Na inaugurację zmagań w ramach 11. kolejki PKO Ekstraklasy nie było niespodzianki. Rozpędzona Wisła Płock pokonała przed własną publicznością Arkę Gdynia (4:1).
Nafciarze odprawili z kwitkiem kolejnego rywala (fot. Michał Chwieduk / 400mm.pl)
Patrząc wyłącznie na formę i wyniki osiągana przez obie drużyny, więcej szans na odniesienie zwycięstwa trzeba było dawać Nafciarzom. Ci wygrali trzy ostatnie spotkania, pokonując po drodze m.in. Legię Warszawa i Wisłę Kraków. Jeśli dodać do tego fakt, że Wisła wygrała także w między czasie mecz Pucharu Polski, to widać jak na dłoni, że gracze Radosława Sobolewskiego znajdują się w wysokiej formie.
Tego samego nie można było powiedzieć o Arce. Zespół z Gdyni gra w kratkę i chociaż był w stanie pokonać Górnika Zabrze czy rozgromić na wyjeździe Łódzki Klub Sportowy, to przy okazji przegrał m.in. z Rakowem Częstochowa i Cracovią. Po niezwykle słabym starcie sezonu, takie wyniki dają drużynie Jacka Zielińskiego miejsce na granicy strefy spadkowej.
W 13. minucie bliski zdobycia gola był świeżo upieczony reprezentant Polski, a więc Dominik Furman. Kapitan Nafciarzy mocno uderzył z rzutu wolnego i gdyby nie znakomita interwencja Pavelsa Steinborsa, to gospodarze mogli wyjść na prowadzenie.
Kilka chwil później Arka mogła odpowiedzieć. Po drugiej stronie boiska z wolnego przymierzył Marko Vejinović, ale piłkę po jego strzale zdołał odbić Thomas Dahne. To byłby piękny gol dla gości. W 18. minucie piłka wpadła ostatecznie do siatki, ale Damian Zbozień został złapany na pozycji spalonej i jego trafienie nie mogło zostać uznane.
Kibice w Płocku mogli wznieść ręce w geście triumfu w 29. minucie. To waśnie wtedy z rzutu rożnego dośrodkował Furman, a do piłki dopadł Ricardinho, który strzałem głową pokonał Steinborsa.
Wisła poszła za ciosem i w 35. minucie było już 2:0. Kolejny atak, wrzutka w pole karne i kiedy wydawało się, że nic z tej akcji już nie będzie, do przebitej futbolówki dopadł Damian Michalski, który huknął z całej siły. Po drodze do bramki był jeszcze lekki rykoszet, ale wydaje się, że ich tego Steinbors miałby spory problem ze skuteczną interwencją.
Jeśli Arka chciała ruszyć po przerwie do odrabiania strat, to faktycznie, goście spisywali się w drugiej połowie całkiem nieźle. Cóż jednak z tego, skoro w 58. minucie Furman obsłużył świetnym prostopadłym podaniem Piotra Tomasika, który wpadł w pole karne i oddał strzał. Pierwszą próbą obronił Steinbors, jednak przy dobitce był już bezradny.
W 73. minucie swoje konto otworzyła Arka, która – trzeba jej to oddać – zasłużyła sobie na gola. Marcin Budziński wypuścił na pozycję Michała Nalepę, a ten na pełnej szybkości wbiegł przed bramkę i uderzeniem w kierunku dalszego słupka wysłał do swoich kolegów sygnał, że warto jeszcze powalczyć z Nafciarzami.
W doliczonym czasie gości z Gdyni dobił Kwietniewski, który po ładnym dograniu Szwocha z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki.
Jak się jednak okazało, kolejnych goli w Płocku już nie zobaczyliśmy. Wisła utrzymała bezpieczny dystans nad rywalem i bez większych problemów dowiozła zwycięstwo, wygrywając czwarty kolejny mecz w ekstraklasie. Dzięki temu gospodarze zdołali przesunąć się w ligowej tabeli na czwarte miejsce.
Jagiellonia ponawia pismo do Kolegium Sędziów. Klub wciąż czeka na wyjaśnienia
Jagiellonia Białystok ponownie zwróciła się do Kolegium Sędziów PZPN w sprawie kontrowersyjnych decyzji z meczów z Legią Warszawa oraz Górnikiem Zabrze. Klub poinformował, że od 12 października nie otrzymał oficjalnej odpowiedzi ani stanowiska dotyczącego wcześniejszego pisma.
Kolejny problem Rakowa! Podstawowy piłkarz z kontuzją
Raków Częstochowa ma kolejne problemy kadrowe. Stratos Svarnas nie zagrał w meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Motorem Lublin, choć pierwotnie znalazł się w wyjściowym składzie
Rewolucja w transmisjach Ekstraklasy?! Kibiców czekają duże zmiany
Transmisje PKO BP Ekstraklasy mogą przejść prawdziwą rewolucję od sezonu 2027-28. Trwa proces sprzedaży praw telewizyjnych na lata 2027–2031, a nowy podział pakietów może oznaczać poważne zmiany dla kibiców.