Jagiellonia Białystok zawiodła po raz kolejny podczas tej rundy. W piątkowy wieczór drużyna z Podlasia gładko uległa Śląskowi Wrocław (0:2), a swojego rozczarowania tym wynikiem nie ukrywał Taras Romanczuk.
Romanczuk wie, że Jagiellonia nie może grać w ten sposób (fot. Łukasz Skwiot)
„Jaga”, która była jednym z najaktywniejszych polskich klubów podczas zimowego okienka transferowego, miała włączyć się do walki o mistrzostwo kraju, a tymczasem jest jednym z największych negatywnych rozczarowań rundy. Trzy kolejne spotkania, w których drużynie udało się zdobyć zaledwie punkt, postawiły ambicje Jagiellonii pod znakiem zapytania.
Wspomniany Romanczuk zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i wie, że drużyna po raz kolejny zawiodła swojego trenera. – Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim meczu – stwierdził pomocnik.
– Sami widzieliśmy, jak to wyglądało z naszej strony. Odpowiedzialność za ten wynik powinniśmy ponieść tylko my. Zawiedliśmy trenera. Jest mi wstyd, bo trener wyciągnął do nas rękę, a z naszej strony tego zabrakło. Takie mecze nie mogą się nam zdarzać – kontynuował.
Romanczuk dał jasno do zrozumienia, że on i jego koledzy będą musieli ze sobą po męsku porozmawiać, bo taka gra Jagiellonii po prostu nie przystoi. – W tym sezonie tracimy takie bramki, że aż wywołuje to niesmak. Piłka gdzieś nam się odbija w naszej piątce. Śląsk bardziej chciał wygrać, grając przed swoimi kibicami, a my wyszliśmy, jakbyśmy chcieli tylko pograć. Myślę, że jako zawodnicy, którzy są tu od dłuższego czasu, musimy wziąć to na siebie i pogadać ze sobą, co jest nie tak oraz co trzeba zmienić – zakończył.
„Jaga”plasuje się aktualnie na czwartej pozycji w tabeli, ale rywala są blisko i niewykluczone, że drużyna z Białegostoku zakończy weekend nawet na szóstej lokacie.
Boniek uderza w Stolarskiego. ,,Wydaje mi się, że to był duży błąd”
Były prezes PZPN krytycznie odnosi się do zatrudnienia i pracy Mateusza Stolarskiego w Widzewie. Zbigniew Boniek uderzył również we władze łódzkiego klubu.
Lasse Nordas: W wieku 18 lat zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż [WYWIAD]
Występami w Tromso zapracował na transfer do Luton, które zapłaciło za niego ponad 3,5 miliona euro. Anglii nie podbił, więc rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Heerenveen, a we wrześniu na tej samej zasadzie sięgnęła po niego Cracovia.