Piłkarze Górnika Zabrze podzielili się punktami z Koroną Kielce, ale pomocnik Bartosz Iwan nie ukrywa zadowolenia z pierwszej zdobyczy punktowej w rundzie wiosennej. – Na pewno odczuwamy spory niedosyt, bo graliśmy z Koroną u siebie i bardzo chcieliśmy się zrehabilitować za te dwie wcześniejsze wpadki.
– Niestety, nie udało się, ale uważam, że pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Mieliśmy sytuacje, przeważaliśmy i byliśmy lepsi od rywala. Druga połowa również zaczęła się obiecująco, jednak później przytrafił się indywidualny błąd w kryciu i czerwona kartka, która pokrzyżowała nam plany. Kielczanie przejęli inicjatywę i w ostatecznym rozrachunku trzeba się cieszyć z tego jednego punktu – kontynuował.
Sympatyków Górnika ucieszył jednak fakt, że ich ulubieńcy zagrali na zero z tyłu, a przecież przez znaczną część drugiej odsłony meczu walczyli będąc w osłabieniu. – Pierwsze koty za płoty, ale teraz postaramy się, żeby w Bydgoszczy również było zero z tyłu. W końcu trzeba ukuć coś z przodu i zdobyć pierwszą bramkę w rundzie rewanżowej, bo był to też trzeci mecz z rzędu, w którym nie potrafiliśmy trafić do siatki rywala – wyznał Iwan.
Niemoc w grze ofensywnej zabrzan rzeczywiście jest zatrważająca. Przeciwko Koronie musieli radzić sobie bez Prejuce’a Nakoulmy oraz Mateusza Zachary, jednak wydaje się, że w drużynie Ryszarda Wieczorka nie brakuje napastników. – Martwi, że nie strzelamy bramek. Z drugiej strony, w ostatnim meczu stworzyliśmy kilka groźnych sytuacji. Najważniejsza będzie pierwsza zdobyta bramka, bo ona pozwoli przełamać naszą niemoc, wygrywać mecze i piąć się w górę tabeli. Na pewno jest wyczuwalna presja, ale jesteśmy profesjonalistami i musimy sobie radzić w takiej sytuacji. Mamy dobry zespół, a przed rundą apetyty były duże. Niektórzy zapowiadali nawet walkę o mistrzostwo Polski. Musimy odciąć się od tego wszystkiego, co dzieje się wokół nas i skupić na grze.
Remis w Lublinie! Motor wrócił do meczu i zadał dwa ciosy
Motor zremisował z Zagłębiem 2:2. ,,Miedziowi'' prowadzili w tym meczu już dwoma golami. Gospodarze w drugiej połowie odrobili straty i zafundowali emocjonującą końcówkę.