Zagłębie Sosnowiec żegna się z Lotto Ekstraklasą, Śląsk Wrocław wciąż liczy się wyścigu o utrzymanie w gronie najlepszych. Wrocławianie rozbił w niedzielne popołudnie beniaminka (4:2) i zostali tym samym podłączeni do tlenu.
Cholewiak podłączył swój zespół do tlenu (fot. Łukasz Skwiot)
O ile Zagłębie niemal od początku rozgrywek było uważane za jednego z głównych kandydatów do spadku, to chyba niewielu zakładało, że w walkę o uniknięcie degradacji będzie zamieszany także Śląsk. We Wrocławiu dysponują przecież przyzwoitą kadrą, wieloma porządnymi piłkarzami, ale jak się okazało, recepta na dobrą grę w ekstraklasie wcale nie jest taka prosta i oczywista.
Przed niedzielnym starciem sytuacja była dość klarowna. Obie drużyny potrzebowały punktów niczym tlenu. Zagłębie, by nie przekreślić definitywnie swoich szans, Śląsk, by nie pozostawić kwestii swojej przyszłości na trzy ostatnie kolejki. Najgorszym rozwiązaniem z punktu zawodników po obu stronach barykady byłby remis, a skoro wszystkim zależało na pełnej puli, to można było zakładać, że w Sosnowcu obejrzymy dobre zawody.
Spotkanie od początku toczyło się w niezłym tempie, a kibice na Stadionie Ludowym musieli czekać na pierwszego gola do 23. minuty. To właśnie wtedy do Mateusz Cholewiak wykorzystał dobre podanie Roberta Picha i mając przed sobą bramkarza, nie mógł się pomylić. Sędzia sprawdził jeszcze z pomocą systemu VAR, czy gol został zdobyty prawidłowo i jak się okazało, nic nie stało na przeszkodzie, by go uznać.
Kolejnych bramek w pierwszej połowie już nie zobaczyliśmy, a to oznaczało, że jeśli Zagłębie się nie obudzi, to straci szanse na utrzymanie w ekstraklasie.
Gospodarze wzięli sobie do serca to, że ich szanse na uniknięcie degradacji mogą pęknąć niczym bańka mydlana i tuż po zmianie stron udało się im odpowiedzieć. W 50. minucie znakomitą akcję przeprowadził Vamara Sanogo, który popędził lewą stroną boiska, wystawił piłkę do wbiegającego Nowaka, a ten z najbliższej odległości pokonał Jakuba Słowika.
Jak się okazało, był to jedynie łabędzi śpiew gospodarzy, ponieważ odpowiedź Śląska była natychmiastowa i nokautująca. W 57. minucie do siatki trafił Wojciech Golla, a kilkadziesiąt sekund później na 3:1 podwyższył Cholewiak i wydawało się, że Zagłębie po takich ciosach nie ma się już prawa podnieść.
W końcówce Śląsk dobił przeciwnika czwartym golem. Szybki atak gości wykończył Mateusz Radecki, który strzelił z bliska po tym jak piłkę wystawił mu Damian Gąska. Nokaut w Sosnowcu i pożegnanie Zagłębia z elitą.
Tuż przed końcem drugą bramkę dla gospodarzy zdobył jeszcze Mygas, który dobił piłkę po obronionym rzucie karnym Sanogo, ale był to jedynie gol na otarcie łez.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.