wieku był grupą przyjaciół?
Atmosfera była w drużynie bardzo dobra, ale bez tego nie można osiągać sukcesów. Byliśmy niemal rodziną, większość z nas pochodziła ze Śląska.

I na ten Śląsk po latach wojażowania po świecie pan wrócił.
Po powrocie trzeba było z czegoś żyć i założyłem bar szybkiej obsługi w Mikołowie. Pracowałem też w klubach z niższych lig, ale co to za trener, który ma problemy z chodzeniem, więc musiałem przejść aż trzy operacje bioder, mam wstawione endoprotezy. Jak to mówią – sport to zdrowie… Ale nie w moim przypadku. Znowu mieszkam w Zabrzu przy stadionie Górnika, żyję z emerytury, ale nie ma się czym chwalić.

Zatem emerytura olimpijska by się przydała.
No tak, ale mimo że zagrałem we wszystkich meczach eliminacyjnych przed igrzyskami olimpijskimi w Monachium w 1972 roku, na turniej nie pojechałem. Zdobyłem dwie bramki i miałem asystę w najważniejszym meczu kwalifikacyjnym wygranym 3:0 z Bułgarią na Stadionie X-lecia w Warszawie, lecz mojego nazwiska zabrakło w 19-osobowej kadrze. Trener Kazimierz Górski do końca nie wiedział, czy będzie mnie mógł powołać, ale jak widać tak zapłaciłem za ten nielegalny wyjazd do RFN w połowie lat 60. Takie moje kulawe szczęście, bo w czerwcu 1973 roku strzeliłem pierwszego gola w meczu z Anglią w Chorzowie w eliminacjach mistrzostw świata, a na turniej, który także odbywał się w Niemczech, znowu nie pojechałem, nawet nie było mnie w szerokiej kadrze. Może byłem już za stary, bo miałem 31 lat, poza tym kontuzjowany był Lubański, z którym świetnie nam się współpracowało, no i w ataku reprezentacji zaczęli grać inni. 



WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 17/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 42/2026

Nr 42/2026

Polska Ekstraklasa

Wielkie hity w 12. kolejce Ekstraklasy! [WIDEO]

Przed nami 12. kolejka Ekstraklasy i dwa hity. Widzew Łódź zmierzy się z liderującym Górnikiem Zabrze, Legia Warszawa podejmie Lecha Poznań.

2026.10.18 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2026/2027
Lech Poznan - Korona Kielce
N/z Terry Yegbe
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.10.18 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2026/2027
Lech Poznan - Korona Kielce
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Górak o odejściu Szwargi z GKS-u Katowice. „Był tylko częścią klubu”

Dawid Szwarga został nowym trenerem Rakowa Częstochowa, z którym podpisał kontrakt obowiązujący do końca sezonu 2027/28, z opcją przedłużenia. Do jego odejścia z GKS-u Katowice, w programie Canal+ Sport, odniósł się Rafał Górak.

2026.08.12 Katowice
Pilka nozna Liga Konferencji UEFA sezon 2026/27 Trzecia runda kwalifikacji - drugi mecz
GKS Katowice - Hapoel Tel Awiw
N/z Rafal Gorak Dawid Szwarga
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2026.08.12 Katowice
Football UEFA Conference League 2026/27 season Third qualifying round 2nd leg
GKS Katowice - Hapoel Tel Aviv
Rafal Gorak Dawid Szwarga
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Papszun uderzył w Lecha Poznań. „W decydujących spotkaniach często zawodzi”

Marek Papszun, trener Legii Warszawa, przed spotkaniem z Lechem Poznań zwrócił uwagę na problemy rywali w najważniejszych meczach. Szkoleniowiec przypomniał m.in. porażkę Kolejorza w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciwko liderowi Ekstraklasy.

2026.09.20 Bialystok Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2026/2027 Mecz 9. kolejki rozgrywek Jagiellonia Bialystok (zolto-czerwone) - Legia Warszawa N/z Marek Papszun trener Legii Warszawa szkoleniowiec coach Foto Michal Kosc / PressFocus 
2026.09.20 Bialystok Bialystok Football Polish PKO Ekstraklasa season 2026/2027 Jagiellonia Bialystok - Legia Warszawa Credit Michal Kosc / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Uryga dla PN: Jordi zaczepił prezesa, a co za tym idzie wszystkich nas w klubie

Wielu stawiało już na nim krzyżyk, tymczasem Alan Uryga jest jedną z najjaśniejszych postaci Białej Gwiazdy po jej powrocie do Ekstraklasy. Liderem na boisku, poza nim, a do tego jego bramki w końcówkach przyniosły cenne punkty w meczach z Koroną i Śląskiem.

2026.09.18 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2026/27
Wisla Krakow - Slask Wroclaw
N/z Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Alan Uryga, Angel Rodado
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2026.09.18 Krakow
Football Polish top league , 2026/2027 season
Wisla Krakow - Slask Wroclaw
Pilkarze Wisly, radosc po meczu, Alan Uryga, Angel Rodado
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Były piłkarz Górnika wystąpi na gali sportów walki

Adam Danch, były kapitan Górnika Zabrze i dwukrotny reprezentant Polski, spróbuje swoich sił w sportach walki. Wystąpi na gali Jenel Fight Night, która odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w Zabrzu.

2016.05.14 Nieciecza
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
N/z kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Foto Lukasz Laskowski / PressFocus

2016.05.14 Nieciecza
Football Polish Ekstraklasa season 2015/2016
Termalica Bruk Bet Nieciecza - Gornik Zabrze
kibice Gornika rozebrali swoich pilkarzy z barw klubowych Adam Danch
Credit: Lukasz Laskowski / PressFocus
Czytaj więcej