Po poprzednim, kompletnie nieudanym sezonie dla Zdenka Ondraska wiele wskazywało, że czeski napastnik opuści Wisłę. Tymczasem rozstrzelał się na dobre w Ekstraklasie, a jego zespół zaliczył rewelacyjny początek rozgrywek. Ondrasek nie chce głośno o tym mówić, ale po cichu liczy na debiut w czeskiej kadrze jeszcze przed 30 urodzinami wypadającymi w grudniu.
ROZMAWIAŁ JAROMIR KRUK
– Ostatnio zrobiło się głośno o tobie w Czechach – wywiady, zdjęcia… Rodacy przypomnieli sobie o Zdenku Ondrasku? – Jak się strzela gole, ludzie sobie przypominają o zawodniku – mówi Ondrasek. – Przyjechali do mnie nawet w odwiedziny do Krakowa dziennikarze z Czech, napisali obszerny artykuł. Fajna sprawa, bo Czesi przekonali się, że Ondrasek nie zniknął, a mnie takie zamieszanie wcale nie przeszkadza.
– Co w Czechach myślą o polskiej Ekstraklasie? – Czesi niewiele wiedzą o polskim futbolu klubowym. Kiedyś było inaczej – takie marki jak Górnik Zabrze, Widzew, Legia, Wisła Kraków z bardzo dobrej strony pokazywały się w europejskich pucharach, a Polska to kraj znacznie większy od Czech. Przenosząc się do Wisły, wiedziałem, że trafiam do dużej ligi, rozgrywanej na pięknych stadionach, ze świetnymi kibicami. Sportowo nie uważam, żeby polska czołówka ustępowała czeskiej.
(…)
– A jak wspominasz występy w europejskich pucharach? – Miałem udział w wygranej Tromsoe z Besiktasem. Turecka drużyna była zaskoczona sztuczną murawą, wykorzystaliśmy to i wygraliśmy 2:1. W Stambule rywal prowadzony przez Slavena Bilicia zrewanżował się i ograł nas 2:0, a my przekonaliśmy się, jak fanatyczni są tureccy kibice. Minęło kilka dni i doszła do nas informacja, że Besiktas, ze względu na podejrzenia o ustawianie meczów, został wykluczony z Ligi Europy i w fazie grupowej to Tromsoe zajęło jego miejsce. To był prezent od UEFA, z którego staraliśmy się skorzystać. Zagrałem więc na Tottenhamie, zmierzyłem się z mocnym jeszcze Anży Machaczkała, Sheriffowi Tyraspol strzeliłem nawet gola. W sumie są powody do satysfakcji, jest się czym chwalić, a ja wierzę, że jeszcze przeżyję taką przygodę. Najlepiej z Wisłą Kraków, klubem, który nie tak dawno był bywalcem europejskich salonów.
– Czyli chciałbyś zostać w Krakowie na dłużej? – Uwielbiam to miasto, a w Wiśle czuję się rewelacyjnie. Jestem już takim pół-Polakiem, a to zasługa Darii, której brat bliźniak, co ciekawe, przebywa w Norwegii.
– Do rodzinnych Strakonic cię nie ciągnie? – Bliscy, choć Kraków od Strakonic dzieli 550 kilometrów, przyjeżdżają niekiedy do Polski w odwiedziny, moje mieszkanie jest zawsze dla nich otwarte. O Strakonicach nie zapomniałem, ale w Krakowie czuję się jak w domu. Co tu zresztą owijać, Polska to świetny kraj do życia.
(…)
CAŁY WYWIAD MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (39/2018) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Dawid Szwarga po meczu z Legią. ,,Decydują detale”
Dawid Szwarga był zadowolony ze zwycięstwa przy ul. Łazienkowskiej. Opiekun ,,Medalików'' mówił o specyfice polskiej ligi, która jest wyrównana. Trener Częstochowian diagnozował również, co było problemem jego zespołu.
Kwiatkowski bohaterem Rakowa! Pierwsze gole w wielkim meczu z Legią
Oliwier Kwiatkowski został jednym z bohaterów zwycięstwa Rakowa Częstochowa nad Legią Warszawa (4:2). 21-letni pomocnik zdobył dwie bramki, które były jego pierwszymi trafieniami w barwach częstochowskiego klubu.
Legia rozbita przy Łazienkowskiej! Hit Ekstraklasy nie zawiódł
Raków Częstochowa sprawił dużą niespodziankę w 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Częstochowianie pokonali na wyjeździe Legię Warszawa 4:2, choć przed spotkaniem znajdowali się w strefie spadkowej. Dla zespołu Marka Papszuna to kolejny rozczarowujący wynik.