Śląsk pokonał Raków! Heroiczna walka i odrobienie strat w końcówce
Raków Częstochowa nie zrehabilitował się po przegraniu pierwszego meczu sezonu i wróci bez punktów z wyjazdowej potyczki we Wrocławiu.
Śląsk Wrocław nie zdołał zainaugurować nowego sezonu Ekstraklasy od zwycięstwa. Wojskowi pomimo obiecującego początku meczu z Górnikiem, roztrwonili skromne, jednobramkowe prowadzenie i ostatecznie polegli przy Roosevelta 1:2.
W ramach 2. kolejki ekstraklasowych zmagań Śląsk zagrał u siebie. Wrocław czekał na mecz najwyższego poziomu rozgrywkowego grubo ponad 400 dni. Na szczęście dla nich, planów tych, mimo chęci, nie zdołał pokrzyżować im Raków Częstochowa.
Długo przyszło nam czekać na pierwszą bramkę spotkania. Padła ona dopiero w 60. minucie, kiedy to po zagraniu Jean Carlosa, przepuszczeniu piłki przez Makucha i wykorzystaniu konsternacji obrony przez Emreliego, który po minięciu bramkarza wpakował piłkę do pustej bramki, Raków wyszedł na prowadzenie.
Mahir Emreli znów strzela w PKO BP Ekstraklasie! 👑 Raków znalazł lukę w obronie Śląska! 🤏
Bramka strzelona przez azerskiego napastnika okazała się być nie tylko pierwszą, ale nie ostatnią tego spotkania. Śląsk Wrocław w fenomenalnym i wyśnionym przez własnych kibiców stylu odwrócił losy spotkania w samej końcówce rywalizacji.
Do wyrównania doprowadzili w 86. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z bocznego sektora w polu karnym Medalików powstało zamieszanie, w którym najlepiej odnalazł się Marjanac, strzelec bramki. Wynik 2:1 zaledwie 4 minuty później ustalił Piotr Samiec-Talar, który po asyście Mokrzyckiego oddał niski strzał, na który Trelowski nie mógł zareagować.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Fredryg
2 sierpnia, 2026 21:03
Ten mecz ma pewien smutny wymiar, w kontekście sukcesów i rozwoju polskiej piłki. Jeżeli weźmiemy pod uwagę już trzeciego młodego trenera Rakowa, to perspektyw nie ma. Przygotowanie drużyny, sposób gry i sytuację boiskowe dużo mówią. (Teoretycznie oddanie zespołu młodemu trenerowi powinno być ruchem pozytywnym). Młodość kojarzy się z odwagą, nowymi trendami, świeżymi, kreatywnymi rozwiązaniami – a co otrzymujemy? Dużo o mentalności trenera mówi zachowanie drużyny po strzelonej bramce. Drużyna Rakowa oddała pole gry, cofnęła się broniąc wyniku – to świadczy o obawie trenera, priorytetem takich osób nie jest pewność siebie i dążenie do wygranej tylko wieczny strach o wynik.( Nawet Tuchel z Anglią to potwierdził) Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że to kolejny młody trener o takim sposobie myślenia…to jesteśmy w agonalnej sytuacji piłkarskiej i prawy nie oczekujmy… Niestety to nie wszystko, zespół jest nieprzygotowany do sezonu, rozgrywa piłkę bardzo wolno i w jednostajnym tempie, mimo braku nacisku zespołu Śląska, nie wypracowane zostały koncepcje ataku, wszystko było sytuacyjne… A co najgorsze zespół kompletnie nie przepracował gry z piłką. Do momentu ostrożnej wolnej, przeciągającej gry aż tak bardzo to nie raziło, natomiast przy niewielkim przyspieszeniu, poziom techniczny delikatnie mówiąc nie był satysfakcjonujący – niedokładne podania, przyjęcie, strzały, dośrodkowanie… Podstawowy warsztat piłkarski nie działa… I to jeszcze nie wszystko, a i tak dużo napisałem
Fredryg
2 sierpnia, 2026 23:19
Chwilę jeszcze poświęcę, tylko po to by zapewnić spokój mym myślą i wyłożyć wyłącznie podstawowe błędy, winne być oczywistością dla trenera (nie celuję w zwolnienie tylko refleksję, choć czasu mało). Pierwsze – gdzie ostrożność poprzedników doprowadziła? Drugie – wyciągnięcie wniosków. Uwierające w oko jest kilka zachowań. Dlaczego stoper, który rozgrywa, przetrzymuje piłkę wieczna ilość sekund, przez co pozwala ustawić się drużynie broniącej i hamuje ruch swoich kolegów? ( Nawet w przypadku złego poruszania się w przestrzeni zawodników z pola). Należy Koniecznie! natychmiast oddać piłkę innemu zawodnikowi, to wymusza ruch i burzy koncentrację zespołu przeciwnego. Rytmika i tępo podań muszą być zmienne, przyspiesza to akcje i dezorientuję przeciwnika. Podania nie mogą być wyłącznie do nogi, zwłaszcza na skrzydłach kiedy jest przestrzeń (chyba że masz Mbape albo Yamala). … Niestety dalej… W wielu sytuacjach bezsensowne holowanie piłki kiedy można ją podać ( następne zwalnianie gry…często strata)… dalej nieuzasadnione wybory podających – do zawodników pod kryciem, a nie do tych co mają przestrzeń ( takich sytuacji jest wiele i nie piszę tu o podaniu do bramkarza czy obrońcy). Słaba wymiana pozycji…a to i tak jeszcze nie wszystko… Do treningów bo na ten moment fatalnie to wyglądało
Eksperci zachwyceni graczem Legii. Porównali go do Yamala
Jakub Żewłakow zachwyca w barwach Legii Warszawa. Eksperci są pod wrażeniem jego techniki i płynności gry. Został nawet porównany do Oskara Pietuszewskiego i Lamine Yamala.
Królewski z odezwą przed klasykiem. Wystosował mocny apel
Prezes Wisły Kraków opublikował mocny wpis. Jarosław Królewski zaapelował, aby nie oceniać wszystkich kibiców patrząc na pewne grupy. Według właściciela krakowskiego klubu ,,normalni'' kibice są stygmatyzowani. Królewski zwrócił się także do młodych ludzi.
Jak informuje Legia.Net, Michał Pazdan rozpoczął treningi z drugim zespołem Legii Warszawa. Były reprezentant Polski i były gracz stołecznego klubu od poniedziałku pracuje z rezerwami, które występują w II lidze.
Ten mecz ma pewien smutny wymiar, w kontekście sukcesów i rozwoju polskiej piłki. Jeżeli weźmiemy pod uwagę już trzeciego młodego trenera Rakowa, to perspektyw nie ma. Przygotowanie drużyny, sposób gry i sytuację boiskowe dużo mówią. (Teoretycznie oddanie zespołu młodemu trenerowi powinno być ruchem pozytywnym). Młodość kojarzy się z odwagą, nowymi trendami, świeżymi, kreatywnymi rozwiązaniami – a co otrzymujemy? Dużo o mentalności trenera mówi zachowanie drużyny po strzelonej bramce. Drużyna Rakowa oddała pole gry, cofnęła się broniąc wyniku – to świadczy o obawie trenera, priorytetem takich osób nie jest pewność siebie i dążenie do wygranej tylko wieczny strach o wynik.( Nawet Tuchel z Anglią to potwierdził) Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że to kolejny młody trener o takim sposobie myślenia…to jesteśmy w agonalnej sytuacji piłkarskiej i prawy nie oczekujmy… Niestety to nie wszystko, zespół jest nieprzygotowany do sezonu, rozgrywa piłkę bardzo wolno i w jednostajnym tempie, mimo braku nacisku zespołu Śląska, nie wypracowane zostały koncepcje ataku, wszystko było sytuacyjne… A co najgorsze zespół kompletnie nie przepracował gry z piłką. Do momentu ostrożnej wolnej, przeciągającej gry aż tak bardzo to nie raziło, natomiast przy niewielkim przyspieszeniu, poziom techniczny delikatnie mówiąc nie był satysfakcjonujący – niedokładne podania, przyjęcie, strzały, dośrodkowanie… Podstawowy warsztat piłkarski nie działa… I to jeszcze nie wszystko, a i tak dużo napisałem
Chwilę jeszcze poświęcę, tylko po to by zapewnić spokój mym myślą i wyłożyć wyłącznie podstawowe błędy, winne być oczywistością dla trenera (nie celuję w zwolnienie tylko refleksję, choć czasu mało). Pierwsze – gdzie ostrożność poprzedników doprowadziła? Drugie – wyciągnięcie wniosków. Uwierające w oko jest kilka zachowań. Dlaczego stoper, który rozgrywa, przetrzymuje piłkę wieczna ilość sekund, przez co pozwala ustawić się drużynie broniącej i hamuje ruch swoich kolegów? ( Nawet w przypadku złego poruszania się w przestrzeni zawodników z pola). Należy Koniecznie! natychmiast oddać piłkę innemu zawodnikowi, to wymusza ruch i burzy koncentrację zespołu przeciwnego. Rytmika i tępo podań muszą być zmienne, przyspiesza to akcje i dezorientuję przeciwnika. Podania nie mogą być wyłącznie do nogi, zwłaszcza na skrzydłach kiedy jest przestrzeń (chyba że masz Mbape albo Yamala). … Niestety dalej… W wielu sytuacjach bezsensowne holowanie piłki kiedy można ją podać ( następne zwalnianie gry…często strata)… dalej nieuzasadnione wybory podających – do zawodników pod kryciem, a nie do tych co mają przestrzeń ( takich sytuacji jest wiele i nie piszę tu o podaniu do bramkarza czy obrońcy). Słaba wymiana pozycji…a to i tak jeszcze nie wszystko… Do treningów bo na ten moment fatalnie to wyglądało