Bohater trudnych momentów. To jest czas Yannicka Agnero
Pierwsza konfrontacja z Klaksvik w eliminacjach Ligi Europy potwierdziła, że Lech nie znajduje się w optymalnej formie w początkowej fazie sezonu. Kiedy zawodzą liderzy, potrzebne jest wsparcie kogoś, kto dotychczas był postacią drugoplanową. W takiej roli znakomicie odnajduje się Yannick Agnero.
23-latek wyrasta na bohatera trudnych momentów. Wiosną zapewnił Kolejorzowi triumf w pasjonującym starciu z Rakowem Częstochowa, rozstrzygając losy spotkania kapitalnym zagraniem piętą w doliczonym czasie.
W poprzedni weekend w Krakowie otworzył wynik potyczki z Wieczystą – znów efektownie, ale w zupełnie inny sposób, bo uderzeniem z dystansu. Yannick Agnero nie tylko wpisał się na listę strzelców, był najlepszym zawodnikiem mistrzów Polski w meczu na wymagającym terenie, rozgrywanym w trudnej do zniesienia temperaturze. Wreszcie czwartkowa rywalizacja z KI i trafienie, które pozwoliło Lechowi lekko odetchnąć i udać się na Wyspy Owcze z jakąkolwiek zaliczką.
CORAZ WIĘCEJ ARGUMENTÓW
Napastnik pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej od początku sezonu jest wyróżniającą się postacią drużyny Nielsa Frederiksena. Również w spotkaniach, w których nie zdobywa bramek. Na inaugurację zaliczył pozytywne wejście z ławki w zmaganiach z Górnikiem Zabrze; w rywalizacji o Superpuchar Polski posłał piłkę do siatki, ostatecznie jednak gol został anulowany. Podczas rewanżu z Aarhus GF należał do bardzo wąskiego grona zawodników Lecha, o których dało się powiedzieć coś dobrego – wniósł nieco ożywienia, pewnie wykorzystał swoją próbę w konkursie rzutów karnych. Agnero wreszcie ma swój czas w Poznaniu. W ostatnich tygodniach trener Frederiksen otrzymał solidną porcję materiału wskazującego, że na pozycji numer dziewięć nie musi polegać wyłącznie na Mikaelu Ishaku.
Zresztą kapitan Kolejorza jest dla młodszego kolegi nie tylko konkurentem, ale i wzorem do naśladowania. – Chcę podążać jego śladem. Dlatego bardzo wnikliwie przyglądam się grze Ishaka, nie tylko przy okazji treningów. Kiedy wracam do domu, analizuję fragmenty meczów na laptopie czy tablecie; obejrzałem mnóstwo bramek Mikaela z poprzednich sezonów, zwracam uwagę na jego sposób poruszania się po boisku – mówił w grudniu ubiegłego roku w wywiadzie udzielonym „PN”.
Ishak ma znakomite decydujące dotknięcie piłki w polu karnym. Imponuje mi także jego ruch w szesnastce, zdolność znajdowania się dokładnie tam, gdzie będzie najgroźniejszy – dodawał Agnero.
W poprzednim sezonie zawodnik, za którego zapłacono szwedzkiemu Halmstads 2,3 miliona euro, głównie przyglądał się popisom Ishaka. Poza trafieniem z Rakowem były piłkarz FC Nordsjaelland strzelił jeszcze cztery gole. Na wszystkich frontach uzbierał aż 40 występów, ale 864 rozegrane minuty nie robią wrażenia. W niedawno rozpoczętym sezonie Agnero już spędził na boisku 1/4 tamtego czasu. To sugeruje, że rola 23-latka w szeregach mistrza Polski powinna systematycznie wzrastać.
3
Agnero jest trzecim wśród najdroższych zakupów w dziejach poznańskiego klubu. Wyższe kwoty Kolejorz zapłacił tylko za Luisa Palmę oraz Terry'ego Yegbe.
W pionie sportowym Kolejorza przyjęto, że proporcje rozgrywanych minut między 33-letnim Ishakiem a jego dotychczasowym zmiennikiem mają ulegać przekształceniu. Poznańska koncepcja zakłada, iż napastnik pochodzący z Afryki Zachodniej otrzyma w edycji 2026-27 zdecydowanie więcej szans niż w debiutanckim sezonie w Polsce.
Podczas pierwszego sezonu w poznańskim klubie Agnero grał regularnie, lecz w niewielkim wymiarze (foto: Tomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/PressFocus).
Już w trakcie okresu przygotowawczego z Bułgarskiej docierały sygnały o robiących wrażenie postępach Agnero. Szczególną uwagę poświęcił mu trener Hubert Wędzonka – jeden z asystentów Frederiksena od dłuższego czasu niemal każdego dnia pracuje z 23-latkiem, głównie nad finalizacją akcji. Nie tylko w tym zakresie dostrzegalny jest progres: początek sezonu pokazuje, że napastnik Kolejorza coraz pewniej czuje się w grze tyłem do bramki, a jego pierwszy kontakt z piłką zaczyna przynosić korzyści zespołowi.
Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna
Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.