Trzydzieści strzałów, zero goli. Dwie jednostki ilości pokazują, że na stadionie w Wolfsburgu działo się sporo, lecz wisienki na torcie zabrakło.
Bartosz Białek nie podniósł się z ławki rezerwowych. (fot. Reuters)
Nie wpaść w kolejny dołek. Taki cel przyświecał dziś piłkarzom drużyny gości. W poprzednich dwóch seriach gier ulegli oni Unionowi Berlin oraz FC Koeln. Tylko raz w tym sezonie niemieckiej ekstraklasy Źrebaki nie zdołały wygrać żadnego z trzech kolejnych spotkań. W grudniu zremisowały z Freiburgiem, Herthą Berlin i Eintrachtem Frankfurt, a do tego uległy Hoffenheim.
Wilki wybiegły na murawę motywowane chęcią podtrzymania dobrej passy – cztery ligowe triumfy z rzędu – a także odzyskania trzeciej pozycji w tabeli. Kilka godzin wcześniej zajął ją Eintracht Frankfurt.
Ani gospodarze, ani goście nie spełnili założeń. Na Volkswagen Arena padł bezbramkowy remis, choć emocji nie brakowało. Rywalizacja była bardzo wyrównana, obie strony miały swoje szanse. Żadnej z nich jednak nie wykorzystały.
Zawodnicy Wolfsburga oddali aż osiemnaście strzałów. Sześć z nich zmierzało w światło bramki. Gracze Borussii Moenchengladbach próbowali dwanaście razy. Czterokrotnie celnie.
Efektów niestety zabrakło. Zwycięska seria Wilków została przerwana, miejsce na podium – nieodzyskane. Źrebaki nawiązały do najgorszego momentu w sezonie. Nadal okupują lokatę numer siedem.
Leszczyński o swoich początkach w Niemczech. ,,Wszyscy są bardzo mili i pomagają mi…”
Jan Leszczyński dobrze odnalazł się w Bundeslidze. Polak zdradza, że dostał duże wsparcie od kolegów z drużyny. 19-latek nie może się doczekać kolejnych występów.