Niezwykle żywiołowo wspierana, zwłaszcza w ostatnich minutach, przez komplet 33 tysięcy widzów Biała Gwiazda zaksięgowała na swoim stadionie kolejne trzy punkty w Ekstraklasie. Wygrana 2:1 z imienniczką z Płocka nie przyszła jej jednak łatwo
– Szkoda prostych, głupich błędów przy bramkach, mamy niedosyt. W drugiej połowie wyglądało, że Wisła Kraków opadła z sił, posiadanie piłki było po równo, ale wszystkie istotne statystyki na naszą korzyść. Do tego wygląda, że kontuzja Daniego Pacheco wygląda na bardzo poważną – podsumował ze smutną miną mecz Adam Majewski, trener „Nafciarzy” i bezsprzecznie miał sporo racji, bo gdyby padł remis pewnie żadna ze stron nie mogłaby mieć pretensji.
ZMIANY JOPA
W stosunku do pierwszych dwóch spotkań po powrocie do Ekstraklasy, trener Białej Gwiazdy Mariusz Jop dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. Jedna była oczywista już po ostatnim meczu w Gliwicach, gdzie kontuzjowanego Raula Gigera – będzie pauzował kilka tygodni – zastąpił Julian Lelieveld. Kibiców krakowskiej Wisły bardziej jednak interesowało czy w jedenastce znajdą się w końcu wracający po urazach kluczowi gracze ich drużyny: Angel Rodado i Julius Ertlthaler.
Na przedmeczowej konferencji Jop nie chciał odkryć kart, pytany o tę kwestię odpowiadał: – Wiemy o tym, że i Julius, i „Roda” to są piłkarze, którzy potrafią wziąć ciężar gry na siebie w trudnych momentach. Piłkarze, którzy pod względem umiejętności piłkarskich są na bardzo wysokim poziomie. Statystycznie strat mają dużo mniej. Jeżeli spojrzymy na fazę atakowania, na to, żeby utrzymać się przy piłce dłużej, to są to gracze, którzy potencjalnie potrafią nam to dać. Oczywiście ja wiem, ale nie chciałbym dawać wskazówek jaka będzie podstawowa jedenastka.
Rodado i Ertlthaler ostatecznie znaleźli się na murawie od początku kosztem Jamesa Igbekeme oraz Macieja Kuziemki i bezsprzecznie podnieśli jakość drużyny. Rodado już w 14 minucie zdobył swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie w czym pomógł mu rykoszet od Marcusa Haglinda-Sangre, a Ertlthaler reżyserował i regulował tempo gry znacznie lepiej niż czynił to Igbekeme.
BŁĘDY MŁODOŚCI
Radość z prowadzenia nie trwała zbyt długo, bo prosty błąd znów przytrafił się jednemu z młodych graczy. W Gliwicach piłkę fatalnie przyjmował Jakub Krzyżanowski, teraz fatalnie przez środek podawał Kacper Duda i obaj przekonali się, że to co w pierwszej lidze uchodziło, Ekstraklasa nie wybacza.
– Podkreśliłbym tu dobre czytanie gry przez Pacheco, który przewidział to zagranie, a potem kapitalnie zagrał za plecy – bronił po meczu swojego gracza, komplementując rywala Mariusz Jop.
Na szczęście dla Białej Gwiazdy ma ona u progu sezonu kapitalnie dysponowanego Jordiego Sancheza, który przed przerwą zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie i umocnił się na czele klasyfikacji strzelców. Płocczanie protestowali wprawdzie, że Sanchez odepchnął w walce o pozycję obrońcę, ale ani arbiter główny, ani VAR, nieprawidłowości się nie dopatrzyli.
Kilka chwil wcześniej protestowali natomiast kibice, którzy po faulu Marcusa Haglinda-Sangre na Sanchezie spodziewali się czerwonej, a doczekali tylko żółtej kartki dla obrońcy gości. Na marginesie, o ile sędzia Paweł Raczkowski z tych sytuacji się pewnie jakoś wybroni, to ogólnie nie miał najlepszego dnia i kilka razy podjął mocno wątpliwe decyzje w obie strony.
– Byłem zdziwiony decyzją po faulu na Sanchezie i żółtą kartką dla Alana Urygi, ale co ja mogę? – odniósł się krótko do kontrowersji Mariusz Jop. –
Nie widziałem powtórek, ale zawodnicy mówili, że Sanchez przy golu odpychał – mówił z kolei Adam Majewski.
DWUNASTY ZAWODNIK
W drugiej połowie toczyła się typowa, twarda walka o ligowe punkty. Przeważali goście, ale miejscowi bronili nieźle, za co duże słowa pochwały należą się zwłaszcza Alanowi Urydze, który wcześniej zanotował też asystę przy golu Sancheza. Tuż przed końcem Marcin Kamiński mógł jednak wyrównać, ale jego uderzenie głową po rzucie wolnym trafiło w słupek. Krakowianie też stworzyli dwie dobre sytuacje, ale Sanchez nie trafił dobrze w piłkę, a Rafał Mikulec przegrał pojedynek sam na sam z Rafałem Leszczyńskim. Ubytek sił gospodarzy, na który zwrócił uwagę Majewski, faktycznie był widoczny, zwłaszcza po jak zwykle wiele pracującym Rodado, który nie przepracował pełnego okresu przygotowawczego. W dużej mierze dzięki fantastycznemu wsparciu dwunastego zawodnika czyli trybun, Biała Gwiazda dowiozła wygraną do końca.
– Na pewno w pierwszej połowie była dzisiaj zdecydowana poprawa jeśli chodzi o utrzymanie piłki, a to bardzo chcieliśmy poprawić. W drugiej za długo byliśmy w obronie niskiej i mimo, że nie wynikało z tego jakieś duże zagrożenie pod naszą bramką, to chcielibyśmy żeby tego czasu bez kontroli piłki było mniej. Gratuluję moim zawodnikom, którzy byli bardzo zaangażowani, cały zespół mocno pracował bez piłki. Dziękuję kibicom, których wsparcie w końcówce pomogło utrzymać wygraną – podsumował spotkanie Mariusz Jop.
Co z kontuzją Bartłomieja Drągowskiego? Wiadomo, kiedy wróci do gry!
Bartłomiej Drągowski w trakcie zgrupowania reprezentacji Polski odczuwał ból pleców, przez co wrócił do Łodzi. Wiadomo, kiedy będzie mógł zagrać w barwach Widzewa.
Stolarski uderza w swoich podopiecznych. „Nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne”
Widzew Łódź jedynie zremisował w sparingu z drugoligowym Górnikiem Łęczna. Po spotkaniu w język nie gryzł się szkoleniowiec ekipy z Alei Piłsudskiego, Mateusz Stolarski.