– Narzuciliśmy swój styl gry i wysokie tempo – powiedział po spotkaniu z Lechią Gdańsk Michał Probierz. Prowadzona przez niego Cracovia pokonała niedawnego lidera Lotto Ekstraklasy i wciąż liczy się w wyścigu o awans do europejskich pucharów.
Drużyna Probierza nie składa broni w walce o puchary (fot. Cezary Musiał)
Cracovia wygrała z Lechią po raz drugi w ciągu zaledwie kilkunastu dni, potwierdzając swoje aspiracje sięgające gry w Europie. – Wiedzieliśmy, że Lechia będzie dziś odczuwać to samo, co my, gdy rozgrywaliśmy trzy mecze w ciągu tygodnia – stwierdził Probierz.
– Przebiegliśmy w meczu 139 kilometrów i od samego początku pokazywaliśmy, że chcemy być dzisiaj agresywni. Ważne również, że dobrze sprawili się zmiennicy, którzy weszli na podmęczonego już rywala. Mateusz Wdowiak stworzył ważną akcję na 2:0 – kontynuował.
Trener „Pasów” był dumny z postawy swojej drużyną, którą wielu już skreśliło w kontekście walki o czwarte miejsce w tabeli, które – co już wiemy po finale Pucharu Polski – będzie dawać promocję do pucharów. – Podnieśliśmy się, choć już nas skreślano. Pokazaliśmy, że umiemy grać w piłkę mimo bolesnych porażek i mogę tylko pochwalić zespół. Teraz przygotowujemy się do ważnego meczu z Lechem – zakończył.
Po niedzielnym spotkaniu Cracovia zajmuje szóste miejsce w tabeli, mając jednak dokładnie tyle samo punktów co piąta Jagiellonia Białystok i czwarte Zagłębie Lubin.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.