Maciej Wandzel jest najmłodszym stażem współwłaścicielem Legii, ale z całego tria najdłużej funkcjonuje w futbolu. W dalszym ciągu zresztą nie tylko jako posiadacz akcji sportowej spółki z Łazienkowskiej, ale także – a być może nawet przede wszystkim – jako przewodniczący Rady Nadzorczej Ekstraklasy SA. Jak z tej szczególnej perspektywy ocenia mijający rok? I to, co zdarzy się na szczytach ligowego futbolu w najbliższych miesiącach?
ROZMAWIAŁ ADAM GODLEWSKI
Kiedy nastąpią zmiany personalne w zarządzie Ekstraklasy SA? Pojawiły się informacje, że być może nawet lada chwila… …dlatego chciałbym uciąć wszelkie spekulacje na ten temat – mówi spokojnie Wandzel „PN”. – Do końca sezonu na pewno nie będzie żadnych roszad personalnych. Mamy bardzo dobry zarząd, panowie Bogusław Biszof i Marcin Animucki działają sprawnie. I będą działać nadal.
A co potem? To znaczy po zakończeniu sezonu? Wówczas będziemy się zastanawiać, jakie będą plany i kto powinien je realizować. Obecnie stoimy przed megawyzwaniem, jesteśmy w trakcie procesu sprzedaży praw medialnych na kolejne trzy lata, i to jest w tym momencie cel strategiczny Ekstraklasy SA.
Sprawy personalne są w sumie drugorzędne. Kształt rozgrywek już nie. Liga pozostanie na najbliższe lata w systemie ESA 37? To wielowątkowe zagadnienie. W styczniu będziemy prowadzili konsultacje z klubami, sprawa niedługo stanie także na zarządzie PZPN. W połowie lutego, czyli na najbliższym posiedzeniu rady nadzorczej Ekstraklasy SA, na prośbę Zbyszka Bońka, porozmawiamy o tym, jak widzimy to w dłuższej perspektywie sportowej i marketingowej. Dłuższej, a zatem podyskutujemy o planie czteroletnim. Moje zdanie jest takie, że przez najbliższe dwa lata nie powinniśmy niczego zmieniać. Po pierwsze dlatego, że trzeba mieć nieco więcej czasu, żeby zweryfikować skutki reformy. Poza tym wszystkie kluby dostosowały się do ESA 37 pod względem liczebności i jakości kadry, systemu przygotowań do rozgrywek, i w kilku jeszcze innych aspektach. Dlatego osobiście będę rekomendował, aby niczego nie zmieniać jeszcze przynajmniej przez dwa lata. Bo zmiany ad hoc nie są w futbolu nikomu potrzebne, są wręcz niecelowe. Zwłaszcza jeśli nie ma ku temu istotnych negatywnych przesłanek.
Rozdanie telewizyjne będzie na trzy lata. Dlaczego więc utrzymanie ESA 37 miałoby trwać tylko dwa, a nie od razu na pełen okres rozliczeniowy z nabywcami praw mediowych? Dlatego że będziemy mieli do czynienia z dość głęboką zmianą systemu i kalendarza rozgrywek przygotowaną przez UEFA na 2018 rok. Co wymaga szerszej refleksji na temat funkcjonowania wszystkich lig krajowych. Dlatego pracując nad przetargiem z agencją MP&Silva i nadawcami, podkreślamy, że decyzja o formacie rozgrywek należy do spółki skupiającej kluby. I że chcemy zachować możliwość modyfikacji systemu i pójścia w pożądanym w danym momencie kierunku. To zresztą zrozumiałe, że w zaistniałych okolicznościach elastyczność musi pozostać po naszej stronie. Nie widzę zresztą problemu, odnoszę wrażenie, że wszyscy gramy do jednej bramki.
Wszyscy? Wspomniany wcześniej Boniek też? A nie jest czasami tak, że Ekstraklasa SA rywalizuje z prezesem PZPN? Nie zawsze i we wszystkich zagadnieniach zgadzamy się z prezesem PZPN, czasem łatwo nie jest, ale publicznie prowadzimy wyłącznie partnerski dialog. A co dzieje się w zaciszu gabinetów, to zupełnie inna sprawa. I pozostaje w gabinetach. No, powiedzmy w 90 procentach. Układ jest czytelny, o kształcie rozgrywek decyduje ekstraklasa, o ich harmonogramie – PZPN. Bo musi uwzględniać terminy kadry narodowej, Pucharu Polski i niższych lig. Przyszły sezon jest pewnym wyzwaniem pod tym względem, będą przecież rozgrywane finały mistrzostw Europy we Francji, ale skoro gramy do jednej bramki, na pewno znajdziemy satysfakcjonujące wszystkich rozwiązanie. Tym bardziej że – pozwolę sobie zacytować klasyka – łączy nas piłka.
(…)
Cały wywiad w najnowszym, świątecznym numerze tygodnika „Piłka Nożna”! Już w kioskach!
Stolarski pod wrażeniem gry Wiśniewskiego. „Jest dla drużyny”
Miniony tydzień nie był zbyt łaskawy dla Przemysława Wiśniewskiego. Obrońca Widzewa Łódź nie dostał powołania do kadry na listopadowe spotkania Ligi Narodów, a mecz z Pogonią Szczecin rozpoczął na ławce rezerwowych. Tak czy siak, był jednym z ojców zwycięstwa z Portowcami.
Cracovia już wybrała trenera?! Szybki powrót na ławkę
Cracovia poinformowała dziś o zwolnieniu Bartosza Grzelaka. Wakat na ławce trenerskiej Pasów ma nie potrwać długo, bo następca już ponoć został wybrany.