Dominik Nowak po meczu, rozegranym w Kielcach z Koroną (0:0), był zadowolony z wywalczonego punktu, ponieważ każde „oczko” jest dla Miedzi bardzo cenne. Gino Lettieri z kolei docenił grę defensywą gości, na którą jego podopieczni nie mogli znaleźć pomysłu.
– Dla nas każdy wyszarpany punkt jest ważny. Oczywiście przyjeżdżaliśmy tutaj z myślą o zwycięstwie, ale biorąc pod uwagę przebieg meczu, to obie drużyny miały przynajmniej po dwie sytuacje. Gdyby któraś ze stron była skuteczniejsza, to skończyłoby się 1:0 – tłumaczył Nowak.
– Nie oglądaliśmy porywającej gry w wykonaniu obu zespołów. Widać już zmęczenie rozgrywkami. W pierwszej połowie szukaliśmy sytuacji, naciskaliśmy przeciwnika, ale on bronił się w 10 zawodników. Kiedy rywal gra tak defensywnie, to trzeba go rozpracować taktycznie. Nam jednak brakowało takiej gry i podań, które mogłyby zaskoczyć Miedź – tłumaczył Lettieri. Włoch później pochwalił zdecydowanie lepszą grę podopiecznych w drugiej połowie. Piłkarze Korony grali szybciej i stwarzali sobie kolejne sytuacje.
Szkoleniowiec gospodarzy zwrócił uwagę na problemy zdrowotne w swojej drużynie. Jak tłumaczył, w przerwie trzech piłkarzy zgłosiło mu drobne urazy, co z kolei miało wpływ na zmiany, dokonywane w drugiej połowie. Dlatego nie mógł skorzystać m.in. z Oskara Sewerzyńskiego.
Jordi Sanchez z dorobkiem dziewięciu trafień jest jak na razie najskuteczniejszym strzelcem na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale po piętach depczą mu Ilja Szkurin z ośmioma bramkami, a także Bartosz Nowak i Patryk Makuch, którzy strzelili po siedem goli. Sprawdź, jak wygląda klasyfikacja strzelców po 13. serii gier.
Oficjalnie: Simundza nie będzie już prowadził Śląska
Po porażce z Radomiakiem przelała się czara goryczy w kontekście kadencji Ante Simundzy w Śląsku Wrocław. Słoweński szkoleniowiec nie poprowadzi już zespołu ze stolicy Dolnego Śląska.