Dopisała pogoda, dopisali kibice, ale niestety zawiedli ci, którzy we wczesne niedzielne popołudnie pojawili się na boisku w Szczecinie. Pogoń bezbramkowo zremisowała przed własną publicznością z Cracovią. Więcej powodów do zadowolenia mieli po meczu właśnie goście z Grodu Kraka.
Pogoń nie wykorzystała szansy na odniesienie wygranej
Spotkanie z Portowcami było dla trenera Cracovii Wojciecha Stawowego jednym z tych „o być albo nie być”. Jego Pasy podczas rundy wiosennej nie grzeszą formą i nic dziwnego, że coraz głośniej mówiło się o tym, że Cracovia już niedługo zmieni szkoleniowca. Punkt zdobyty w Szczecinie może pozwolić Stawowemu i jego zawodnikom na złapanie głębszego oddechu.
O ile zdobycz punktowa może cieszyć Stawowego, to już gra jego podopiecznych wciąż pozostawia wiele do życzenia. Pogoń miała kilka – szczególnie w drugiej połowie – okazji do zdobycia bramki, jednak ani Marcinowi Robakowi, ani Patrykowi Małeckiemu, ani także Jakubowi Bąkowi nie udało się pokonać Krzysztofa Pilarza. Szczególnie ten ostatni spudłował okrutnie, ponieważ zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem rywali.
Ostatecznie bramek w Szczecinie nie oglądaliśmy. Pogoń nadal zajmuje miejsce premiowane grą w grupie mistrzowskiej, natomiast Cracovię może czekać walka o utrzymanie. Oba zespoły dzieli w tabeli siedem punktów.
Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna
Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.