Dla Błażeja Augustyna sparingowe mecze z Okocimskim Brzesko i Puszczą Niepołomice były pierwszymi występami na boisku po zeszłorocznym urazie stopy. Jesienią z powodu kontuzji były stoper Calcio Catania rozegrał w barwach Górnika tylko cztery spotkania ligowe.
Jak oceniasz swoje pierwsze występy po kontuzji w meczach sparingowych Górnika?
– Za dużo nie grałem, ale wszystko jest w porządku – zapewnia w rozmowie z przedstawicielem klubowej strony internetowej Augustyn. – Wprowadzam się na wysokie obroty, trenuję intensywnie, by odrobić zaległości spowodowane kontuzją. Po powrocie ze zgrupowania w Zakopanem jestem teraz w katowickim ZOO z córeczką i żoną. Nicole to moja pociecha i cieszę się, że świetnie się bawi w ZOO, ogląda z zainteresowaniem zwierzątka. Po ciężkim obozie mnie i rodzinie należy się chwila relaksu.
Czyli, że kontuzja nie daje już znać o sobie?
– Wszystko jest już w porządku. Były wprawdzie momenty, że coś mi doskwierało, ale to normalne. Ja spoglądam na to wszystko bardzo optymistycznie, naprawdę jest OK. Teraz trzeba ciężko pracować i walczyć o miejsce w składzie.
Mimo, że w Górniku zmienił się trener to kult ciężkiej pracy obowiązuje także u nowego szkoleniowca?
– Ciężko przepracowaliśmy zgrupowanie w Zakopanem, ale to potwierdza tylko, że przygotowanie fizyczne jest na dobrym poziomie. To jest tak, jak z akumulatorem w samochodzie. Musi być solidnie naładowany, by wszystko grało jak należy. A w Zakopanem ćwiczyliśmy często trzy razy dziennie. Pobudka o 6:30 i trening biegowy. Po śniadaniu drugi trening – siłowy. A po południu już typowo piłkarskie zajęcia. Naprawdę nie było lekko…
Przed tobą i kolegami z zespołu wyjazd na zgrupowanie do Turcji, znasz tureckie klimaty?
– Grając we Włoszech przygotowywaliśmy się głównie u siebie, korzystając z ciepłego klimatu. Raz tylko polecieliśmy do Turcji, gdzie Calcio Catania zremisował 1:1 z Besiktasem Stambuł. Teraz będę tam dopiero po raz drugi, ale liczy się przede wszystkim ciężka praca przedsezonowa.
Konkurencja na twojej pozycji – środkowego obrońcy jest w Górniku spora. Jak widzisz swoje szanse?
– Konkurencja tylko podnosi poziom, dlatego staram się w każdej sytuacji dać z siebie wszystko, żeby pokazać na co mnie faktycznie stać. A potem trener Ryszard Wieczorek zadecyduje, na kogo postawi. Mam swoje ambicje i będę twardo walczył, by zasłużyć sobie na miejsce w pierwszym składzie Górnika.