Dobiegła końca 12. kolejka PKO Ekstraklasy. W odbywającym się w Bełchatowie meczu zamykającym tę serię gier Raków Częstochowa wygrał 1:0 ze Śląskiem Wrocław.
FOT. MARIAN ZUBRZYCKI/ 400mm.pl
Po
świetnym początku sezonu, ostatnio Śląsk ostro wyhamował.
Wrocławska drużyna nie wygrała meczu od ponad dwóch miesięcy,
kiedy to pokonała 2:1 Cracovię. W tym czasie zaliczyła aż pięć
remisów i porażkę w lidze, ponadto przegrała z Widzewem Łódź w
Pucharze Polski.
Do
spotkania z Rakowem drużyna prowadzona przez czeskiego trenera Vitezslava
Lavickę przystąpiła bez zawieszonego za żółte kartki Wojciecha
Golli oraz kontuzjowanego Piotra Celebana. W efekcie na środku
obrony obok Hiszpana Israela Puerto wystąpi 33-letni Mariusz
Pawelec. Piłkarz bardzo doświadczony, który jednak w tym sezonie w
Ekstraklasie jeszcze nie grał. Zaliczył jedynie 90 minut w
przegranym 0:2 pucharowym meczu z Widzewem.
Początkowe 20 minut zawodów rozgrywanych w Bełchatowie stało na dość przeciętnym poziomie. Nieco lepsze wrażenie sprawiali gospodarze, jednak nie zdołali udokumentować tego golem. Szczególnie aktywny w zespole Rakowa był napastnik Felicio Brown Forbes.
Właśnie po strzałach Forbesa oraz Daniela Bartla zmuszony do interwencji został Matus Putnocky.
Pierwsza połowa spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po przerwie wciąż stroną przeważającą byli gospodarze. Po mocnym strzale Igora Sapały z linii pola karnego ponownie musiał interweniować Putnocky.
Raków zdominował rywala z Wrocławia, ale raził nieskutecznością. Świetną okazję do zdobycia bramki zmarnował m.in. Tomas Petrasek.
Zespołowi prowadzonemu przez trenera Marka Papszuna w końcu udało się jednak postawić na swoim. Tuż przed upływem regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu w pole karne Michała Skórasia płaskim strzałem Putnockiego zaskoczył rezerwowy Piotr Malinowski.
Dzięki wygranej Raków awansował na 11. miejsce w ligowej tabeli. Z kolei Śląsk zaliczył już siódme z rzędu spotkanie bez zwycięstwa w PKO Ekstraklasie.