Korona Kielce od początku sezonu spisuje się znacznie poniżej oczekiwań. Drużyna plasuje się aktualnie na ostatniej pozycji w ligowej tabeli, jednak w klubie wciąż wierzą w przełamanie złej passy. – Pracujemy solidnie, a najbliższy egzamin czeka nas w sobotę – powiedział Mirosław Smyła, trener zespołu.
W trzynastu kolejkach Korona wywalczyła zaledwie osiem punktów, będąc pod tym względem najgorsza w całej ekstraklasie. Już podczas spotkania z Piastem Gliwice kielczanie przejawiali symptomy lepszej gry, jednak nie wystarczyło to nawet na zdobycie jednego „oczka”.
– Mecz w Gliwicach na pewno był niezły, ale jak zwykle znaleźliśmy swoje słabe strony. Gdyby było odwrotnie, to byśmy go nie przegrali, natomiast staramy się wyciągać z tego to, co dobre i zawodnicy są świadomi postępu w grze. To jest jedna jaskółka, dlatego nie będziemy robić z tego całej wiosny – dodał Smyła.
Najbliższym rywalem Korony będzie Zagłębie Lubin, które tydzień temu pokonało w delegacji Lecha Poznań. – Mecz w Gliwicach na pewno był niezły, ale jak zwykle znaleźliśmy swoje słabe strony. Gdyby było odwrotnie, to byśmy go nie przegrali, natomiast staramy się wyciągać z tego to, co dobre i zawodnicy są świadomi postępu w grze. To jest jedna jaskółka, dlatego nie będziemy robić z tego całej wiosny – kontynuował.
– Nie ma znaczenia kto strzela dla nas gola, ma to być zawodnik Korony i jest mi obojętne, czy będzie to stoper albo boczny obrońca. Chcemy zdobyć bramkę jako zespół, nie jako indywidualność – zakończył szkoleniowiec.
Mecz Korona Kielce – Zagłębie Lubin odbędzie się już w sobotę (2 listopada) o godzinie 15.