W trakcie wakacji obie ekipy punktowały aż miło – Śląsk Wrocław był pierwszy, Jagiellonia Białystok zajmowała drugie miejsce. We wrześniu żadna z tych ekip nie była w stanie wygrać choćby jednego meczu. Dzisiaj oba zespoły staną przeciwko sobie o 20:30 we Wrocławiu.
Wydawało się, że nic nie wybije z rytmu drużyn, które w lipcu i sierpniu grały najprzyjemniejszą piłkę dla oka, a do tego najskuteczniejszą. Po siedmiu kolejkach Śląsk miał 15 punktów, a Jaga o jedno oczko mniej. Przyszła jednak przerwa na zgrupowania reprezentacji, a wraz z nią dobre duchy opuściły obie ekipy.
Wrocławianie najpierw podzielili się punktami z Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Lubin, a w poprzedni weekend doznali pierwszej porażki w sezonie. I akurat logika naszej ligi nakazywała myśleć, że stanie się to w starciu z Koroną Kielce, która do poprzedniego piątku nie wygrała przed własną publicznością w tym sezonie ani razu. Mało tego, w tym roku kalendarzowym było to dopiero drugie zwycięstwo złocisto-krwistych na swoim terenie.
Jaga po dwutygodniowej przerwie na kadrę wróciła do gry, mierząc się z Legią Warszawa. I remis wydawałby się naprawdę dobrym rezultatem z takim przeciwnikiem, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że wicemistrzowie Polski przez 55 minut grali w osłabieniu, wówczas jeden punkt dla Pszczółek trzeba traktować w kategorii porażki. W dodatku białostoczanie nie potrafili zdominować osłabionych gości. Tydzień później przyszedł remis z Lechem w Poznaniu, ale widowisko również nie należało do najatrakcyjniejszych. Natomiast ostatnio Jagiellonia musiała uznać wyższość Pogoni Szczecin przed własną publicznością.
Drużyna IreneuszaMamrota doznała drugiej porażki w tym sezonie i to po raz drugi przy Słonecznej. Na wyjazdach Pszczółki zdobyły dziewięć punktów w pięciu spotkaniach. W dodatku ekipa z Podlasia w każdym z tych meczów strzelała co najmniej jednego gola, a łącznie w delegacji zdobyła dziewięć bramek. Śląsk u siebie jeszcze nie przegrał, ale w każdym meczu tracił gola.
Jak zatrzymać Jagiellonię? Recepta jest bardzo prosta – wyłączyć z gry JesusaImaza. Lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy w ostatnich trzech spotkaniach strzelił tylko jednego gola. Kiedy on zawodzi, zespół Mamrota nie ma za bardzo pomysłu, jak ukąsić rywali. Ciężar gry ofensywnej próbował brać na siebie PatrykKlimala i w dwóch ostatnich meczach nawet mu się to udawało, ale nie jest to piłkarz, który pociągnie za sobą drużynę w trudnym momencie. Po udanym początku sezonu z infekcją zmaga się BartoszBida, którego wczoraj występ był w zasadzie wykluczony, ale decyzja miała zapaść dzisiaj.
W ekipie Śląska zabraknie natomiast kontuzjowanego KrzysztofaMączyńskiego, a pod znakiem zapytania stoi występ MateuszaRadeckiego. W ofensywie ostatnio błyszczy w zasadzie tylko PrzemysławPłacheta, który lewą stroną stara się napędzać ataki WKS. ErikExposito dał znać o sobie tylko raz – w derbach z Zagłębiem. RobertPich w ostatnich spotkaniach też nieco spuścił z tonu, a LubamboMusonda zasłynął w bieżących rozgrywkach tylko raz – po bezmyślnym faulu na JoseKante w starciu z Legią.
Czego zatem możemy się spodziewać we Wrocławiu? Trenerzy obu ekip zapowiadają przełamanie, a to oznacza, że powinniśmy spodziewać się ciekawego, otwartego i wypełnionego golami spotkania. Jednak w tym sezonie wielokrotnie ostrzyliśmy sobie zęby na takie mecze i zawsze później czuliśmy zawód… Jak będzie tym razem? Pierwszy gwizdek sędziego PawłaRaczkowskiego zaplanowano na 20:30.
Jagiellonia ponawia pismo do Kolegium Sędziów. Klub wciąż czeka na wyjaśnienia
Jagiellonia Białystok ponownie zwróciła się do Kolegium Sędziów PZPN w sprawie kontrowersyjnych decyzji z meczów z Legią Warszawa oraz Górnikiem Zabrze. Klub poinformował, że od 12 października nie otrzymał oficjalnej odpowiedzi ani stanowiska dotyczącego wcześniejszego pisma.
Kolejny problem Rakowa! Podstawowy piłkarz z kontuzją
Raków Częstochowa ma kolejne problemy kadrowe. Stratos Svarnas nie zagrał w meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Motorem Lublin, choć pierwotnie znalazł się w wyjściowym składzie
Rewolucja w transmisjach Ekstraklasy?! Kibiców czekają duże zmiany
Transmisje PKO BP Ekstraklasy mogą przejść prawdziwą rewolucję od sezonu 2027-28. Trwa proces sprzedaży praw telewizyjnych na lata 2027–2031, a nowy podział pakietów może oznaczać poważne zmiany dla kibiców.