W piątkowym meczu
dziesiątej kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław na swoim stadionie
pokonał 2:1 Górnika Łęczna. Trener wrocławian Tadeusz Pawłowski pochwalił swój
zespół za to spotkanie, ale nie omieszkał również wskazać na mankamenty w grze
Śląska.
Tadeusz Pawłowski zasiada na trenerskiej ławce Śląska od lutego bieżącego roku.
– Myślę, że to dobry
mecz. Podobało mi się… Albo nie, zacznę od tego, co się nie podobało.
Pozostawiliśmy przeciwnikowi za wiele miejsca w środku pola i ich kontry były
bardzo groźne. Powiedziałem zawodnikom w przerwie, że za bardzo się śpieszymy.
Łęczna grała tak, jak chciała – przyznał Pawłowski. – Druga połowa fenomenalna.
Po stracie bramki mój zespół wzniósł się na wyżyny, na najwyższy poziom, jaki
możemy grać. Sytuacja za sytuacją, piękny strzał głową Hołoty – bramka wisiała
na włosku. Po zmianach łęcznian znów mieliśmy trochę problemów, ale wierzyliśmy
do końca i piękna bramka Mili podsumowała mecz – dodał 60-letni trener.
Dla Śląska był to już
13. z rzędu mecz bez porażki na własnym stadionie. – Nie łatwo grać przy takich
oczekiwaniach. Udowodniliśmy bramką w 93. minucie, że potrafimy grać u siebie. To
przenosi się już na wyjazdy: wygrane w Białymstoku, Łodzi, dobry mecz w
Warszawie – powiedział Tadeusz Pawłowski.
Dzięki wygranej z
Górnikiem Śląsk awansował na pozycję wicelidera tabeli. Drużyna z Wrocławia
zgromadziła do tej pory 19 punktów. W meczach na własnym boisku podopieczni
Tadeusza Pawłowskiego są najlepsi w T-Mobile Ekstraklasie.
Kto będzie nowym trenerem Śląska? Jest jeden faworyt
Śląsk Wrocław niedawno zakończył współpracę z trenerem Ante Simundzą. W mediach pojawiło się nazwisko szkoleniowca, który ma być celem władz wrocławskiej ekipy.
Boniek uderza w Stolarskiego. ,,Wydaje mi się, że to był duży błąd”
Były prezes PZPN krytycznie odnosi się do zatrudnienia i pracy Mateusza Stolarskiego w Widzewie. Zbigniew Boniek uderzył również we władze łódzkiego klubu.
Lasse Nordas: W wieku 18 lat zostałem juniorskim mistrzem Norwegii w skoku wzwyż [WYWIAD]
Występami w Tromso zapracował na transfer do Luton, które zapłaciło za niego ponad 3,5 miliona euro. Anglii nie podbił, więc rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Heerenveen, a we wrześniu na tej samej zasadzie sięgnęła po niego Cracovia.