W 1989 roku Waldemar Fornalik zdobył mistrzostwo Polski jako zawodnik Ruchu Chorzów. Niebiescy z zabójczo skutecznym Krzysztofem Warzychą przerwali hegemonię Górnika Zabrze, a 26-letni obrońca, który na świat przyszedł w Myślenicach, był ich bardzo solidnym punktem. Już wtedy myślał o karierze trenerskiej, a zaczął ją oczywiście w Ruchu, w którym uchodzi za legendę. W niedzielę przerwał hegemonię warszawskiej Legii i poprowadził Piasta Gliwice do historycznego mistrzostwa Polski.
PAWEŁ GOŁASZEWSKI, JAROMIR KRUK
Waldek King na ławce szkoleniowej Ruchu bił się o tytuł mistrza kraju, ale musiał się zadowolić „tylko” drugim miejscem w Ekstraklasie w sezonie 2011-12, trzecim w cyklu 2009-10, udziałami w finałach Pucharu Polski w roku 2009 i 2012. Do Ruchu powrócił po nieudanej przygodzie z reprezentacją kraju i przegranych eliminacjach MŚ 2014, choć dziś oceniając na chłodno można stwierdzić, że w kadrze narodowej zabrakło mu szczęścia jakie dopisywało Adamowi Nawałce. Krytycy Fornalika podkreślali, że były selekcjoner podpisując umowę z Piastem, znalazł sobie ciepłą posadkę, gdzie nie ma przecież wygórowanych sportowych ambicji. Ale czyż Waldek King wcześniej w Ruchu nie drwił z potentatów, kwalifikując się do europejskich pucharów?
RANIERI Z GLIWIC
Fornalik trafił w Gliwicach na podatny grunt i nawet gdy wyniki nie były zadowalające, mógł liczyć na wsparcie działaczy. Oni pozwolili mu pracować po swojemu, tak jak lubi, czyli konsekwentnie i sumiennie. Nie wahał się odstawić reprezentanta Estonii – Konstantina Vassiljeva, który w końcu opuścił Polskę, wolał zawodników o innych parametrach. Po 15 kolejkach tego sezonu Piast miał na koncie 25 punktów i tracił 6 oczek do prowadzącej Lechii.
– Mamy bardzo dobry zespół, panuje w nim świetna atmosfera – mówił Mikael Kirkeskov, tak krytykowany wcześniej obrońca z Danii, który u Fornalika grał jak za swoich najlepszych lat, a przecież nie przypadkiem był kiedyś reprezentantem kraju. Waldek King świetnie ustawił Martina Konczkowskiego, kapitalnie pod jego skrzydłami rozwinął się zawodnik naszej młodzieżówki Patryk Dziczek będący w kręgu zainteresowań klubów włoskiej Serie A. Takich przykładów można podać więcej. Tomasz Jodłowiec, niezauważany przez Fornalika w drużynie narodowej, odzyskał u niego w Gliwicach radość z futbolu i stał się wartościowym ogniwem Piasta. Jednak nawet po rundzie zasadniczej sezonu 2018-19 mało kto widział gliwiczan na mistrzowskim tronie, bo choć mówiło się, że demonstrują najlepszą piłkę w kraju, to tracili do duetu Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 7 punktów.
– Nikt wtedy nie mówił o mistrzostwie, my po prostu skupialiśmy się na tym, by jak najlepiej wypadać na boisku – twierdzi Gerard Badia, który w Piaście przechodził różne okresy, od gwiazdy zespołu do rezerwowego, a potem bohatera hitu z Legią. Na Łazienkowskiej to jego gol dał podopiecznym Fornalika zwycięstwo 1:0 i wtedy już cała Polska przekonała się, że w Gliwicach powstał zespół gotowy do walki o najwyższy cel na arenie krajowej. Trener Piasta się nie gotował, przygotowywał drużynę do kolejnych egzaminów, a w ich zaliczaniu pomagali mu niespodziewani bohaterowie. Jakub Szmatuła przyjął ze spokojem przegraną rywalizację o miejsce między słupkami bramki Piasta, ale gdy otrzymał znowu szansę obronił rzut karny z Jagiellonią. – Warto było na ten moment czekać – przyznał. Dla Szmatuły Gliwice są piłkarską ojczyzną, u schyłku kariery nawet nie śnił, że sięgnie po mistrzostwo Polski. Przyszedł moment, że Piast wyszedł na czoło stawki w Ekstraklasie.
– Kierownicę trzyma nasz trener, Waldemar Fornalik – podsumował Badia, dobra dusza drużyny. Po remisie z Pogonią w Szczecinie i porażce Legii z Jagiellonią droga do bram raju przed Piastem, uważanym za ligowego średniaka, stanęła otworem. Gliwiczan porównywano z Leicester City, a Fornalika z Claudio Ranierim, chociaż kto wie, może ta polska sensacja, choć uczciwie wypracowana, wydawała się być jeszcze większa. Wystarczyło w niedzielę pokonać Lecha Poznań, by nie oglądać się na wynik Legii z Zagłębiem Lubin.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (21/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Ci, którzy odeszli. Wspomnienie piłkarzy i trenerów zmarłych w 2026 roku
Rok 2026 przyniósł wiele smutnych wiadomości ze świata piłki nożnej. Odeszli wybitni zawodnicy, legendarni trenerzy i ludzie, którzy przez lata tworzyli historię futbolu. Wśród nich nie zabrakło również postaci szczególnie ważnych dla polskiej piłki. Wspominamy tych, których pożegnaliśmy w mijającym roku.