Podcięte skrzydło, wydarte płuca, serce i mózg. Drużyna Newcastle United umarła
Drużyny Newcastle United, jaką znaliśmy do tej pory, już nie ma. W trakcie letniej przerwy między sezonami została pozbawiona wszystkich najważniejszych organów.
Wszystkie były niezbędne do przeistoczenia jej ze średniaka Premier League w członka czołówki angielskiej elity, uczestnika dwóch z minionych trzech edycji Ligi Mistrzów i zdobywcę Pucharu Ligi (pierwszego powszechnie poważanego trofeum od 70 lat). Do spełnienia marzeń kibiców i zrealizowania części ambicji właściciela klubu.
FC Barcelona podcięła Srokom skrzydło. Lewe, na którym od 2023 roku zwykł operować Anthony Gordon – aczkolwiek sporadycznie obsadzał także prawe i szpicę – występując w 152 meczach, strzelając 39 goli i notując 21 asyst. Nie zawsze prezentował należytą formę, fragmentami okresu spędzonego na St. James’ Park zawodził, ale pozostawał istotny, cenny. Świadectwem jego umiejętności jest kwota zapłacona przez mistrza Hiszpanii – niemal 70 milionów funtów, uwzględniając potencjalne bonusy.
Tottenham Hotspur wydarł im płuca. Wszędobylskiego, wszestronnego – odbierającego piłkę, rozgrywającego ją, oddającego uderzenia – Sandro Tonaliego. Oprócz wyrwy w drugiej linii, Włoch zostawił po sobie osiągnięty w trzy lata bilans 10 zdobytych bramek i 9 zaliczonych asyst w 110 meczach oraz 92,5 – a z ewentualnymi bonusami 100 – miliona funtów w kasie.
Arsenal wyjął serce. Pełniącego funkcję kapitana i lidera, bez którego Newcastle United niemal nie odnosiło zwycięstw – aczkolwiek nieobecny na boisku był rzadko, w cztery i pół roku zanotował 195 występów – trafiającego do siatki – w sumie 31 razy – asystującego partnerom – 31 razy – i dyktującego tempo rozgrywania akcji. – Jest wojownikiem, który walczy dla drużyny i za to, w co wierzy. Poza tym oczywiście zawodnikiem dysponującym wspaniałą techniką. Moim zdaniem najcenniejszą cechę Bruno stanowi chęć bycia w posiadaniu piłki w każdej chwili. Domaga się jej, ponieważ jest wystarczająco odważny, by wziąć na siebie odpowiedzialność. […] Jest kluczowym piłkarzem, od wielu lat wygrywa nam mecze. To postać, która inspiruje innych – oznajmił Eddie Howe, nim Brazylijczyk odszedł za 75 milionów funtów.
Angielskiego szkoleniowca, czyli mózgu całego przedsięwzięcia, też już w klubie nie ma. Trzy tygodnie przed inauguracją sezonu ustąpił ze stanowiska. Po prawie pięciu latach, 231 meczach, 112 zwycięstwach, 48 remisach i 71 porażkach. Wyczerpany, ale też niewątpliwie rozczarowany tym, co się wokół niego dzieje. – Eddie to architekt, lider, autor Newcastle 1.0. Wykonał nadzwyczajną pracę – podsumował David Hopkinson, dyrektor generalny NUFC.
Newcastle United systematycznie sprowadza następców. Bazoumanę Traore na skrzydło. Seana Steura i Aladjiego Bambę do środka pomocy. Matthiasa Jaissle na ławkę trenerską. Będą próbować postawić drużynę na nogi, lecz biorąc pod uwagę profile tych piłkarzy – są młodzi, perspektywiczni, acz niedoświadczeni, nie w pełni rozwinięci – prawdopodobnie zajmie im to sporo czasu i nie wiadomo, czy w ogóle się uda (trener też jest zresztą młody i dopiero będzie uczył się Premier League). Co za tym idzie – wbrew buńczucznym deklaracjom podboju piłkarskiego świata w kolejnych latach, składanym przez Hopkinsona, opowieściom o nastaniu ekscytującej ery Newcastle United 2.0 – Srokom poważnie grozi powrót do średniactwa na dłużej.