W towarzyskim meczu we Wrocławiu miejscowy Śląsk nie był w stanie postawić się faworyzowanej Borussii Dortmund. Wrocławianom udało się zdobyć jedynie bagaż bezcennych doświadczeń. Niemiecki zespół wygrał pewnie 3:0, ale zwycięzcami tego spotkania byli również kibice, których dortmundzki klub ma w naszym kraju naprawdę sporo. Takiej frekwencji na stadionie w stolicy Dolnego Śląska nie zanotowano już dawno.
Borussia Dortmund to marka, która robi wrażenie zarówno na swoich rywalach, jak i kibicach. Nic więc dziwnego, że w minioną środę tych drugich przybyło na Stadion Miejski we Wrocławiu blisko 35 tysięcy. Ostatni raz większa frekwencja na domowym meczu Śląska była w ubiegłym roku, kiedy wrocławianie mierzyli się w Lidze Europy z hiszpańską Sevillą. Tamten mecz był jednak o wielką stawkę, prestiż i pieniądze. Na co dzień tutejszy obiekt nie wypełnia się nawet w połowie. Pierwsze dwa mecze tego sezonu T-Mobile Ekstraklasy we Wrocławiu obejrzało w sumie niewiele ponad 17 tysięcy kibiców. Tym razem było jednak inaczej i gołym okiem dało się zauważyć, że znakomitą większość osób przyciągnął na obiekt klub z Zagłębia Ruhry. Zjechali z całego kraju, znad morza, z gór, Wielkopolski i oczywiście z całego Dolnego i Górnego Śląska. Całe rodziny, grupy przyjaciół, wnuki z dziadkami, większość odziana w charakterystyczne żółte koszulki, niektórzy z flagami, a już obowiązkowo z okazjonalnymi szalami, które tego dnia można było kupić na wrocławskim stadionie.
Polskie szkółki BVB?
(…)
– Wiem, że w waszym kraju mamy około 600 tysięcy fanów. Bardzo się cieszymy z tak wielkiego zainteresowania Borussią. To oczywiste, że w głównej mierze jest to spowodowane obecnością dwóch reprezentantów Polski Łukasza Piszczka i Kuby Błaszczykowskiego, a wcześniej Roberta Lewandowskiego – mówił dzień wcześniej podczas konferencji prasowej Hans-Joachim Watzke, prezydent dortmundzkiego klubu, który ku rozczarowaniu wielu polskich kibiców wyznał, że Borussia nie planuje na razie zakupu kolejnego z naszych rodaków. Ale niewykluczone, że stanie się to w bliżej nieokreślonej przyszłości. BVB ma bowiem w planach inwestycje w Polsce.
– Rozmawialiśmy z Łukaszem i Kubą o możliwości otwarcia szkółek nad Wisłą. Być może otworzymy też specjalny sklep internetowy dla polskich kibiców – wyznał Carsten Cramer, dyrektor ośmiokrotnych mistrzów Niemiec do spraw sprzedaży i marketingu.
Cały artykuł przeczytacie w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.