W kolejnym sobotnim spotkaniu Ekstraklasy Cracovia podejmowała Lechię Gdańsk.
Ambicje obydwu drużyn w tym sezonie są ogromne. Zarówno Cracovia, jak i Lechia chcą walczyć w obecnych rozgrywkach o najwyższe cele.
Przed dzisiejszym meczem Cracovia miała dwa punkty przewagi nad szóstą w stawce Lechią. Sobotnie spotkanie to było również starcie trenerów, którzy już doskonale siebie znają, czyli Michała Probierza z Piotrem Stokowcem.
Pierwsze minuty spotkania rozgrywanego w Krakowie były bardzo spokojne. Na pierwszą groźną akcję musieliśmy zaczekać do 19. minuty, kiedy to Rafał Wolski zdecydował się na indywidualne rozwiązanie ataku. Ostatecznie jego strzał z trudem wybronił golkiper Cracovii.
Kilka minut później to Cracovia mogła wyjść na prowadzenie. Po uderzeniu głową Filipa Piszczka piłka jednak minimalnie minęła słupek bramki gdańskiego zespołu.
Ostatecznie po 45 minutach gry mieliśmy bezbramkowy remis. Brakowało goli, ale nie mogliśmy narzekać na brak groźnych akcji.
Po spokojnym początku drugiej połowy w 60. minucie doczekaliśmy się ciekawej akcji. Pelle van Amersfoort zbierał się jednak zbyt długo do strzału i został uprzedzony przez golkipera Lechii.
Kilkanaście minut później Lukas Haraslin znalazł się w sytuacji sam na sam. Uderzenie zawodnika Lechii było jednak zbyt słabe i bramkarz Cracovii doskonale sobie z nim poradził.
Na pierwsze trafienie w tym spotkaniu musieliśmy zaczekać aż do doliczonego czasu gry. Van Amersfoort wykorzystał dośrodkowanie i popisał się skutecznym uderzeniem głową. Trafienie tego zawodnika zadecydowało o minimalnym zwycięstwie Cracovii nad Lechią.