Witać się jak Allahyar. Takiego wejścia do Lecha nie miał żaden ze skrzydłowych
W momencie podpisywania kontraktu z Allahyarem Sayyadmaneshem przy Bułgarskiej zwracano uwagę na wszechstronność oraz przebojowość Irańczyka. Dwa i pół miesiąca później okazuje się, że być może największą zaletą skrzydłowego Lecha jest zdolności błyskawicznej aklimatyzacji.
O Sayyadmanesha poznański klub zabiegał od marca, a obserwował go znacznie dłużej – od sezonu 2020-21, gdy zawodnik występował w Zorii Ługańsk. Dziś już wiadomo, dlaczego Kolejorz tak intensywnie starał się o pozyskanie dziewięciokrotnego reprezentant Iranu, konkurując o jego podpis między innymi z przedstawicielami Bundesligi. Udziałem 25-latka stało się jedno z najefektowniejszych wejść do drużyny w najnowszej historii Lecha.
PIŁKARZ UWIERZYTELNIONY
Potwierdzić komplet przypisywanych mu zalet w tak krótkim czasie potrafi tylko zawodnik dużej klasy. Piłkarz z przeszłością w Hull City czy KVC Westerlo zdążył zaprezentować przy Bułgarskiej zarówno umiejętności techniczne, jak i wysoką intensywność gry. Faktycznie wpisuje się w pożądany przez mistrza Polski profil pomocnika bardzo agresywnego w pressingu, chętnego do pracy w defensywie, walecznego, a zarazem odważnego z piłką. Allahyar pokazuje pełen repertuar ofensywny: skutecznie drybluje, dużo widzi, a przede wszystkim strzela i asystuje.
Allahyar Sayyadmanesh prezentuje się tak, jakby występował w Kolejorzu przynajmniej od kilku miesięcy (foto Piotr Matusewicz / PressFocus)
Tempo adaptacji Irańczyka w stolicy Wielkopolski robi wrażenie tym bardziej, że dołączył on do zespołu z opóźnieniem. Mimo że trzyletnią umowę z Kolejorzem zawarł 19 czerwca, z powodu formalności wizowych pełnowartościowe przygotowania do sezonu zaczął dopiero 10 lipca, akurat gdy dobiegał końca obóz we Wronkach. Podczas pierwszych występów, kiedy w meczu o Superpuchar przeciwko Górnikowi Zabrze oraz w ligowej inauguracji z Cracovią wchodził z ławki, u Sayyadmanesha widoczne były trudności fizyczne. Szybko jednak nadrobił zaległości i już 1 sierpnia w konfrontacji z Wieczystą zadebiutował w podstawowym składzie.
ZACZĄŁ OD BENIAMINKA
W Krakowie 25-latek wpisał się na listę strzelców, rozpoczynając kompletowanie znakomitego bilansu startowego. Sierpniowymi występami pokazał, że stać go na miano jednej z kluczowych postaci Lecha. Po 11 spotkaniach i spędzeniu na boisku niespełna 590 minut Irańczyk ma w dorobku siedem punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Wraz z Pablo Rodriguezem i Antonim Kozubalem stanowi o sile ofensywy Kolejorza w pierwszej fazie sezonu; lepsze statystyki od nich ma obecnie tylko Patrik Walemark.
Jednak nawet Szwed nie zaliczył w Poznaniu tak imponującego otwarcia. W trakcie początkowych 11 występów w niebiesko-białych barwach Walemark strzelił cztery gole, do których dorzucił asystę. Leo Bengtsson uzbierał trzy trafienia, z kolei bilans Luisa Palmy wynosił dwie bramki plus jedno rozstrzygające podanie. Ze względu na kontuzje utrudnione wejścia do Lecha mieli Daniel Hakans oraz Ali Gholizadeh. Fin w trakcie 11 spotkań zaliczył trzy asysty, z kolei rodak i dobry kolega Allahyara na pierwszy udział przy golu czekał aż do meczu numer 17 (ostatnie podanie do strzelającego w Lubinie Afonso Sousy, w sierpniu 2024).
DZIEWIĘĆ I PÓŁ
Pięć bramek oraz dwie asysty to efekt między innymi uniwersalności letniego nabytku Kolejorza. Wobec niedostępności Mikaela Ishaka i Yannicka Agnero trener Niels Frederiksen powierzył Irańczykowi funkcję napastnika w historycznym starciu z FC Thun. Zwycięstwo 7:0 po części wynikało z obecności mobilnej dziewiątki, sprawiającej ogrom problemów szwajcarskiej obronie. Sayyadmanesh wystąpił na środku ataku również w czwartkowym hicie przeciwko Jagiellonii Białystok. Choć dorobku liczbowego nie upiększył, potwierdził, że stanowi na tej pozycji wartościową alternatywę.
Charakterystyczne dla Allahyara jako napastnika są wyskok przed szesnastkę, obrót i błyskawiczne uderzenie. 25-latek nie czeka na piłkę, raczej cofa się po nią do drugiej linii i tam napędza akcję.
Na grze z Sayyadmaneshem w takiej roli korzystać będą skrzydłowi – irański zawodnik, jako częsty adresat płaskich podań od obrońców, urozmaica ataki szybkimi dograniami w boczne sektory.
Sławomir Witek dla „PN”: Klauzula odejścia Dawida Szwargi była nieaktywna
Gdyby Raków zgłosił się po Dawida Szwargę we wrześniu, zapłaciłby zdecydowanie mniej niż w październiku. Prezes GKS-u Katowice zdradza kulisy negocjacji z częstochowskim klubem.
Więcej strzela bramek niż klasyczny napastnik Agnero….