Lech Poznań w dobrej formie przyjechał do Szczecina, aby powalczyć o trzy punkty z Pogonią. Nie było to jednak przyjemne spotkanie dla Kolejorza.
Goście przystępowali do meczu po trzech zwycięstwach z rzędu. Pogoń chciała natomiast odkuć się po środowej porażce z Legią Warszawa.
Od początku spotkania do ataku ruszyła ekipa gości. Lech zakładał skuteczny wysoki pressing. W grze defensywnej Portowców można było dostrzec sporo nerwów i niedokładności w rozegraniu piłki.
Dość niespodziewanie to Pogoń zdołała wyjść na prowadzenie! Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego potężny strzał głową oddał Fredrik Ulvestad! Piłka po uderzeniu Norwega odbiła się od poprzeczki, ale zdołała przekroczyć linię i Portowcy mogli cieszyć się z jednobramkowego prowadzenia. Asystę zanotował Kamil Grosicki.
POGOŃ PROWADZI Z LECHEM! ???? Zdobywcą bramki dla @PogonSzczecin Fredrik Ulvestad! ????⚽
Pogoń w 28. minucie miała fenomenalną okazję do podwyższenia prowadzenia. Po dobrze wyprowadzonej kontrze blisko drugiej asysty był Grosicki. Niestety dla gospodarzy, po podaniu skrzydłowego nieczysto w piłkę uderzył Koutris.
Po czterech minutach od tego wydarzenia Portowcy mogli wreszcie cieszyć się z dwubramkowej przewagi! Dobrze skonstruowaną akcję strzałem po koźle zakończył Alexander Gorgon! Ulvestad tym razem popisał się precyzyjną asystą.
Lech pomimo dobrego początku nie był w stanie wypracować sobie nawet pół dogodnej sytuacji. Przyjezdnym z Poznania wyraźnie brakowało pomysłu na sforsowanie obrony rywala.
Pogoń miała natomiast apetyt na więcej! W 40. minucie spotkania Mrozek musiał trzeci raz wyciągać piłkę z siatki. Wszystko to za sprawą płaskiego strzału Vahana Bichakhchyana. Asystę kolejny raz zaliczył Ulvestad. Lech zupełnie nie był w stanie nawiązać walki z Portowcami. Portowcy do przerwy cieszyli się z prowadzenia aż 3:0.
Po wyjściu z szatni kolejny cios wyprowadziła Pogoń! Zaledwie dwie minuty wystarczyło podopiecznym Jensa Gustafssona na strzelenie bramki. Skuteczną dobitką po strzale Koutrisa popisał się Kamil Grosicki. Lech nie zaczął dobrze drugiej połowy i stało przed nim karkołomne wyzwanie odrobienia czterech bramek straty.
Poznaniacy wreszcie zdołali się lekko przebudzić. Kristoffer Velde zdołał oddać groźny strzał po dwójkowej akcji z Ba Louą. Poradził sobie z nim jednak bez większego problemu Valentin Cojocaru. Był to pierwszy od naprawdę długiego czasu składny atak Kolejorza.
Goście złapali po tym wydarzeniu nieco wiatru w żagle i próbowali przejąć inicjatywę. Dobre dośrodkowanie w pole karne w 70. minucie posłał Joel Pereira. Mało brakowało, a do futbolówki dopadłby Artur Sobiech, ale ostatecznie to bramkarz Pogoni wznawiał grę.
Lech był blisko pierwszego gola trzy minuty później. Do dogodnej sytuacji doszedł Mikael Ishak i umieścił piłkę w siatce. Okazało się jednak, że siedmiokrotny reprezentant Szwecji był na sporym spalonym. Portowcy wciąż prowadzili 4:0.
Sprytnym strzałem w 80. minucie swoich sił spróbował Ba Loua. Jego uderzenie było jednak zbyt słabe i golkiper wybił piłkę na rzut rożny, z którego nic później nie wyniknęło.
Pogoń przypieczętowała jeszcze swój fenomenalny występ w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Sam na sam z Mrozkiem wyszedł Mariusz Fornalczyk, który ze spokojem pewnie wykończył akcję. Gospodarze zdeklasowali Lecha i ustalili końcowy wynik spotkania na 5:0.
Portowcy rozegrali kawał fenomenalnych zawodów i dość spokojnie kontrolowali przebieg tego spotkania. Pogoń Szczecin zasłużenie dopisuje sobie trzy punkty i melduje się na 7. miejscu w Ekstraklasie. Zdemolowany Lech wraca do Poznania bez zdobyczy punktowej i znajduje się na 4. lokacie w ligowej tabeli. Kolejorz nie zdołał zmniejszyć dziś straty do liderującego Śląska Wrocław.
Patrik Walemark dla „PN”: Nigdy nie zwątpiłem w moją jakość piłkarską [WYWIAD]
Błyszczał w pucharowych eliminacjach, by wkrótce postawę z Europy przełożyć na boiska Ekstraklasy. Wyborna dyspozycja dała mu miejsce w zespole narodowym. Dla imponującego swobodą w grze pomocnika Lecha Poznań to najlepszy sezon w karierze, a przecież na horyzoncie nie widać nawet połowy zmagań.
Misiura przed meczem z byłym klubem. „Sposób rozstania pozostawiał wiele do życzenia”
W piątek Motor podejmie Wisłę w Ekstraklasie. Dla trenera Mariusza Misiury będzie to szczególne spotkanie, ponieważ przed przyjściem do Lublina pracował właśnie w płockim klubie.
Wiadomo, co z przyszłością 28-letniego pomocnika. Wisła Kraków podpisała nowy kontrakt z Marko Boziciem, do 30 czerwca 2029 roku, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
Kto będzie nowym trenerem Śląska? Jest jeden faworyt
Śląsk Wrocław niedawno zakończył współpracę z trenerem Ante Simundzą. W mediach pojawiło się nazwisko szkoleniowca, który ma być celem władz wrocławskiej ekipy.