W pierwszym sobotnim Lotto Ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał przed własną publicznością Wisłę Płock (2:1) i wydostał się ze strefy spadkowej. Na dwie kolejki przed końcem sezonu WKS postawił spory krok na drodze do tego, by w przyszłej kampanii także grać na najwyższym poziomie.
Gol Marcina Robaka zadecydował (fot. Łukasz Skwiot)
Śląsk pokonał w ostatniej kolejce Zagłębie Sosnowiec, jednak w drużynie nikt nie zamierzał popadać w hurraoptymizm. Droga do utrzymania w ekstraklasie wciąż jest daleka i dlatego przed meczem z Wisłą Płock zdawano sobie sprawę, że liczy się tylko wygrana i komplet punktów.
Jeśli zaś chodzi o Wisłę Płock, to ta pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego ewidentnie wskoczyła na wyższy poziom. Podczas minionej kolejki „Nafciarze” byli o krok od pokonania Arki i przybliżenia się do utrzymania, ale dali sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatniej akcji spotkania. Tylko dwa punkty przewagi nad Śląskiem oznaczały, że goście nie mogli przegrać, jeśli nie chcieli wrócić do strefy zagrożonej degradacją.
Lepiej w spotkanie weszli gospodarze, którzy potrzebowali zaledwie dziewięciu minut, by wyjść na prowadzenie. Dobrą formę potwierdził Mateusz Cholewiak – tydzień wcześniej strzelił dwa gole Zagłębiu – który wykorzystał dobre dośrodkowanie w pole karne i z bliska skierował piłkę do siatki. Cała sytuacja została jeszcze poddana analizie VAR, ale jak się okazało, gol został zdobyty jak najbardziej prawidłowo.
Płocczanie nie zamierzali składać broni i po stracie bramki ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków. Przewaga zawodników Ojrzyńskiego rosła z minuty na minutę i w końcu udało się ją przekuć na konkret w postaci gola. W 27. minucie w pole karne Śląska wpadła Damian Rasak, który mimo ostrego kąta zdecydował się na strzał w kierunku dalszego słupka i jak się okazało, przymierzył idealnie. Remis.
Im bliżej końca, tym coraz bardziej rosła przewaga gospodarzy, którzy wiedzieli, że trzy punkty są im potrzebne niczym tlen. Wisła czekała z kolei na możliwość przeprowadzenia kontrataku i w ten oto sposób na murawie trwała taka patowa sytuacja.
Kiedy już wydawało się, że rezultat może nie ulec zmianie, Śląsk wyprowadził w końcu decydujący cios. Doświadczeniem oraz spokojem w polu karnym Wisły wykazał się Marcin Robak, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową posłał futbolówkę do siatki i dał swojej drużynie prowadzenie
Wynik zmianie już nie uległ i po ostatnim gwizdku to gospodarze mogli się cieszyć z wygranej.
Tragiczny błąd obrońcy Śląska. Grzesik dał prowadzenie Radomiakowi [WIDEO]
W 49. minucie spotkania Radomiak Radom wyszedł na prowadzenie w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Bramka była konsekwencją fatalnego podania Dominika Szali.