Złe skojarzenia z Wrocławiem. Jak Lech radzi sobie po reprezentacyjnych przerwach?
Pierwsza w sezonie pauza na mecze reprezentacji stanowiła zarazem novum, jeśli chodzi o czas jej trwania. Powrót do klubowej rzeczywistości po tak długiej przerwie to specyficzne wyzwanie. Dotychczas pod wodzą Nielsa Frederiksena poznański Lech sprawnie radził sobie ze wznawianiem rywalizacji w Ekstraklasie, choć nie ustrzegł się bolesnych potknięć.
Tak się składa, że najgorszy comeback do ligowych zmagań Kolejorz zaliczył właśnie tam, gdzie przyjdzie mu wystąpić w sobotę. W końcówce marca ubiegłego roku Lech przegrał we Wrocławiu 1:3, mocno komplikując sobie drogę do mistrzostwa Polski. Do ostatecznego triumfu potrzebował imponującego finiszu, bowiem po porażce ze Śląskiem tracił aż pięć punktów do liderującego Rakowa Częstochowa, a jego szanse na trofeum oceniano na zaledwie kilka procent. To był newralgiczny moment dla wielkopolskiego klubu: chwila zwątpienia, ale i szczególnej motywacji. Ludzie zarządzający Kolejorzem bez wahania przyznawali, że wrocławskie niepowodzenie stanowiło jeden z najtrudniejszych punktów sezonu.
Assad Al-Hamlawi strzelił Lechowi dwa gole w meczu rozegranym we Wrocławiu w marcu 2025 roku (FOT. GLEB SOBOLIEV/PressFocus)
Porażka w starciu ze Śląskiem była w rozgrywkach 2024-25 jedyną w kolejce następującej bezpośrednio po przerwie na kadrę. W pozostałych przypadkach Lech radził sobie znakomicie: we wrześniu rozbił 5:0 Jagiellonię Białystok, miesiąc później pokonał 2:0 Cracovię w delegacji, z kolei w listopadzie pewnie zwyciężył GKS Katowice – także 2:0.
17:8
wynosi bilans bramkowy Lecha w meczach wznawiających zmagania ligowe w ostatnich dwóch sezonach
SŁABSZY DRUGI ROK
Zdecydowanie gorzej poznańska drużyna wypadała w warunkach poreprezentacyjnych w drugim sezonie pracy Nielsa Frederiksena. Co prawda również doznała tylko jednej porażki – znów przeciwko zespołowi z Dolnego Śląska, tym razem z Zagłębiem Lubin (1:2) – natomiast dwukrotnie remisowała: w październikowej domowej konfrontacji z Pogonią Szczecin (2:2) oraz na początku kwietnia w stolicy Podlasia (0:0).
W ostatnich ośmiu meczach po przerwach reprezentacyjnych Mikael Ishak zdobył aż sześć bramek (foto: Paweł Jaskółka/PressFocus)
Rozgrywki 2025-26 przyniosły Kolejorzowi tylko jedno zwycięstwo przy okazji wznawiania rywalizacji po pauzie; w listopadowej potyczce mistrz kraju nie dał szans Radomiakowi, triumfując 4:1 przed własną publicznością.
KWESTIA PUNKTU WIDZENIA
Podczas minionego, wyjątkowo długiego okresu reprezentacyjnego poza Poznaniem przebywało siedmiu zawodników. W swoich barwach narodowych wystąpili obcokrajowcy: Patrik Walemark, Daniel Hakans, a także Luis Palma. Wojciech Mońka był na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji Polski, by następnie przenieść się do kadry młodzieżowej i w Pescarze zagrać wspólnie z Michałem Gurgulem. Z kolei w towarzyskich meczach reprezentacji do lat 19 uczestniczyli Wojciech Szymczak oraz Karol Delikat.
Szkoleniowiec Kolejorza nie narzeka na fakt, że podstawowi piłkarze jego zespołu nie zostali w maksymalnym stopniu obciążeni obowiązkami reprezentacyjnymi.
Cieszę się, że Mońka został powołany, zasłużył na to. Można dyskutować o tym, ile powinien zagrać w kadrze. Uzbierał już wiele spotkań w tym sezonie, więc niekoniecznie potrzebował kolejnych czterech podczas przerwy reprezentacyjnej. Sądzę, że wysłanie go do drużyny U-21 na wartościowy mecz z Włochami było słuszną decyzją – ocenił Frederiksen.
– Również Walemark ma za sobą sporą dawkę gier w klubie, więc z mojej perspektywy to całkiem dobrze, że nie zaliczył kompletu występów po 90 minut w kadrze Szwecji. Niemniej miło było zobaczyć go w narodowych barwach. Poradził sobie bardzo dobrze, to dla nas pozytywna informacja. Chociaż nie jestem pewny, czy dla wszystkich, ponieważ zagrał świetne spotkanie przeciwko Polsce – dodał z uśmiechem duński trener.
Katowicka GieKSa pewnie rozprawiła się z Medalikami w spotkaniu 10. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zobacz skrót najciekawszych wydarzeń tego meczu.
Raków bez zmian. GKS Katowice wygrał spotkanie w Częstochowie
Przerwa na mecze reprezentacji miała być zbawienie dla kulejącego Rakowa Częstochowa. Nic bardziej mylnego. Medaliki z kretesem przegrały z GKS Katowice w drugim meczu 10. kolejki PKO BP Ekstraklasa.