W sobotę byliśmy świadkami kolejnego derbowego spotkania w Ekstraklasie. Piast Gliwice, który jak na beniaminka rozpoczął sezon w dobrym stylu, podejmował Ruch Chorzów. Gospodarze przed rozpoczęciem spotkania nad swoim rywalem mieli punkt przewagi.
W sobotę byliśmy świadkami kolejnego derbowego spotkania w Ekstraklasie. Piast Gliwice, który jak na beniaminka rozpoczął sezon w dobrym stylu, podejmował Ruch Chorzów. Gospodarze przed rozpoczęciem spotkania nad swoim rywalem mieli punkt przewagi.
Na pierwszego gola nie musieliśmy długo czekać. Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 19. minucie spotkania. Matej Izvolt otrzymał podanie od Wojciecha Kędziory w polu karnym Ruchu. Słowak obrócił się i po dosyć efektownym uderzeniu zdobył bramkę dla swojej drużyny.
Jednak po dobrej wiadomości dla kibiców Piasta jedenaście minut później przyszła zła informacja. Fernando Cuerda wyleciał z boiska za dwie żółte kartki i przez ponad godzinę gospodarze musieli grać w osłabieniu. Do końca pierwszej połowy zdołali jednak utrzymać korzystny dla siebie wynik.
Od początku drugiej części meczu piłkarze Ruchu zaatakowali odważniej i już w 48. minucie wyrównali. Piłka została wbita w pole karne piasta, doszedł do niej Grzegorz Kuświk i bez najmniejszych problemów z najbliższej odległości zdobył bramkę.
Dziesięć minut później Ruch objął prowadzenie. Po dobrym podaniu Kuświka piłkę do siatki rywala posłał Sultes. Gliwiczanie, mimo gry w osłabieniu, dzielnie walczyli o odmienienie losów spotkania, ale w końcówce decydujący cios zadali przyjezdni z Chorzowa. W roli głównej znów wystąpił Kuświk, który strzelając swojego drugiego gola zapewnił zwycięstwo Ruchowi.
Cygan mocno o sytuacji w Rakowie. Nazwał piłkarzy ,,obozowymi marudami”
Wojciech Cygan udzielił mocnego wywiadu dotyczącego obecnej sytuacji w Rakowie. Prezes ma zastrzeżenia do zaangażowania piłkarzy, a w Częstochowie szykują się już do zimowego okienka transferowego.
Filip Luberecki: Czuję się gotowy, lecz to jeszcze nie pora
To paradoks, że w klubie, który tego lata otarł się o personalną rewolucję, pozostał jeden z piłkarzy o największym potencjale sprzedażowym.
Obrońcy Motoru to nie przeszkadza: stawia na konsekwencję,
docenia teraźniejszość i nigdzie się nie spieszy.
Chłań w polskiej kadrze? Piłkarz rozwiał wątpliwości
Maksym Chłań mógł grać dla polskiej kadry. Jakiś czas temu sondowano możliwość zmiany obywatelstwa. Teraz gracz Górnika dostał powołanie do seniorskiej reprezentacji Ukrainy.