Przejdź do treści
Szyderka zamieniała się w respekt

Polska Ekstraklasa

Szyderka zamieniała się w respekt

Czekał ponad rok na prawdziwą szansę w Wiśle Płock. Doczekał się dopiero po przyjściu trenera Leszka Ojrzyńskiego. Oskar Zawada potrafi odwdzięczyć się za zaufanie – po prostu strzela gole. 

(fot. Piotr Kucza/400mm.pl)

Dwa i pół roku temu widzieliśmy się w Wolfsburgu – jednej z najlepszych akademii w Niemczech. Teraz spotykamy się w Płocku, a ty walczysz o utrzymanie w lidze.
Biorę życie takie, jakie jest – odpowiada napastnik Wisły. – Nie będę narzekał, że jestem w Wiśle. Ostatnio regularnie gram w pierwszym składzie, strzelam sporo goli, wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku.

Skąd ta nagła zwyżka formy?
W końcu wszystko połączyłem w całość. To, co sprzedawałem na treningach, sprzedaję także w meczach. Jestem skuteczny, mam łatwość odnajdywania się w sytuacjach. Potrafię się tak ustawić, że piłka spada mi pod nogi. Sposób poruszania się na boisku i ustawienie jesteś w stanie wytrenować. A jeśli do tego jeszcze masz instynkt, jest ci po prostu łatwiej. Napastnik musi przewidywać, a to przychodzi razem z doświadczeniem. Podglądasz lepszych od siebie, wyciągasz wnioski z meczów, uczysz się od kolegów.

A masz się od kogo uczyć w Płocku?
Grzesiek Kuświk dołączył do nas kilka tygodni temu, od razu zwróciłem uwagę, z jaką łatwością już w pierwszych spotkaniach dochodził do sytuacji. OK, nie strzelał z Legią czy Jagiellonią, ale miał olbrzymią swobodę w odnajdywaniu się w polu karnym przeciwnika. Po jednym z tych meczów wróciłem do domu, odpaliłem skróty z jego występów i zastanawiałem się, jak on to robi, że ma tyle szans.

Jaki wpływ na twoją zwyżkę formy miała zmiana trenera?
Widać pozytywną chemię między mną a trenerem Leszkiem Ojrzyńskim. On daje mi grać, ja strzelam gole, Wisła wygrywa. Od momentu jego przyjścia do klubu, staram się zrozumieć jego filozofię i sposób podejścia do futbolu. Zwraca uwagę na detale, ja słucham i wprowadzam w życie. Przynosi to efekty, obaj jesteśmy zadowoleni. Ale trzeba jeszcze utrzymać się w Ekstraklasie.

Kibu Vicuna cię blokował?
Łatwiej się gra, kiedy wychodzisz w pierwszym składzie, nie strzelasz gola w pierwszej połowie, ale czujesz zaufanie i wiesz, że wyjdziesz na drugą część meczu. Za poprzednich trenerów wiedziałem, że jeśli zagram jedno spotkanie słabiej, od razu wyląduję na ławce i mogę się z niej nie podnieść przez kilka miesięcy. Siedziało mi to z tyłu głowy. Z drugiej strony, pod względem poruszania się pod bramką przeciwnika zrobiłem spory postęp właśnie za trenera Vicuny. On ma duże pojęcie o futbolu. W zasadzie przed każdym treningiem mieliśmy odprawy, sztab pokazywał na wideo różne fragmenty, każdy zawodnik mógł z tego coś dla siebie wyciągnąć. Już w styczniu wiedziałem, że jeśli wiosną będę grał – nawet za trenera Vicuny – będę strzelał gole. Po prostu czułem, że zrobiłem postęp, że forma idzie w górę. Tyle że nie dostałem tak wielu szans, na ile liczyłem.

Byłeś bardzo zły?
Każdy byłby zły.

A może trzeba było pójść do trenera i poprosić o trzy mecze szansy…
Nie jestem takim typem człowieka. Wolę mniej mówić w szatni, a więcej robić na boisku.

Styl gry Leszka Ojrzyńskiego ci odpowiada? Długie piłki od obrońców, walczysz często w powietrzu z rywalami – raczej stawia na prostotę.
Jestem wysoki, silny, dobrze gram głową, trener potrafi wydobyć moje atuty i przełożyć na dobro drużyny. Zresztą w pierwszym zespole Wolfsburga, w którym trenowałem i grałem w sparingach, stawiano na piłkę techniczną i też się w niej odnajdywałem. Teraz zaczęliśmy grać dużo skrzydłami, więc siłą rzeczy dośrodkowań w pole karne jest więcej. Trener Ojrzyński też do tego przykłada sporą wagę. Po prostu dostosowuje taktykę pod piłkarzy. Chce wydobyć z nas to, co najlepsze.

Jaki jest w szatni?
Szczery. Nie wiem, czy spotkałem się z tak szczerym szkoleniowcem wcześniej. Jak mówi, tak robi. To jest dla mnie trochę nowość. Poprzedni trenerzy, z którymi pracowałem, czasami rzucali słowa na wiatr. U niego ani razu to się nie zdarzyło. Kiedy do nas przychodził, mówiło się, że jest dobrym człowiekiem i ja mogę dziś to z czystym sumieniem potwierdzić. Jego wizja futbolu otworzyła mi oczy na kolejne aspekty i pchnęła do przodu. Pokazał mi kolejne braki, a ja je szybko starałem się uzupełnić. Zresztą treningi u trenera Ojrzyńskiego są najbardziej intensywne spośród wszystkich szkoleniowców, którzy przewinęli się w Wiśle. Czuję, że zrobiłem krok do przodu pod względem wydolności. U niego intensywność stoi na podobnym poziomie jak na Zachodzie. Do takiej pracy jestem przyzwyczajony. Ale specyfika treningu w Polsce jest trochę inna niż na przykład w Niemczech. Tam masz 25 zawodników na równym poziomie, więc trener nie boi się zajechać dwóch czy trzech, bo na ich miejsce ma zmienników, którzy dadzą odpowiednią jakość. W Polsce jest trochę inaczej. Masz w drużynie kilku zawodników, którzy ciągną wózek i musisz dbać o ich przygotowanie, bo wiesz, że kiedy ich zabraknie, będziesz miał spory problem. Zresztą budżet też robi swoje. Gdy masz pieniądze, możesz sobie pozwolić na ściągnięcie większej liczby klasowych piłkarzy. Pieniądz w sporcie jest ważny, on rozwija, dając większe możliwości.

Jesteś w Płocku półtora roku, a już przeżyłeś czterech szkoleniowców. Dużo.
Z jednej strony tak, z drugiej – futbol widział różne rzeczy, wszystkiego można się spodziewać.

Ale chyba nie spodziewałeś się, że po sezonie, w którym walczyliście o europejskie puchary będziecie nagle bronić się do ostatnich chwil przed degradacją?
Zawsze mogą zdarzyć się dwa scenariusze, ale zazwyczaj bierzemy pod uwagę tylko ten pozytywny. Powiem na swoim przykładzie: kilka miesięcy temu ludzie mówili, że się do niczego nie nadaję, a dzisiaj chodzą i poklepują po plecach.

Brałeś do siebie krytykę?
Na początku, później to już po mnie raczej spływało. Stanąłem na nogi, zacząłem grać, strzelać, krytycy się wyciszyli. Poza tym rzadko czytam prasę czy przeglądam internet.

To co robisz w wolnym czasie?
Na pewno nie siedzę na portalach społecznościowych, żyję normalnym życiem. Wychodzę ze znajomymi na kawę, chodzę z dziewczyną na spacery, do kina, teatru, jadę odwiedzić rodzinę, idę na dodatkowy trening. Lubię pograć czasami na konsoli, ale raczej wolę aktywnie odpoczywać. Z Płocka mam niedaleko do rodzinnego domu, więc to ja częściej odwiedzam rodziców niż oni mnie. Takiego komfortu w Wolfsburgu nie miałem, bo wracałem raz na pół roku na kilka dni. Teraz jest zdecydowanie lepiej.

Traktujesz przygodę w VfL jako odbicie się od europejskiej ściany?
Absolutnie nie. Kto by kilka lat temu pomyślał, że chłopak z Dobrego Miasta trafi do jednej z najlepszych akademii w Niemczech, będzie królem strzelców Bundesligi U-17, a później będzie siedział w jednej szatni z Jakubem Błaszczykowskim czy Kevinem de Bruyne, będzie trenował czasami z pierwszym zespołem VfL, jeździł z nim na obozy i grał nawet w meczach towarzyskich?

Jako dzieciak marzyłeś, aby trafić do takiego klubu?
Marzyłem, aby zadebiutować w Ekstraklasie. Jestem chłopakiem z małego miasta. Na Warmii i Mazurach nie było wielu zawodników, którzy przetarli szlaki do wielkiego futbolu. Oglądałem Wisłę Kraków i Macieja Żurawskiego, chciałem być taki jak on. Mam jednak takie podejście, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc kiedy wyjechałem na Zachód, nie brałem nawet pod uwagę opcji, że coś może się nie udać. Tyle że po miesiącu zapłakany chciałem wracać do domu… Na szczęście przetrzymałem ten okres, przełamałem bariery. Czas na Zachodzie był doskonałą lekcją. Otworzyłem umysł, zobaczyłem, jak wygląda prawdziwa piłka, jak ciężko trzeba pracować, aby być na szczycie. Gdyby nie to, byłbym dużo słabszym piłkarzem i innym człowiekiem. Dzięki wyjazdowi mówię już w czterech językach, bo oprócz polskiego porozumiewam się także po angielsku i niemiecku, a od roku chodzę na lekcje hiszpańskiego. W Niemczech dużo przebywałem z Hiszpanami i Włochami, więc ten język wpadał mi w ucho i postanowiłem się go nauczyć. W Woflsburgu grali Luiz Gustavo, Naldo czy Ricardo Rodriguez, sporo z nimi przebywałem i też się trochę uczyłem.

Jak byłeś traktowany w VfL jako Polak?
Początki były trudne. Naśmiewali się ze mnie. Przez pierwsze pięć czy sześć meczów nie mogłem się wstrzelić, kopałem ciągle obok bramki, było ciężko. Zobaczyłem inny trening, inne życie, inny świat. Przyszedłem do internatu jako pierwszy zagraniczny chłopak… Ale ciężka praca się obroniła. Koledzy zaczęli mnie doceniać, kiedy próbowałem mówić „łamanym” niemieckim, wtedy przełamałem bariery. Pokazałem, że chłopak z zagranicy może wejść do ich środowiska i być akceptowany. Szyderka i żarty przerodziły się w respekt.

Mocno cię gnębili?
Życie bursowe było ciekawe. Mam 192 cm wzrostu, trochę się bali. Ale wiadomo jaka jest szatnia piłkarska – trochę dogryzali, próbowali złamać. Nie dałem się. Do trenera na skargi nie chodziłem. Czasami dochodziło do rękoczynów, ale kończyły się bez większych uszczerbków na zdrowiu. Było to potrzebne.

Ktoś zrobił większą karierę z tej loży szyderców?
Na najwyższym poziomie są Maximilian Arnold, Julian Brandt, o Bundesligę ociera się Federico Palacios. Reszta przepadła.

Co myślisz, kiedy widzisz jak Kevin de Bruyne czaruje w Premier League i Lidze Mistrzów?
On od zawsze był niesamowity. W gierkach czterech na czterech brał piłkę na początku meczu i strzelał w okienko. Później wracał po kolejną futbolówkę i znowu trafiał w widły – i tak kilka razy z rzędu. Po 30 sekundach przegrywałeś 0:3, nie miałeś nic do powiedzenia. Kiedy zdejmował koszulkę w szatni, nie miał atletycznej budowy ciała, ale kiedy miał piłkę przy nodze, niektórych potrafił dwa razy obiec.

W Wolfsburgu da się odczuć, że młodzi piłkarze są szykowani jako produkty na sprzedaż za grube miliony?
W każdym okienku transferowym trafiało do klubu po ośmiu-dziewięciu nowych zawodników do każdego rocznika. W głowie miałeś, że za pół roku może cię już nie być. Musiałeś zasuwać na każdym treningu, na każdym ćwiczeniu. Konkurencja była ogromna. Wszyscy się napędzali.

Kiedy VfL wypożyczało cię do Holandii czy do 2. Bundesligi, czułeś, że pierwszy zespół Wolfsburga to za wysokie progi?
Trudno jest w wieku 19 lat konkurować z Basem Dostem czy Mario Gomezem, przewinął się też Nicklas Bendtner. Kiedy ściągasz zawodników za kilkadziesiąt milionów euro, wiadomo, że oni mają pierwszeństwo w grze. Zdawałem sobie sprawę, że będę musiał odejść na wypożyczenie, aby grać w profesjonalnej piłce i dalej się rozwijać.

Oglądasz Bundesligę?
Zdecydowanie częściej niż Ekstraklasę. Lubię też Premier League i nawet 2. Bundesligę. Mecze na zapleczu niemieckiej ekstraklasy są naprawdę bardzo dobre. Tempo jest niesamowite, spotkania wyrównane, bardzo przyjemnie się na to patrzy. Jestem zakochany w futbolu, ale nie czuję potrzeby oglądania meczów codziennie. Trzeba znaleźć odpowiednią równowagę pomiędzy piłką a codziennością. Mam takie dni, kiedy potrafię obejrzeć trzy spotkania z rzędu, ale są takie okresy, kiedy przez tydzień ani jednego. Wolę przygotować głowę do swojego meczu. Pierwszych spotkań w półfinałach Ligi Mistrzów w tym sezonie w ogóle nie oglądałem. I nie mam z tym problemu.

Kibicujesz Wolfsburgowi?
Sentyment pozostał. Dzięki Wolfsburgowi ludzie się dowiedzieli, że istnieje ktoś taki jak Oskar Zawada. To przecież tam wywalczyłem koronę króla strzelców, juniorskie mistrzostwo Niemiec, a w dodatku trenowałem z pierwszym zespołem. VfL mnie wypromowało, dużo nauczyło. Z drugiej strony to już było, minęło…

…i nie wróci?
Tego nie wiem.

Rozmawiał PAWEŁ GOŁASZEWSKI

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 43/2026

Nr 43/2026

Polska Ekstraklasa

Trudny początek Stolarskiego w Widzewie. Tak źle jeszcze nie było

Choć pracuje w Sercu Łodzi od 11 września, tak nadal nie zaznał smaku zwycięstwa. Po sześciu meczach na ławce trenerskiej Widzewa Mateusz Stolarski wykręcił 0,67 pkt na mecz i niebezpiecznie zbliża się ku strefie spadkowej.

2026.10.16 Lodz Pilka Nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2026/2027 Widzew Lodz - Wisla Krakow Nz Mateusz Stolarski Foto:Artur Kraszewski / PressFocus

2026.10.16 Lodz football PKO BP Ekstraklasa  2025/2026 Widzew Lodz - Wisla Krakow Mateusz Stolarski Credit: Artur Kraszewski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Pogoń Szczecin straci trenera? Chorwacki gigant chce wykupić Garcię!

Oscar Garcia może opuścić Pogoń Szczecin. Hiszpańskiego szkoleniowca chce wykupić Dinamo Zagrzeb.

2026.10.11 Szczecin
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Korona Kielce
N/z Oscar Garcia
Foto Kasia Dzierzynska / PressFocus

2026.10.11 Szczecin
Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Korona Kielce
Oscar Garcia
Credit: Kasia Dzierzynska / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Chory ma odejść ze Slavii. W grze wymiana z Legią?

Tomas Chory ma zimą opuścić Slavię Praga z powodu problemów dyscyplinarnych. Czeski klub interesuje się Rafałem Adamskim i może zaproponować Legii Warszawa wymianę z dopłatą – informuje portal Ruik.

Atalanta BC v SK Slavia Praha - UEFA Champions League 2025/26 League Phase MD7 Tomas Chory of SK Slavia Praha looks dejected during the UEFA Champions League 2025/26 League Phase MD3 match between Atalanta BC and SK Slavia Praha at Stadio Atleti azzurri d Italia on October 22, 2025 in Bergamo, Italy . Bergamo Stadio Atleti azzurri d Italia Italy Copyright: xMarcoxCanonierox
2025.10.22 Bergamo
pilka nozna , liga mistrzow
Atalanta Bergamo - SK Slavia Praga
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Szczególny mecz dla Leszka Ojrzyńskiego. Jak do tej pory trener Zagłębia radził sobie z Koroną?

Chociaż od czasów słynnej "bandy świrów" minęło już sporo czasu, gdy dochodzi do starcia z byłym klubem, od razu wspomina się tamte lata Leszka Ojrzyńskiego w Koronie. A jak do tej pory trener Zagłębia radził sobie przeciwko Złocisto-Krwistym?

2026.10.23 Lublin
pilka nozna PKO Ekstraklasa 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
N/z Leszek Ojrzynski
Foto Pawel Bejnarowicz / PressFocus

2026.10.23 Lublin
Football - PKO Ekstraklasa season 2026/2027
Motor Lublin - Zaglebie Lubin
Leszek Ojrzynski
Credit: Pawel Bejnarowicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Radomiak testuje nowego zawodnika! Napastnik może trafić do Zielonych

Radomiak Radom testuje potencjalnego nowego napastnika. Na testy do Zielonych przyjechał Didier Lamkel Ze.

2026.10.29 Swidnik Pilka nozna STS Puchar Polski sezon 2026/2027 
Avia Swidnik - Radomiak Radom
N/z Filip Koperski Che Nunnely Jan Grzesik Elves Balde Abdoul Tapsoba Kryspin Szczesniak radosc gol 
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2026.10.29 Swidnik Football - Polish Cup season 2026/2027 
Avia Swidnik - Radomiak Radom
Filip Koperski Che Nunnely Jan Grzesik Elves Balde Abdoul Tapsoba Kryspin Szczesniak radosc gol
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej