Przejdź do treści
Precyzja lekiem na bezsenność

Ligi w Europie Premier League

Precyzja lekiem na bezsenność

W trakcie półtora miesiąca pracy w Chelsea Thomas Tuchel poprawił wyniki, grę obronną i atmosferę. Tym, nad czym wciąż pracuje, jest ofensywa. Konkretnie strzelanie goli. By zminimalizować ryzyko niepowodzeń w kluczowej fazie sezonu i spać spokojnie.



Początek pracy Tuchela w Chelsea był bardzo udany. (fot. Reuters)

Po tym, jak w miniony poniedziałek The Blues pokonali Everton, kibice mogli odczuć dwie skrajnie różne emocje. Z jednej strony – podziw dla efektów pracy wykonywanej przez Tuchela. Niemiec nie poniósł porażki w żadnym z jedenastu meczów, w których prowadził drużynę z Londynu. Z drugiej – zawód z powodu niewykorzystanych sytuacji bramkowych. Wszak piłkarze ze Stamford Bridge mogli The Toffees nie tylko pokonać, ale też zdeklasować. Zresztą nie jedynie ich. Wyniki, które nie oddają w pełni przebiegów spotkań, to element charakterystyczny początku kadencji byłego szkoleniowca PSG. Aby wyzbyć się tego piętna, zespół musi poprawić jeden z niewielu aspektów gry, który spędza 47-latkowi sen z powiek. Umieszczanie piłki w siatce.

ANTYLAMPARDYZM

Tuchelowe objęcie sterów i ustabilizowanie okrętu, który przez dłuższą chwilę zmierzał na mieliznę, należy ocenić jako bardzo sprawne i udane. U schyłku rządów Franka Lamparda o Chelsea trudno było pisać w pozytywnym tonie. Dziś równie skomplikowane jest szukanie negatywów. W niebieskiej części stolicy Anglii niemal wszystko się zgadza. Jest tak, jak być powinno.

Wyniki? Jak wyżej. Od kiedy wokół Masona Mounta i spółki zamiata nowa miotła, drużyna nie przegrywa. Osiem starć wygrała, trzy zremisowała. Awansowała do ćwierćfinału Pucharu Anglii, jest w komfortowej sytuacji przed ligomistrzowym rewanżem z Atletico Madryt, zameldowała się w czołowej czwórce tabeli Premier League. Dla porównania, kiedy stanowisko tracił „Lamps”, The Blues zajmowali dziewiąte miejsce w stawce, a z jedenastu meczów we wszystkich rozgrywkach cztery wygrali, dwa zremisowali i pięć przegrali.

Gra? Na ogół pewna i efektywna. Jej fundament stanowi szczelna defensywa. Z Tuchelem przy linii bocznej ekipa ze Stamford Bridge dziewięciokrotnie zagrała na zero z tyłu. Straciła tylko dwa gole (za schyłkowego Lamparda – czternaście), choć przez osiem spotkań musiała sobie radzić bez wcześniej nieodzownego Thiago Silvy. Zazwyczaj dominuje, kontrolując przebieg potyczki. W dziesięciu występach na jedenaście miała wyższe posiadanie piłki od przeciwnika. Notuje więcej podań w finalną tercję boiska i częściej dotyka futbolówkę w polu karnym rywala niż przed zmianą trenera.

 


 

Atmosfera? Klarowna i co najmniej poprawna. Wszyscy piłkarze czują się częścią drużyny. Na boisku treningowym oraz w szatni obowiązuje nieustanny dialog. Tuchel wyjaśnia, dlaczego stawia na jednych, a drugich w danym meczu sadza na ławce rezerwowych, co jego poprzednikowi raczej się nie zdarzało. Nie uznaje świętych krów. Pojęcie faworyzowania jest mu kompletnie obce. Odważnie rotuje składem (dokonał aż 53 zmian w wyjściowych jedenastkach), dzięki czemu każdy zawodnik czuje się potrzebny. Każdy ma prawo wierzyć, iż dostanie szansę gry. Nawet do niedawna kompletnie peryferyjni Kepa Arrizabalaga i Marcos Alonso.

Dodawszy do tego wszystkiego zwierzenia graczy – między innymi Edouarda Mendy’ego – którzy przyznają, że wbiegając na murawę dokładnie wiedzą, co mają robić i czego wymaga od nich szkoleniowiec, otrzymujemy obraz drużyny diametralnie inny od tego, który malował Lampard. Kolorowy i właściwie zaplanowany. Taki, na który patrzy się z podziwem, nie politowaniem. Nie oznacza to jednak, iż dzieło jest skończone. Że nie wymaga poprawek.

OGRANICZANIE RYZYKA

W akapicie poświęconym grze celowo nie ma zbyt wiele o ofensywie. Nazywanie jej piętą Achillesa byłoby dużą przesadą, lecz nie ulega wątpliwości, iż zdobywanie bramek to element, nad którym londyńczycy muszą popracować. Tuchel doskonale zdaje sobie z tego sprawę. – O strzelaniu goli i kreowaniu sytuacji myślimy dniami i nocami. Dużo czasu spędzamy daleko od naszej bramki i na podstawie statystyk z ostatnich występów wiem, że nie notujemy wystarczająco dużo trafień zważywszy na liczbę kontaktów z piłką w polu karnym rywala, liczbę oddawanych strzałów i liczbę stwarzanych okazji – mówił po starciu z Southampton (1:1).

Sprawianie, by jego podopieczni umieszczali piłkę w siatce, jest jednym z niewielu aspektów, w których na razie Niemiec wypada gorzej od Lamparda. W minionych 11 meczach The Blues zdobyli 13 bramek. W ostatnich 11 spotkaniach kadencji Anglika – 16. Należy pamiętać, że duży wpływ na dorobek byłego opiekuna Chelsea miały rywalizacje z Morecambe i Luton Town. Ale obecny trener też mierzył się z Barnsley czy pogrążonymi w kryzysie Wolverhampton, Sheffield United, Southampton i Newcastle United. A jednak do zliczenia przekonujących ofensywnie występów jego zespołu nie potrzeba nawet wszystkich palców jednej dłoni.

Budowanie drużyny od obrony jest bardzo sensowne. Obieranie nietracenia goli za cel nadrzędny – ze wszech miar logiczne. Szczególnie, kiedy rozpoczynasz pracę w środku rozgrywek, które twojemu pracodawcy wymykają się z rąk. Mimo to, w kluczowym momencie sezonu, a w taki właśnie wkraczamy, granie na 1:0 jest szalenie ryzykowne. Jeden błąd może zniweczyć cały misterny plan. Dotąd ekipa ze Stamford Bridge nie zapłaciła frycowego, lecz końcówka potyczki z Tottenhamem była nerwowa.

Choć pojawią się głosy, że Tuchel daje atakującym zbyt mało swobody, stawiając na przesadnie rygorystyczne schematy, oszczędność strzelecka The Blues nie jest winą pomysłów szkoleniowca. Nie zawodzi system, a jego elementy. Podejmowanie przez nie decyzji. Czasami nie tyle stwarzanie szans, co ich wykorzystywanie (współczynniki goli oczekiwanych są porównywalne z tymi, które w swoich ostatnich meczach notował Lampard). – Jeśli poprawimy precyzję zawodników w polu karnym, być może będziemy zdobywać więcej bramek – diagnozował po zwycięstwie nad Burnley opiekun drużyny. Wie więc, iż w grze jego zespołu są rezerwy, które można uwolnić. Pozostaje trudniejsza część zadania. Zrobić to.

MAŁE-WIELKIE ZMIANY

Jednym z największych beneficjentów zmiany trenera został okrzyknięty Callum Hudson-Odoi. Współpracując z Tuchelem, Anglik nie wystąpił w zaledwie jednym spotkaniu. Osiem starć rozpoczynał w wyjściowej jedenastce. Grał jako prawy wahadłowy oraz prawo- i lewoskrzydłowy (tudzież ofensywny pomocnik ciągnący do skrzydła). Zaliczył jedną asystę, lecz gdyby jego koledzy byli bardziej skuteczni, niechybnie byłoby tego więcej. Rzadziej wykorzystywany jest Olivier Giroud, ale kiedy już przebywa na boisku, nie zawodzi. Zdobył dwie bramki, w tym tą spektakularną w potyczce z Atletico Madryt. Szkoleniowiec chwali Francuza, podkreślając, że jest on w znakomitej formie fizycznej i porównując jego treningowe zaangażowanie do tego, który przejawiają 20-latkowie. Swoje nadal robi Mount. Pomocnik udowodnił, iż nie potrzebuje wsparcia Lamparda, by być bardzo ważnym członkiem drużyny. Strzelił trzy gole.

 


 

Na tym atakujących, z których Chelsea może być wyraźnie zadowolona, koniec. W trudnej sytuacji jest Tammy Abraham. Od momentu zatrudnienia byłego opiekuna Borussii Dortmund 23-latek tylko raz spędził na murawie pełne 90 minut (w pucharowej potyczce z Burnley, w której zdobył jedyną bramkę). Od trzech kolejek ligowych nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, wszak leczył uraz. Niewiele więcej szans dostaje Christian Pulisić, co przez wzgląd na wspólną przeszłość Amerykanina z Tuchelem może dziwić. Inna sprawa, że na razie skrzydłowy nie daje argumentów, by Niemiec spojrzał na niego przychylniejszym wzrokiem.

Tymi, na których na Stamford Bridge liczy się najbardziej, są jednak nowi. Pragnienie lepszego wykorzystania Hakima Ziyecha, Kaia Havertza oraz Timo Wernera było jednym z motywów zwolnienia starego i zakontraktowania nowego trenera. Znajomość języka niemieckiego nieprzypadkowo stanowiła ważne kryterium w trakcie poszukiwań następcy Lamparda. I o ile dotąd nie doszło do przełomu w kwestii dyspozycji galowego tercetu, o tyle Tuchel dokonał już małych-wielkich zmian. Zaczął potencjału używać zamiast go tłumić.

Najmniej dotyczy to Marokańczyka, z którego 47-latek korzysta sporadycznie, lecz o którym wypowiada się ciepło. – Ma jakość, która pozwala mu decydować o losach meczu, co udowodnił w barwach Ajaxu. Chcemy, by do tego nawiązał, a naszym zadaniem jest mu w tym pomóc – stwierdził. Znalezienie dla Ziyecha właściwego miejsca w systemie z trójką obrońców przychodzi z trudem. Z Havertzem i Wernerem jest wprost przeciwnie. Pierwszego trener charakteryzuje jako piłkarza hybrydowego, z pogranicza pozycji numer dziewięć i dziesięć. Tak też go ustawia, dzięki czemu były as Bayeru Leverkusen jest aktywniejszy w finalnej tercji boiska i częściej wbiega w pole karne przeciwnika, niż wtedy, gdy „Lamps” obsadzał go w roli ósemki. Zaowocowało to obiecującymi występami przeciwko Wolverhampton i Evertonowi. Drugi zrzucił natomiast kajdany skrzydłowego i gra albo jako ofensywny pomocnik, albo jako napastnik. Będąc bliżej środka boiska jest efektywniejszy – między 22. a 24. kolejką Premier League zdobył upragnioną bramkę i zaliczył 3 asysty – a do tego ma życiodajną w jego przypadku przestrzeń. Niemiecki zawodnik nie ukrywa, że plan, jaki ma na niego jego rodak, bardziej mu odpowiada. Że odzyskał pewność siebie, którą emanował na stadionach Bundesligi.

Na murawach Premier League jeszcze nie zawsze to widać. Chelsea nie zdeklasowała Evertonu między innymi dlatego, że Werner zmarnował dwie kapitalne okazje na zdobycie bramki. Pod względem ofensywy rywalizacja z The Toffees była najlepszym występem ligowym The Blues w okresie pracy nowego szkoleniowca. Współczynnik goli oczekiwanych wyniósł 2.41 (wcześniej nie przekraczał 2). To dobry omen. Znak, że i w tej dziedzinie londyńczycy czynią progres. Pozostaje kwestia precyzji lub jak mawiają Anglicy – kliniczności. Jeśli uda się ją poprawić, nic nie będzie już zakłócać Tuchelowi snu. A kibice będą po zwycięstwach czuć wyłącznie pozytywne emocje.

Maciej Sarosiek

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 38/2026

Nr 38/2026

Ligi w Europie Premier League

Za nami początek Premier League. Kto zaliczył największy over i underperformance?

Za nami pierwsze pięć serii gier w angielskiej ekstraklasy. Na ten moment w tabeli przoduje Manchester City, a zaraz za nim znajduje się mistrz Anglii, Arsenal. Natomiast kto według Opty zaliczył największy over i underperformance?

Birmingham, England, 21st December 2025. A Premier League logo on a broadcast microphone during the Aston Villa vs Manchester United, ManU Premier League match at Villa Park, Birmingham. Picture credit should read: James Baylis / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_164_JB_ASTON_VILLA_MANUTD SPI-4388-0162
2025.12.21 Birmingham
pilka nozna liga angielska
Premier League sezon 2025/2026
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Czerwone Diabły obserwują wielki talent. 16-latek już gra w Ligue 1

Manchester United już myśli o przyszłości i obserwuje jeden z najciekawszych młodych talentów we Francji.

20th September 2026 Craven Cottage, London, England Premier League Football, Fulham versus Manchester United, ManU Manchester Untied Manager Michael Carrick sitting in the dugout before kick off JohnxPatrickxFletcher
2026.09.20 Londyn
pilka nozna , Liga Angielska
Fulham - Manchester United
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Alexis Mac Allister wprost o swojej przyszłości w Liverpoolu! „Takie są realia”

Niepewna przyszłość gwiazdy na Anfield! Alexis Mac Allister szczerze mówi o swoim kontrakcie.

Liverpool FC v Atletico Madrid, Champions League Liverpool defender Virgil van Dijk 4 scores a GOAL 3-2 and celebrates with Liverpool midfielder Alexis Mac Allister 10 during the Liverpool FC v Atletico Madrid Champions League Round One match at Anfield, Liverpool, United Kingdom on 17 September 2025 Credit: Lee Keuneke/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1590-0074 LeexKeunekex/xEveryxSecondxMediax
2025.09.17 Liverpool
pilka nozna , liga mistrzow
FC Liverpool - Atletico Madryt
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Erling Haaland zmieni klub? Gigant zdecydowany na transfer!

Erling Haaland znów łączony z opuszczeniem szeregów drużyny Manchesteru City. Gigant zgłasza się do zakupu.

Manchester, England, 27th September 2025. Erling Haaland of Manchester City during the Manchester City vs Burnley Premier League match at the Etihad Stadium, Manchester. Picture credit should read: Andrew Yates / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_071_AY_MAN_CITY_BURNLEY SPI-4169-0076
2025.09.27 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester City - Burnley
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Antonio Conte może wrócić na ławkę! Dwa wielkie kluby zainteresowane

Antonio Conte pozostaje bez pracy, ale sytuacja może się wkrótce zmienić. Według włoskich mediów doświadczonym trenerem interesują się dwa duże kluby.

Napoli’s head coach Antonio Conte celebrate at the end of the match  during the Serie A soccer match between Napoli and Udinese   at the Diego Armando Maradona Stadium in Naples, southern italy - Sunday , May 24, 2026. Sport - Soccer . 
(Photo by Alessandro Garofalo/LaPresse) (Photo by Alessandro Garofalo/LaPresse/Sipa USA)
2026.05.24 Neapol
pilka nozna liga wloska
SSC Napoli - Udinese Calcio

Foto LaPresse/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej