Wisła Płock jeszcze kilka miesięcy temu walczyła o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Dzisiaj jest liderem ligi i patrzy na całą stawkę z góry tabeli. Nafciarze mają w dorobku 25 punktów i o jedno oczko wyprzedzają Piasta Gliwice i Pogoń Szczecin.
Historia jest bardzo podobna do tej, którą przez poprzedni sezon pisali gliwiczanie. Ekipa WaldemaraFornalika w rozgrywkach 2017-18 walczyła o utrzymanie do ostatniej kolejki, by w kolejnym sezonie sensacyjnie wystrzelić z formą i zostawić w tyle resztę stawki.
Rok temu na tym samym etapie rozgrywek gliwiczanie mieli w dorobku 22 punkty i zajmowali czwarte miejsce w tabeli. Szczyt zaatakowali dopiero w rundzie finałowej i wykorzystali obniżkę formy Lechii Gdańsk i Legii Warszawa, a po 37. kolejkach świętowali historyczny tytuł mistrzowski.
Dzisiaj Wisła Płock ma w dorobku 25 oczek. Po przejęciu drużyny przez RadosławaSobolewskiego, zespół zaczął niespodziewanie dobrze punktować, wygrywa mecz za meczem i wdrapał się na szczyt tabeli. Płocczanie pokonali już w tym sezonie m.in. Legię, Pogoń czy Jagiellonię, czyli drużyny wymieniane w kontekście walki o czołowe lokaty w PKO Ekstraklasie.
Nafciarze sprawili wczoraj małego psikusa. Wszędzie mówiło się, że znając logikę naszej ligi, to Wisła będzie historycznym liderem, który zagości na szczycie tabeli z ujemnym bilansem bramkowym. Drużyna Sobolewskiego jednak w końcówce starcia z Jagą strzeliła trzeciego gola i wyszła „na zero” w tej statystyce.
Miało to świadczyć o słabości lidera, a co za tym idzie o słabości całej ligi. Przypomnimy jednak tylko, że odkąd wprowadzono reformę ESA37 na tym etapie rozgrywek był gorszy lider – dwa lata temu szczyt okupowało Zagłębie Lubin do spółki z Lechem Poznań i mieli na koncie po 23 oczka. Rok temu pierwsza była Lechia Gdańsk i miała taki sam dorobek jak obecnie Wisła Płock. W pozostałych sezonach ESA37 lider miał na koncie więcej niż 25 punktów.
Kiedy spojrzymy w terminarz Nafciarzy do końca 2019 roku, to wcale nie sprzyja temu, aby płocczanie utrzymali się na szczycie. Do zakończenia rundy jesiennej pozostało jeszcze siedem kolejek, a w tym czasie Wisła pojedzie do Wrocławia, Zabrza, Gdańska i Warszawy, a u siebie podejmie Piasta, Lecha i Cracovię. O ile dwie pierwsze delegacje nie zapowiadają się z gatunku ekstremalnych do wykonania, to pozostałe spotkania będą prawdziwym egzaminem dojrzałości dla obecnego lidera Ekstraklasy.