Wszystko wskazuje na to, że Ronald Koeman pożegna się z reprezentacją Holandii i rozpocznie pracę w Barcelonie. Hiszpańskie media od początku tygodnia donoszą, że to właśnie 57-latek obejmie stery Dumy Katalonii, a to z kolei oznacza, że przed sporym problemem staną szefowie Holenderskiej Federacji Piłkarskiej.
Przyszły selekcjoner reprezentacji Holandii? (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że Oranje wywalczyli awans na EURO 2020, które według pierwotnego planu miało się odbyć na przemowie czerwca i lipca. Z powodu pandemii koronawirusa turniej został przełożony o rok i wygląda na to, że Holendrzy będą musieli sobie znaleźć nowego trenera, który mógłby poprowadzić ich reprezentację na mistrzostwach Europy.
W tym właśnie miejscu na scenę wkracza Arsene Wenger, który stał się głównym faworytem do objęcia sterów holenderskiej kadry. Jak podał Jan Joost van Gangelen z Fox Sport, francuski szkoleniowiec sam miał wyrazić chęć podjęcia się misji i bardzo możliwe, że jego kandydatura zostanie rozpatrzona pozytywnie.
70-letni już Wenger od momentu pożegnania się z Arsenalem, u którego sterów stał przez ponad dwie dekady, nie wrócił już do pracy w roli trenera. Doświadczony szkoleniowiec wielokrotnie dawał znać, że nie przeszedł jeszcze na emeryturę i byłby skłonny wrócić, gdyby otrzymał ciekawą propozycję.
Wydaje się, że możliwość poprowadzenia reprezentacji Holandii w mistrzostwach Europy, a wcześniej możliwość przetarcia się z nią w rozgrywkach Ligi Narodów jest dla Francuza właśnie wymarzoną okazją na godne zwieńczenie swojej długiej i niezwykle bogatej w sukcesy kariery.
Trzeba jednak pamiętać, że przyszłość Ronalda Koemana nie jest jeszcze przesądzona. Media donoszą, że przedstawiciele FC Barcelony mają dopiero zasiąść z trenerem do rozmów i chociaż nominacja dla Holendra wydaje się bardzo prawdopodobna, to nie można wykluczyć, że negocjacje nie zakończą się finalnie sukcesem.
Tragiczne informacje napłynęły z Hiszpanii. Jesús de Miguel, piłkarz CD Tenerife, zmarł we wtorek rano w wyniku poważnego wypadku, do którego doszło dzień wcześniej podczas meczu z FC Andorra. Miał 30 lat.
Zdrowie w dalszym ciągu nie oszczędza Jakuba Modera. Wydawało się, że na horyzoncie pojawiło się światełko w tunelu, gdy 36-krotny reprezentant Polski zaliczył ostatnio epizodyczny występ w potyczce z PSV Eindhoven. Niestety, znów doskwierają mu jednak pewne problemy.