Przejdź do treści
„Brak słów. Dla mnie to głupota, debilizm”

Ligi w Europie Premier League

„Brak słów. Dla mnie to głupota, debilizm”

Bramkarz Millwall był jednym z tych w swoim klubie, który uważał, że ryzykowanie życiem dla wychodzenia na boisko jest niedopuszczalne. Wraz z rodziną przebywa w domowej izolacji w Ipswich.

GRZEGORZ GARBACIK


Brytyjski premier na początku zawieruchy związanej z koronawirusem mówił, że wielu jego rodaków będzie musiało się pogodzić z utratą bliskich. Dziś ten sam Boris Johnson apeluje o zbiorowy wysiłek całego narodu. Kilka dni, a jaka zmiana narracji.
Dokładnie, a przecież miał przykłady z innych krajów, gdzie koronawirus zaatakował dużo wcześniej, a gdzie wszystkie apele zostały zlekceważone przez ludzi. Widział co dzieje się we Włoszech, Hiszpanii, wszystko wskazywało na to, że w Anglii może być podobnie – mówi Bartosz Białkowski, bramkarz Millwall FC.

Nawoływania do tego, by ludzie siedzieli w domach to jedno, ale jak wiele osób się do nich stosuje, to zupełnie inna sprawa.
Oczywiście, można prosić o to, by jak najwięcej osób nie wychodziło z domów, jeśli nie ma takiej potrzeby, ale sytuacja jest tragiczna. Niedaleko Ipswich ludzie zbierali się na plażach, korzystając z ładnej pogody. Ogromne kolejki do barów serwujących fish and chips, zupełnie tak jakby nic się nie działo. Widziałem takie obrazki.

Można odnieść wrażenie, że nie tylko władze zlekceważyły zagrożenie, ale również zwykli Brytyjczycy?
Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka, bo mnóstwo jest ludzi, którzy stosują się do poleceń i jeśli nie muszą, nie wychodzą z domów. Ale musimy pamiętać, co leży na szali. Przecież chodzi o życie, naszą przyszłość. Sytuacja jest poważna, niektórzy po prostu tego nie rozumieją i żadne zakazy czy nakazy nic ich nie interesują. Oni mają wolne. Dzieciaki też, przecież pozamykano szkoły, więc uznają, że to zwykłe wakacje. Do tego należy dodać dopisującą pogodę, kuszącą, by jednak gdzieś wyjść.

Wielka Brytania była w awangardzie walki z koronawirusem. Rząd planował zakażenie społeczeństwa, uznając, że dzięki temu nie ucierpi gospodarka, a ludzie zyskają odporność przed drugą falą epidemii. Jak to stanowisko zostało przyjęte przez Anglików?
Bardzo szybko rozeszła się informacja, że wszyscy ci specjaliści i analitycy, którzy doradzali premierowi i jego ministrom, źle zinterpretowali wirusa. Już na samym początku popełniono spory błąd, który doprowadził do tej słynnej konferencji Borisa Johnsona i słów, o których wspomniałeś na początku rozmowy. On to tłumaczył w taki sposób, że uodpornienie na wirusa jest koniecznością i dlatego nie chciał początkowo niczego zamykać. Wydźwięk był jednak bardzo niekorzystny, bo oto premier Wielkiej Brytanii stwierdził wprost, że kto ma umrzeć, ten umrze, a my musimy z tym sobie poradzić.

Długo na zmianę frontu nie trzeba było jednak czekać.
Narracja zmieniła się bardzo szybko, ale w opinii wielu ekspertów może być już za późno. Właściwie co chwilę w mediach można zobaczyć statystyki, z których wynika, że na tym etapie, na którym znajduje się Wielka Brytania, niedawno byli również Włosi.

Do Polski docierają z kolei obrazki z angielskich sklepów, które właściwie można śmiało zestawić z tym, co dzieje się we Włoszech czy Hiszpanii. Ludzie faktycznie masowo zaczęli wykupywać towar, przygotowując się na najgorsze?
To wszystko jest prawdą, ale warto też pamiętać o tym, że nie mówimy o żadnej wiedzy tajemnej. O tym było wiadomo od dwóch czy nawet trzech tygodni. Kto był mądrzejszy, kto śledził wiadomości ze świata i widział, co się dzieje, ten mógł założyć, że zagrożenie dotrze także do Anglii. Dziś ludzie oczywiście się boją, ale nie tylko wirusa, również tego, że nie będą mieli co jeść i pić. Niektórzy potrafią czekać pod sklepem kilka godzin przed jego otwarciem. I mówię tu o dużych grupach.

Na początku były jedynie zalecenia, ale liczby chorych i zmarłych zaczęły rosnąć lawinowo i zdecydowano się na niemal całkowite zatrzymanie kraju. Nawet jednak wtedy wielu ruszyło do pubów, by jeszcze przed wejściem obostrzeń w życie, załapać się na ostatni wypad ze znajomymi.
Nie mam pojęcia, dlaczego coś takiego się zdarzyło. Jedno słowo, które mi w tej chwili przychodzi na myśl, to „idioci”. Mnóstwo osób zdawało sobie sprawę z tego, co się dzieje. Widziałem filmik, gdzie zebrano zdjęcia wielu tych, którzy ruszyli do pubów, by celebrować ostatniego drinka, ostatnie piwo, a potem wrzucali to do sieci, chwaląc się nieodpowiedzialnością. Niestety, to było masowe zjawisko. Brak słów. Dla mnie to głupota, debilizm. 

Koronawirus „zamroził” ludzkie życie na niemal wszystkich płaszczyznach, piłka nożna nie jest wyjątkiem. Ale Anglicy i tu chcieli iść pod prąd i kiedy w niemal całej Europie zapadały decyzje o zawieszeniu rozgrywek, wydawało się, że w Premier League będą grać i to w obecności widzów.
Zakładam, że gdyby nie informacja o zachorowaniu Mikela Artety z Arsenalu, ta ostatnia kolejka by się odbyła. Do teraz mówi się, że szefowie ligi chcą dokończyć rozgrywki za wszelką cenę. Nie wiadomo jednak, czy taki scenariusz w ogóle jest realny.

A jak to wygląda w Millwall? Mieliście jakieś rozmowy z szefami klubu?
Dyrektor sportowy również ma nadzieję, że rozgrywki uda się wznowić w tym sezonie, wiadomo, każdy wierzy, że tak się stanie. Nie można jednak podchodzić do tego tematu na zasadzie „za wszelką cenę”. Zdrowie jest najważniejsze i w takim układzie piłka nożna schodzi na dalszy plan. Jeśli sytuacja będzie się nadal tak rozwijać jak do tej pory, to ja tego kompletnie nie widzę. Nie sądzę też, by granie przy zamkniętych drzwiach, bez obecności kibiców było jakimkolwiek rozwiązaniem. Przy organizacji spotkania potrzebne są służby medyczne. Ci ludzie są jednak dziś potrzebni w innych miejscach, szpitalom przyda się każda dodatkowa para rąk do pracy. Nikt w takiej sytuacji nie będzie myślał o tym, by wysłać medyków jako obstawę na mecz piłkarski. Mam nadzieję, że się mylę, ale na ten moment uważam, że o dokończenie sezonu będzie bardzo trudno.

Koledzy z szatni Millwall poparli decyzję o przerwaniu ligi?
Zdania w tym temacie były podzielone. Tuż przed ostatnim meczem na naszym czacie grupowym pojawiło się pytanie: „Kto chce grać, a kto nie?”. Byli tacy, którzy nic sobie nie robili z zagrożenia i uważali, że powinniśmy wyjść na boisko, ale większość uważała, że rozgrywanie spotkań w takich warunkach nie ma sensu. Ja byłem w tej drugiej grupie. Dałem jasno do zrozumienia, że boję się o zdrowie, ale także o bezpieczeństwo bliskich. I tyle. 

Dla zawodowego piłkarza tego typu przerwa w środku sezonu to rzecz niespotykana. Rozumiem, że są zalecenia, by dbać o formę w domach.
Każdy dostał szczegółową rozpiskę. Przed naszą rozmową szykowałem się do treningu i pobiegania w ogrodzie. Staramy się oczywiście przestrzegać zaleceń i nie wychodzić z domu. Plan jest, każdy musi pracować we własnym zakresie na tyle, na ile pozwalają mu warunki. Staramy się podtrzymać formę, chociaż pewien procent z tego, co wypracowaliśmy wcześniej, stracimy.

W klubie na pewno trzymają rękę na pulsie, który z tych scenariuszy kreślonych odnośnie futbolu jest dziś najbardziej prawdopodobny?
To trochę wróżenie z fusów. Do 4 kwietnia mieliśmy mieć wolne. A co dalej? Fakt jest taki, że statystyki zachorowań i zgonów, jeśli chodzi o Anglię, są przerażające. 

Ten gorący okres spędzasz w Ipswich?
Jesteśmy tutaj całą rodziną. Pilnujemy się. Siedzimy w domu.

Patrząc na tabelę Championship, przerwa w rozgrywkach nie jest dla Millwall korzystna. Liczycie się przecież w walce o baraże.
Brakuje nam dwóch punktów, a warto przypomnieć, że graliśmy już z całą czołówką i zostały mecze z drużynami z dolnej części tabeli. Szkoda, ale zdrowie jest ważniejsze. Być może uda się nam dokończyć ten sezon, trochę się nam jednak priorytety pozmieniały.

Jak się odnalazłeś w Millwall? Poprzez obecność w popkulturze jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych angielskich klubów.
Bardzo dobrze się tutaj czuję. Gram praktycznie od samego początku. Już w pierwszym meczu wszedłem na boisko po kontuzji kolegi z drużyny. Kilka dni wcześniej dołączyłem do zespołu i wiedziałem, że kilka spotkań przesiedzę na ławce. Trener powiedział, że mocno na mnie liczy, ale rywal był po przepracowaniu całego okresu treningowego – menedżer nie chciał tego zaburzać. Sytuacja potoczyła się jednak tak, że szybko wskoczyłem do bramki i od tej pory jestem pewnym punktem zespołu. Zbieram bardzo dobre recenzje, drużyna gra całkiem nieźle. Odkąd menedżerem został Gary Rowett straciliśmy najmniej goli w całej lidze.

W Millwall jest inaczej niż w twoich poprzednich angielskich klubach?
Tak. To jednak bardzo specyficzny klub i specyficzne miejsce. Na trybunach jest głośno. Jest fajnie, bo wygrywamy, ale na początku sezonu, kiedy zdarzały się gorsze mecze, kibice bardzo dosadnie dawali nam znać, co o tym myślą. 

Wiadomo jaką łatkę przypięto kibicom tej drużyny. Co prawda to już trochę stare dzieje, ale czy da się jeszcze w Millwall wyczuć ducha przeszłości?
Gdy moja żona pojawiła się na meczu Millwall, jej pierwszą obserwacją było to, że miejscowi kibice są strasznie wulgarni i agresywni. Słychać to na każdym spotkaniu. Czuć atmosferę przeszłości i chociaż wszystko się zmienia i idzie do przodu, ci najbardziej zagorzali kibice nadal wspominają stare czasy, gromadzą się w swoim pubie i dyskutują. Tak jest w całej Anglii i Millwall nie jest pod tym względem wyjątkiem. Ja w tym pubie jeszcze nie byłem i nie wiem, czy chciałbym się wybrać ze względów bezpieczeństwa. 


WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 14/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 38/2026

Nr 38/2026

Ligi w Europie Premier League

Media: Liverpool znalazł następcę van Dijka? Trop prowadzi do Włoch

Liverpool chce się jak najszybciej zabezpieczyć na ewentualne odejście po wygaśnięciu umowy Virgila van Dijka. Kontrakt kapitana The Reds wygaśnie pod koniec czerwca przyszłego roku.

Serie a football match AS Roma vs Inter Inters Italian defender Alessandro Bastoni controls the ball during the Serie A football match between AS Roma vs Inter at the Olimpico Stadium in Rome, Italy on September 19, 2026. _BPH6077 Copyright: xAntonioxBalascox
2026.09.19 Rzym
pilka nozna liga wloska
AS Roma - Inter Mediolan
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Arsenal już negocjuje zakup nowego napastnika! Zapłacą fortunę

Arsenal nie czeka na kolejne tygodnie i już miesiące przed zimowym okienkiem rusza na rynek, by kupić nowego środkowego napastnika.

Premier League: Crystal Palace v Arsenal LONDON, UK - 24th May 2026: Arsenal manager Mikel Arteta with his winners medal after the Premier League match between Crystal Palace FC and Arsenal FC at Selhurst Park London Selhurst Park England United Kingdom Copyright: xCraigxMercerx/xPeakxActionxPhotosx
2026.05.24 Londyn
pilka nozna
Premier League 2025/2026
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Manchester City uznany winnym! Oto werdykt odnośnie do 115 zarzutów

Wszystko jasne! Manchester City czeka duża kara po uznaniu winnym 115 zarzutom wobec ich działań.

Manchester City v Bournemouth, Premier League Erling Haaland 9 of Manchester City during the Premier League match between Manchester City and Bournemouth at the Etihad Stadium, Manchester, UK on 23 August 2026. Manchester Etihad Stadium Manchester UK Editorial use only DataCo restrictions apply See www.football-dataco.com , Copyright: xConorxMolloyx PSI-24721-0094
2026.08.23 Manchester
pilka nozna ,   liga angielska 
Manchester City - AFC Bournemouth
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Viktor Gyokeres dołączy do giganta! Kierunek Serie A

Viktor Gyokeres ma być o krok od odejścia z szeregów drużyny londyńskiego Arsenalu. Kierunkiem przeprowadzki zapewne będą Włochy.

London, England, 23rd August 2025. Viktor Gyokeres of Arsenal during the Arsenal vs Leeds United Premier League match at the Emirates Stadium, London. Picture credit should read: David Klein / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_140_DK_Arsenal_Leeds SPI-4090-0140
2025.08.23 Londyn
pilka nozna liga angielska
Arsenal - Leeds United
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Kontrowersyjny kierunek transferu Jadona Sancho?

Jadon Sancho wciąż pozostaje bez klubu i możliwe, że jego kariera obierze bardzo niespodziewany kierunek. 26-letni Anglik może zagrać w lidze rosyjskiej.

Birmingham, England, 1st February 2026. Jadon Sancho of Aston Villa passes the ball during the Aston Villa vs Brentford Premier League match at Villa Park, Birmingham. Picture credit should read: Cody Froggatt / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_150_CF_ASTON_VILLA_V_BRENTFORD SPI-4503-0149
2026.02.01 Birmingham
pilka nozna Liga Angielska
Aston Villa - Brentford
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej